|
Blog > Komentarze do wpisu
InstrumentacjaAwantura na bloku operacyjnym. Cud, że się nie zaczęli ciąć skalpelami i kłuć trokarami w ramach pojedynku w obronie honoru i zranionego ego. Trwa operacja, chirurdzy sobie dłubią. Asystujący prosi o narzędzie, pielęgniarka podaje. Słychać syk i brzęk narzędzia upadającego na podłogę. A potem się zaczęło. Doktor rzekł, że pielęgniarka źle podaje, za mocno i w ogóle on nie może tak pracować, nie może tak operować, bo narzędzia lecą. Pielęgniarka na to bardzo spokojnie, że doktor źle wystawił rękę, a ona tak podaje od wielu lat. Podobnie zresztą robią jej koleżanki, które od niej między innymi uczyły się instrumentować. Reakcją na kolejne wąty doktora było stwierdzenie, że miejsce dla delikatnych to raczej dermatologia, a nie chirurgia. Rozgorzała więc dyskusja na temat tego jak należy instrumentować. Jako przykład dobrze pracującej pielęgniarki doktor wymienił siostrę PeŁan (która zwykła nazywać pean peŁanem). Atmosferę podgrzała instrumentariuszka "brudna" trzeźwym stwierdzeniem, że to co robi PeŁan trudno nazwać instrumentowaniem. Najczęściej bowiem rzuci narzędziem "na zielone" i operujący sam musi sobie narzędzie wziąć. Gorąca dyskusjo-awanturę zakończyło stwierdzenie ordynatora, że takie rzeczy trzeba załatwiać poza salą operacyjną. W obliczu koalicji chirurgiczo-anestezjologicznej zawiązanej w obronie siostry Ikony doktor skapitulował. Do końca zabiegu panowała grobowa cisza (nie licząc krótkich wydawanych co jakiś czas komend). Po zabiegu Ikona przeprosiła go co prawda za uwagi ad personam, ale doktor miał minę "ta zniewaga krwi wymaga" i nie wiadomo co to z tego będzie. niedziela, 25 września 2011, morphiusz
Komentarze
2011/09/25 22:39:19
Po zabiegu Ikona przeprosiła go co prawda za uwagi ad personam, ale doktor miał minę "ta zniewaga krwi wymaga" i nie wiadomo co to z tego będzie'
Jak to co będzie? Wojna, jadoplucie i samoobsługa ;]]] - czyli EUE (Efekt Urażonego Ego). A kto to jest Ikona? ;p
Gość: Łukasz, host-94-231-60-112.ip.jarsat.pl
2011/09/25 23:19:42
Mam małe pytanie o skład osób biorących udział w operacji. Szukam w internecie, bo choć zdarza mi się oglądać operacje 'zza uchylonych drzwi', wstyd i głupio mi pytać, czy mogę się przebrać i popatrzeć z bliska, a wujek gugl nie wyświetlił porządanej odpowiedzi. Zdaję sobie sprawę, że jest operator, asysta (ew. druga asysta plus obserwator albo nawet kilku), anestezjolog i pielęgniarka anestezjologiczna oraz instrumentariuszki (brudna i czysta, tak?). Czy dobrze wnioskuję, że czysta podaje, a brudna odbiera narzędzia? Czy kogoś pominąłem?
Poza tym, zastanawia mnie, czy jeżeli dzieje się coś dziwnego z pacjentem, to czy wzywany jest na salę specjalista z danej dziedziny (na przykład pacjent ma dziwny rytm i trzeba kardiologa), czy to raczej właśnie sam anestezjolog zajmuje się interpretowaniem? Chyba jednak będę się musiał przemóc, wyjść na głupka, czy kogoś i porozmawiać z kimś w pracy i w szkole. Tyle, że to trudniejsze jak się staje z kimś twarzą w twarz ;) 2011/09/26 00:45:13
Dobrze, że pacjent nietomny był...w innym przypadku pewnie były by próby ucieczki.
2011/09/26 08:11:18
Czy to prawda, że osoba w znieczuleniu ogólnym zachowuje zdolność słyszenia, choć tego świadomie nie pamięta?
Nawet jeśli tak nie jest - pan Morfeusz wybaczy szczerość - obraz, jaki się maluje, to lekarz - potwór. Osobiście chyba wolałabym sobie spokojnie umrzeć, niż stać się przedmiotem łechtania ambicji łapiduchów... ;) 2011/09/26 11:13:34
Sądzę, że przeżył, skoro był czas na takie dyskusje.
Ale chętnie dowiem się ciągu dalszego ;-)
Gość: poziomka, adsl-76-223-246-74.dsl.emhril.sbcglobal.net
2011/09/26 16:04:16
wow- musze przyznac, ze instrumentariuszka "lekko" przesadzila. Bo to asysta ma sie dostosowac do lekarza a nie odwrotnie, wiec jak lekarz wystawia reke inaczej niz inni to sorki, ale miejsce na dostosowywanie jest po stronie pielegniarki.
2011/09/26 20:32:11
Ha! Zupełnie jak u mnie!
Operator musi poczuć narzędzie, żeby je odebrać. I nie ma dla mnie piękniejszego dźwięku. A ręka faktycznie musi być odpowiednio wystawiona, bo inaczej uderza się w kostki, albo w palce. Co zaś się tyczy dostosowywania się do operatora... cóż- to działa w obie strony. A jak ktoś delikatny i wrażliwy... na dermatologię, a nie do stołu !!! 2011/09/26 21:57:46
Łukaszu, jeśli szef kliniki, w której chcesz podpatrywać pozwoli Ci na to, to droga stoi przed Tobą otworem.
Czysta instrumentariuszka to ta, która bezpośrednio stoi przy stole operacyjnym i podaje oraz odbiera narzędzia od chirurgów. rudna instrumentariuszka jest potrzebna "czystej", po to, aby otworzyła jej kontener z narzędziami, podaje jej narzędzia dodatkowe i inne potrzebne w czasie zabiegu przedmioty. Jest taka pomocnicą zespołu operacyjnego, bo i wyciera pot lekarzom, przesuwa krzesełko, podłącza mikroskop, itd. Raczej rzadko zdarza się, żeby na sale operacyjną był wzywany specjalista z innej dziedziny. Anestezjolodzy ( przynajmniej ci, których spotkałam) są wykształceni wszechstronnie i potrafią sami stwierdzić i umiarowić zaburzenia rytmu w czasie zabiegu. Lekarze są wzywani ewentualnie, gdy jest to uraz wielonarządowy i trzeba jak najszybciej skonsultować pacjenta. Albo wtedy, gdy współdziałają zespoły operacyjne, np: neurochirurdzy z szczękowcami. 2011/09/27 01:26:06
"Poza tym, zastanawia mnie, czy jeżeli dzieje się coś dziwnego z pacjentem, to czy wzywany jest na salę specjalista z danej dziedziny (na przykład pacjent ma dziwny rytm i trzeba kardiologa), czy to raczej właśnie sam anestezjolog zajmuje się interpretowaniem? "
Kardiologa widziałem na sali operacyjnej tylko raz - miał staz z kardiochirurgii do specjalizacji. Specjaliści widzą pacjenta przed zabiegiem - w jego trakcie czasami prosi się innych zabiegowców o pomoc. Np. w trakcie operacji ginekologicznej może zajść potrzeba wezwania urologa albo chirurga ogólnego. "Sądzę, że przeżył, skoro był czas na takie dyskusje. Ale chętnie dowiem się ciągu dalszego ;-)" Kasiu pacjent przeżył. Z tego co wiem lekarz poskarżył się kierownikowi bloku. Z racji tego, że z innymi instrumentariuszkami też ma niezbyt dobre stosunki wyjścia sa zapewne dwa - albo nauczy się współpracy w zespole albo podziekują mu za współpracę. Co do pielęgniarki brudnej - jak to mawiała oddziałowa bloku brudna to jest taka mamusia co sprząta jak dzieci porozwalają zabawki w czasie zabawy ;)
Gość: zgryzliwa tetryczka, 0x4dd7411e.adsl.cybercity.dk
2011/09/27 07:21:20
Jak to czytam, to dociera do mnie, co inne, takze europejskie, chrzescijanskie narody maja na mysli, mowiac roznice kulturalne. Czlowiek obcuje z awanturami w robocie i choc mu sie wydaje, ze sam taki nie jest, to jednak costam sie echem odbija... No i jak sie czlowiek na przyklad przyzwyczai, ze rezydent nie przerywa specjaliscie w rozmowie ze specjalista innej dziedziny po to, by wyrazic swoj, ugruntowany dwumiesiecznym doswiadczeniem zawodowym, poglad, to trudno mu sie odzwyczaic.
Gość: lena, end159.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/27 18:56:23
"Pielęgniarka na to bardzo spokojnie, że doktor źle wystawił rękę, a ona tak podaje od wielu lat. Podobnie zresztą robią jej koleżanki, które od niej między innymi uczyły się instrumentować."
Czy pseudonim Ikona ma coś wspólnego z tymi wieloma latami pracy? Bo tylko to przyszło mi do głowy, a również się nad tym zastanawiałam. 2011/09/28 13:58:39
Lena zgadza się ;)
Złośliwi i zgryźliwi twierdzą, że asystowała przy mumifikacji kilku egipskich faraonów ;)
Gość: psylocyt, gfw10.internetdsl.tpnet.pl
2011/09/30 12:21:43
Przy okazji instrumentarium, czasem się trafia operator co to :"nie podawaj mi tego co mówię, tylko co potrzebuję"
2011/09/30 22:00:45
Oj. Chyba nie mogę odwiedzać medycznych blogów bo później coś się do mnie przyczepia i otoczenie nie rozumie mojej mowy. Przeczytałem wczoraj tę notkę i przyswoiłem sobie małe co nieco :) Akurat dzisiaj miałem podobną akcję w pracy - wyklejając reklamę siakiegoś burdelu (znaczy najtklabu) "nałapałem pęcherzy". To tak, jakbyście naklejali jakąś naklejkę i czasem wyjdą takie purchle od uwięzionego powietrza. Trzeba je po prostu naciąć, a powietrze wycisnąć. Robi się to - nacięcie - za pomocą tzw. skalpela artystycznego. No i chcąc pozbyć się jakiegoś pęcherza poprosiłem Pabla o skalpel, wyciągając w jego kierunku prawicę, a lewą naciągając arkusz folii. Kumpel nie mógł go znaleźć, ja zacząłem go ponaglać, w rezultacie w pośpiechu zamiast podać "pina" rączką do mnie, ożenił mi ostrze w łapę: - Paweł, kur...a, jak ty instrumentujesz?! - Co robię??? - E nic - tak mi się powiedziało. Tylko uważaj trochę... Nie ma jak podłapać nowe słowo i nim przyszpanować ;) Pozdr., Koziołek COŚ OPTYMISTYCZNEGO, CZYLI SENNE MAJAKI KOZIOŁKA |
|
oby tak dalej,pozdrawiam serdecznie