Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

Egzaminy

 Jedna z pielęgniarek - B. założyła dzisiaj do pracy czerwone rajstopy.

Wpada do zabiegowego z dziwną miną.

Usiadła na krześle i rzekła, że z panem G. który ma być jutro operowany i którego wyniki przyszedłem obejrzeć chyba ma jakieś pogorszenie. Otóż pan G. zaczął ją pytać czy przyszła ugasić pożar i że na sali nic się nie pali.

Pielęgniarka B. została przeze mnie uświadomiona, że w mieście jest sobie ulica o nazwie Zbytki. Na tejże ulicy znajdowały się kiedyś domy uciech. Pracownice tychże zostały zobligowane przez rajców miejskich do pomagania strażakom w gaszeniu pożarów. Ich znakiem rozpoznawczym miały być właśnie czerwone rajstopy. Pacjent widocznie znał miejscowe legendy i anegdoty i stąd jego pytanie o gaszenie pożaru.

Została również uświadomiona odnośnie ulicy Lawendowej (i innych zapachowych). Nazywano je w ten sposób z dwóch powodów: albo na ulicy śmierdziało niemiłosiernie i nazwa była prześmiewczym upamiętnieniem tego faktu albo mieszkały przy nich damy dbające o męską kondycję. Ponoć tak się oblewały wodami zapachowymi, że pachniało nawet na ulicy.

 W szpitalu egzaminacyjny szał - egzaminy specjalizacyjne pielęgniarek. Co prawda anestezjologiczne zdają dopiero w listopadzie, ale chirurgiczne i paliatywne skutecznie podgrzewaja atmosferę. Lekarskie PESy też coraz bliżej - anestezjologia już 25 września. Robi się coraz bardziej nerwowo, nasi specjalizanci wydumują coraz głupsze pytania i dołują się, bo nie potrafią na nie odpowiedzieć. Zupełnie to niepotrzebne, bo od czasu wprowadzenia EDA pytania są bardziej normalne. Słynne pytania z podwójnymi zaprzeczeniami są już historią. Bardzo dobrze, bo sami układający mieli problem z ich rozwiązaniem - stąd w kluczu pojawiały się błędne odpowiedzi.

Pamiętam jeden z egzaminów, na którym zostaliśmy zapytani o to na jaki kolor barwi mocz rabarbar.

 Informacja dla zainteresowanych i ciekawskich - http://prawo.mp.pl/wiadomosci/show.html?id=54535

Mówiąc krótko - ministerstwo chce zlikwidować staż podyplomowy, LEP i zreformować specjalizacje (między innymi egzamin specjalizacyjny nie będzie już obejmował części praktycznej - oszczędność pół miliona złotych).

czwartek, 09 września 2010, morphiusz
Komentarze
Gość: Spirit, 195.150.233.1*
2010/09/09 19:09:44
Nie wiedziałem, że rabarbar może zabarwić mocz na czerwono. Na studiach nauczyli mnie, że senes (Xenna) może sporadycznie zabarwić mocz na ten sam kolor.
Tak w ogóle muszę to z siebie wyrzucić - nienawidzę sesji poprawkowej! D:
-
Gość: nika, 178.56.53.1*
2010/09/09 19:41:16
To np. anestezjolog nie będzie robił egzaminacyjnego znieczulenia? Hm...?
-
Gość: mrokwpuszce, ip-91-193-199-2.enterpol.pl
2010/09/09 20:14:04
Spirit, jak ja Cię rozumiem! jak DOSKONALE Cię rozumiem ;(
ale że co? dobrze zrozumiałam, ma nie być LEPu? może zdążą zanim skończę studia... :D:P
-
2010/09/09 20:21:01
Spirit czerwony nie był jedyną prawidłową odpowiedzią ;)

Nika - elementy egzaminu praktycznego będzie zawierał egzamin ustny. Nie będzie natomiast żadnych inwazyjnych procedur więc znieczulenie nie wchodzi w grę.
W przypadku specjalizacji z AiIT w ostatnim miesiącu stażu podstawowego dostawało się pacjenta do znieczulenia i jeden przypadek z intensywnej do omówienia (trzeba było też wykonać jakąs procedurę wskazaną przez egzaminujących).

Mrok - moim zdaniem rekrutacja na specjalizacje oparta na średniej ocen jest złym wyjściem z sytuacji. Ocenianie motywacji i predyspozycji tym bardziej.
-
Gość: , 195.150.233.1*
2010/09/09 20:43:03
@ Morphiusz - na jednej angielskiej stronie udało mi się wyczytać, że spożywanie rabarbaru może również zmienić kolor moczu na jasno żółty, ale czy to nie to samo co słomkowy?
-
2010/09/09 21:02:41
mnie uczono, że na żółtopomarańczowy ;)
tak też twierdzi prof. Sztefko.
-
Gość: , 195.150.233.1*
2010/09/09 21:24:25
W takim razie mnie oszukali...
A z panią profesor jeszcze nie miałem do czynienia, toteż mnie nie uświadomiła o takim stanie rzeczy.
-
Gość: nika, public-gprs5084.centertel.pl
2010/09/09 21:27:34
@ Morph: No to kurczę felek, będę patrzeć lekarzom w metrykę ;-) A tak serio, to ... w mordę jeża!
-
Gość: tetryczka, 0x4dd7411e.adsl.cybercity.dk
2010/09/09 21:56:06
A pamietasz dowcip o Wachocku - dlaczego byla matura latwa w tym roku w Wachocku? Bo corka soltysa zdawala. A dlaczego za rok bedzie latwiejsza - bo nie zdala.
Wiesc gminna niesie, ze rezydent zarabia teraz wiecej od specjalisty. Sa tacy, co twierdza ze Kopacz wspanialym ministrem jest. To czemu mi sie watroba przewraca, jak jej slucham?
-
Gość: inessta, apn-95-40-253-54.dynamic.gprs.plus.pl
2010/09/09 23:02:49
skopiowane z netu:
Barwa moczu:
- niebieskozielona - biliwerdyna, Pseudomonas, niektóre leki
- żółta - flawonidy
- żółtopomarańczowa - urobilina,bilirubina, rabarbar, leki (salazopiryny)
- żółtozielona - bilirubina/biliwerdyna, leki ( ryboflawiny)
- żółtobrązowa- bilirubina/biliwerdyna,leki ( nitrofurantoiny
- czerwona - Hb, RBC, urobilina,porfirynai inne
- czerwonoróżowa - moczany
itd. z artykułu prof.Sztefko ,, Zasady wykonywania oznaczeń za pomocą testów paskowych " Medycyna praktyczna chyba rok 2004
-
Gość: pinki, nat2-12.ghnet.pl
2010/09/09 23:14:37
He he, w najbliższym tygodniu zdaję egzamin u prof. Sztefko :) Zabłysnę znajomością całej gamy odcieni moczu :)
-
2010/09/09 23:37:41
-
Gość: pinki, nat2-12.ghnet.pl
2010/09/10 00:18:44
dzięki :) nie ma to jak pasjonująca lektura przed snem :)
-
2010/09/10 08:09:10
Od dziecka sikam na czerwono - można by przytoczyć z pewnego filmu. Tam to dopiero była cała gama odcieni, wraz z tłumaczeniem dlaczego i co który pan - żołnierz - czołgista bierze. Pozdrawiam.
-
Gość: kaper, host-109-107-17-203.ip.media3.com.pl
2010/09/10 10:43:09
Morfeusza rzuciło do grodu nad Motławą? Ze smutkiem myślę, że artykuł pt. Brud dotyczył tutejszego szpitala...
Przy okazji egzaminów, proponuję sprawdzić, czy czołg wystrzelił :-)
-
Gość: , 178.73.48.7*
2010/09/10 11:25:19
że LEP znieść? że część praktyczną z egzaminu na specjalizację? nawet chirurgię? że wg ocen ze studiów? przecież to paranoja, będziemy mieli stado chodzących encyklopedii, które się boją kontaktu z pacjentem. mam nadzieję że mnie to nie obejmie z racji tego, że już jestem w toku studiów... poza tym, nie wyobrażam sobie zniesienia LEPu w ogóle. przecież to jedyna obiektywna metoda sprawdzenia wiedzy. chodzi mi o to, że na różnych uniwerkach różnie stawiają oceny, różne egzaminy są, różne wymagania. W Warszawie histologia to koszmar, a w takim Wrocku już nie. i teraz przyjmujcie lekarzy na specjalizacje na podstawie ocen... może jeszcze mgr będziemy pisać? mam szczerą nadzieję, że ktoś się ogarnie i puknie w czoło.
przy okazji pozdrawiam autora, czytam na bieżąco, mój ulubiony blog ;)
-
Gość: mrokwpuszce, ip-91-193-199-2.enterpol.pl
2010/09/10 12:51:19
morphiusz, ja nie uważam, że dobrze by było, jakby nie było lepu. po prostu się go CHOLERNIE boję ;P
-
Gość: Iwona, adsl-76-224-10-129.dsl.emhril.sbcglobal.net
2010/09/10 14:24:48
Widze, ze prymitywne uwagi sa wciaz zywe posrod polskiego spoleczenstwa...a egzaminy, hm z wlasnego podworka to stwierdzam, ze uczelnie medyczne w Polsce moze i teoretycznie przygotowuja, ale praktycznie to kiepsko. Zamiast kolejnej teorii i testu niech ucza medycyny praktycznej.
-
2010/09/10 16:36:32
Zostałam w notce wywołana z nicku. PESy się melduje na pokładzie. ;-)
-
2010/09/10 20:38:27
No to siostra B. będzie mieć okazję odegrać się na panu G., wyciągając cewnik ;)
Jak dziś pamiętam mój jedyny jedyny pobyt w szpitalu, gdy zostałem zacewnikowany (drugi pobyt to zwykła salmonella - wtedy to szczęście mnie nie spotkało ;)), a później siostra pozbawiła mnie tego sprzętu. Q...a, jak to bolało i piekło jednocześnie!
W związku z tym mam pytanie do obecnych tu fachowców: czy jeśli byłbym w przyszłości operowany, to cewnik jest konieczny? Nie starczy jakiś pampers? Przyznam się, że cholernie się tego cewnika boję :-/

morphiusz Thx za podlinkowanie mojego bloga :)

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

A TO MI ŻONA SZPAS ZROBIŁA

-
Gość: mimi, rev218.tmark96.revers.nsm.pl
2010/09/11 21:05:27
O jakich siostrach Wy tu piszecie? Przecież w szpitalu pracują pielęgniarki a nie siostry! No chyba, że faktycznie jest siostra zakonna...a jak zwracają się do pielęgniarza szanowni lekarze? Już przymknęłabym oko na pacjentów, no ale żeby lekarze tak zwracali się do pielęgniarek to już gruba przesada. Osobiscie mnie to denerwuje i zacznę chyba tytuować faktyczny stan naukowy przed nazwiskiem panów "doktorów"!
A co do czerwonych rajstop...koleżanki pielęgniarki dyżur to nie wybieg, opanujcie się! Dekolty po pas, krótkie spódniczusie i potem nas traktują jak pierwsze lepsze!
-
2010/09/11 21:52:33
".a jak zwracają się do pielęgniarza szanowni lekarze?"

mamy jednego brata oddziałowego w szpitalu ;)

"Osobiscie mnie to denerwuje i zacznę chyba tytuować faktyczny stan naukowy przed nazwiskiem panów "doktorów"! "

Sugeruję jeszcze sól do kawy ;]
-
Gość: Owca, 77-253-169-251.adsl.inetia.pl
2010/09/12 10:40:44
DOKTOR...........WSPÓŁCZUJE ......JAKIE TY MUSISZ ROZWIĄZYWAĆ PROBLEMY LUDZKIE....CO POLAK TO INNA WERSJA TEGO SAMEGO.KOCHAMY UTRUDNIAĆ SOBIE ŻYCIE.OBOJĘTNIE JAK SIE NAZWIE KOGOŚ W SZPITALU I POZA NIM W NASZYM ZWYKŁYM CODZIENNYM ŻYCIU........BYLE BYŁO GRZECZNIE I KULTURALNIE. JA ZAWSZE MÓWIĘ CZARODZIEJSKIE SŁOWA ........CZY MOGĘ PROSIĆ ? EWENTUALNIE " MAM PROŚBE CZY MOGĘ......? .TO ZAWSZE DZIAŁA...
-
Gość: mimi, rev218.tmark96.revers.nsm.pl
2010/09/12 13:01:17
Drogi Morphiuszu, soli do kawy dodawać nie będę i nawet bym na to nie wpadła, ale mam prawo wyrazić swoje zdanie w tej kwestii. Nie lubię i już, siostrą jestem dla swojego brata i niech tak pozostanie :)
-
Gość: mimi, rev218.tmark96.revers.nsm.pl
2010/09/12 14:29:07
Owca nie ma co współczuć, kwestia poprawnego nazewnictwa nie jest niczym dziwnym, kultura oczywiście jak najbardziej, ale czemu Ty się dziwisz? Dla mnie dziwniejsze jest to, że ordynator odzdziału musi pilnowac porządku (czyt.: czystości), o którym była mowa wcześniej. Od spraw czystości powinny być inne osoby niż ordynator, bo wydaje mi się, że powinien on mieć ważniejsze sprawy na głowie niz bieganie i sprawdzanie czystości parapetów (i nie tylko).
Ja nie kocham utrudniać sobie życia, więc wypowiadaj się za siebie, bardzo proszę. Do panów "doktorów" zawsze tak się zwracam, grzecznie i uprzejmie: panie doktorze... nawet jeśli jesteśmy po imieniu to zawsze oficjalnie zwracam się per pan...tak mnie nauczono i tak robię, bo uważam za niestosowne np. "(...) ej ty Heniek..." na cały korytarz przy pacjentach i odwiedzających, co często zdarzało mi się słyszeć.
A to chyba nie jest problemem wymówienie słów: proszę pani...skad wzięło się to "siostro" to zalecam poczytanie sobie trochę o historii pielęgniarstwa...pozdrawiam i życzę miłego dnia :)
-
2010/09/12 23:41:24
mimi:
O jakich siostrach Wy tu piszecie? Przecież w szpitalu pracują pielęgniarki a nie siostry! No chyba, że faktycznie jest siostra zakonna...

Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy PANI PIELĘGNIARKA woli pacjentów zwracających się do niej per "pani", "siostro", czy "eee, ty w białym fartuchu".
Osobiście zwalczam wiejskie konwenanse, u lekarza mówiąc "pani Agnieszko" (ntp.), a w aptece nie wyzywam nikogo od magistrów.
Do lekarza zwracam się - w miarę możliwości - przez "panie Waldemarze / Andrzeju / Tomaszu". No chyba że gość znany jest z wyboldowanego na wizytówce i tabliczce na drzwiach, tytułu.

Co do "sióstr" jest to pewien stereotyp (z którego i ja korzystam; na hasło "siostro, skalpel" w guglu wyskakuje ponad dwa tysiące wyników wyszukiwania), aczkolwiek nie sądzę, by większość samodzielnych pracowników ochrony zdrowia płci żeńskiej zawracała sobie głowę tym, co tam zależny od jej delikatności i wyrozumiałości, leżący na szpitalnym łóżku zezwłok mamrocze pod nosem.

Z magistersko - inżynierskim pozdrowieniem,

Koziołek

ŻYŁKĘ NA PENISIE
-
Gość: kaper, host-109-107-17-203.ip.media3.com.pl
2010/09/13 09:14:00
@Koziolek
Monika Olejnik otwarcie mówiła, że nie lubi, gdy jej rozmówcy zwracają się do niej po imieniu; czasami śmiesznie jest popatrzeć, jak jakiś polityk robi jej na złość mówiąc "pani Moniko".
Parę miesięcy temu była medialna aferka spowodowana pomysłem managerstwa Empiku, iżby sprzedawcy budowali relację z klientem w ten sposób, że jeśli ktoś płaci kartą, to mają ukradkiem odczytać jego imię i powiedzieć "Do zobaczenia panie Koziołku" czy jakoś tak.

Takie, zmniejszające dystans, zwracanie się po imieniu jest podobno importem z zachodu, mającym podnosić nasze przeświadczenie o przyjmowaniu światowych obyczajów. Osobiście jednak dobrze się czuję w naszej polskiej zaściankowej kulturze, gdzie wyrażanych werbalnie poziomów dystansu między osobam, jest dużo więcej. Nie mam ochoty, by jakiś teleagentoakwizytorosprzedawca, któremu system wyrzucił jakieś moje dane osobowe, udawał, że jest moim dobrym znajomym.

W naszej kulturze sposób zwracania się do kogoś określa role, które wobec siebie przyjmujemy. "Panie doktorze", "pani redaktor", "proszę księdza", do kogoś na ulicy "proszę pana" - i zwrot grzecznościowy od razu określa, kim dla mnie jest ten, do kogo się zwracam. Przyzwolenie na zwracanie się po imieniu oznacza dopuszczenie do bardziej prywatnej sfery. W relacjach szpitalnych naturalnym jest dla mnie, że pacjent nie powinien kumplować się z lekarzem, który ma nad pacjentem pozycję dominującą, i zafałszowywanie tego jest bezsensowne. W drugą stronę może być inaczej - lekarz może zwracać się do pacjenta po imieniu, ale na nim wtedy spoczywa odpowiedzialność za zachowanie taktu.

Z internacjonalizmów: w Niemczech grzecznościową formą, tak jak u nas "proszę pana", jest zwracanie się "Herr Schmidt". Dziwacznie jednak mi było, gdy nauczony polskiego Niemiec wciąż zaczynał korespondencję do mnie od "Szanowny Panie Kowalski" :-)

No ale może jestem niedzisiejszy, że takie sprawy mają dla mnie znaczenie.
-
Gość: nika, 193.0.79.1*
2010/09/13 10:48:23
@ Kaper, popieram :-)
-
2010/09/13 12:20:28
@ kaper, ja także zgadzam się z Tobą.
-
2010/09/13 21:04:36
kaper
OK, zgoda. Ale co z tym jednym, nieszczęsnym przypadkiem zwracania się pacjenta do pielęgniarki?
"Siostro" - chyba wygodnie i tak już się jakoś przyjęło w naszej kulturze. Co zatem można w zamian? Pani pielęgniarko? ;)

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

SZPITALNE ŻYCIE
-
Gość: kaper, host-109-107-17-203.ip.media3.com.pl
2010/09/13 22:19:41
Jeśli chodzi o zwracanie się do pielęgniarek, to może niech zainteresowane powiedzą, jak lubią być tytułowane :-)
-
Gość: mimi, rev218.tmark96.revers.nsm.pl
2010/09/13 22:42:51
Kaper zgadzam się z Tobą :)
Głównie miałam na myśli zwracanie się lekarzy do pielęgniarek, bo na pacjentów przymykam oko, jednak zdecydowanie nie pasuje mi, jesli lekarz mówi do mnie: siostro...obroniłam tytuł magistra pielęgniarstwa, skończyłam studia na GUM i wydaje mi się, że pracownicy służby zdrowia powinni zwracać się do, jakby nie było, osób współpracujących z nimi, fachowo a nie tak jak pacjenci. I naprawdę nie chodzi mi tu o pacjentów, chociaż kiedy ja byłam pacjentką to zwracałam się per pani/pan do pielęgniarek i pielęgniarzy, jakoś tak siostro mi nie pasowało i z tego co też zaobserwowałam to młodsza część społeczeństwa mniej używa słowa 'siostro'.
Jeśli chodzi o mnie to zdecydowanie wolę: proszę pani...ALE podkreślam, pacjenci mają u mnie wybaczone :)
Chętnie jednak poczytam wypowiedzi innych koleżanek po fachu, pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: stara pielęgniarka, bzq58.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/28 02:44:27
kiedyś nie wytrzymałam i na zwrot ze strony lekarza "SIOSTRUNIU" odpowiedziałam jak pewin królik z kreskówki "CO JEST DOKTORKU"- dzisiaj nie jestem z siebie dumna, ale wtedy podziałało