Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

yep yep

 Jest sobie pan B. Pan B. ma przejść zabieg ortopedyczny. Twierdzi, że poza bolącym biodrem, które ma być operowane, nic mu nie dolega i czuje się zdrowo.

Po zrobieniu podstawowych badań okazuje się, że pan B. ma nadciśnienie, cukier dobijający do 400, niską hemoglobinę. Pełen obaw zleciłem dodatkowo badanie moczu i EKG. W moczu zwiększona ilość białka. Nad EKG kardiolodzy jeszcze się głowią, ale niewykluczone, że coś ciekawego w nim dojrzą.

Pan B. najpierw szedł w zaparte twierdząc, że nic o nadciśnieniu i cukrzycy nie wie, wyniki kłamią, bo on czuje się świetnie.

Potem twierdził, że miał "jakieś tam drobne objawy", ale nie było to nic wielkiego

Ostatecznie przyznał się, że zdaje sobie sprawę z cukrzycy i nadciśnienia, ale nie ma zamiaru się leczyć, bo jak zacznie brać tabletki to mu się zdrowie posypie zupełnie. Zresztą on tu przyszedł zrobić biodro więc mamy mu zrobić to biodro, wypuścić do domu i dać święty spokój.

 W końcu jak mu uświadomiłem, że nowego biodra w takiej sytuacji nie będzie (złe wyniki, poza tym jak wysiąda mu nerki w wyniku powikłań nieleczonej cukrzycy to i tak sobie nie pofika) zgodził się łaskawie na przyjęcie na wewnętrzny.

 Taki pacjent jest trochę jak jajko z niespodzianką. Różnica taka, że dzieci nie mogą się doczekać, żeby zobaczyć jaka kryje się w środku zabawka, a takiego pacjenta czasem lepiej zostawić w spokoju. Jak się go zacznie dokładnie diagnozować, owa niespodzianka może zwalić z nóg.

Zaprzeczanie i wypieranie choroby to zabójczy mechanizm. Co prawda na początku jest cudownie, miło i przyjemnie (nie ma choroby - nie ma kłopotów i jest szczęsliwość wielka). Niestety przychodzi taki czas, że choroba atakuje nagle i z impetem (podobnie jak kamienie nerkowe).

 Zmęczenie też może tak atakować :D

USA USA

Występuje SR (senior resident) i Pit.

SR: zrób to, to i to

Pit: yep, yep

SR: i to i to też

Pit: yep yep

Rezydent poszedł robić swoje, a Pit yep na stół i robi sliiip.

 

niedziela, 27 czerwca 2010, morphiusz
Komentarze
2010/06/27 11:26:58
Czasem niespodzianki nie są takie piękne jak nazwa zakłada. Ale "starsze pokolenie" ma w sobie jakiś nieuzasadniony lęk przed lekarzem i "jak mnie przyjmie raz to nie wypuści". No tak, jak się namnoży tego dziadostwa przez x lat to potem się myśli "czy to już koniec?czy wszystko wykryliśmy?"
Wnerwia mnie okropnie takie myślenie. Gorzej z nimi niźli z dzieckiem...
Bardzo lubię czytać Twój blog. Pozdrawiam.
P.S. Ostatnia historyjka mnie rozwaliła
-
2010/06/27 14:43:07
...no i Pit zrobił Yep ;)))

Co do Pana B.-to postawa niezależna od wieku, takie podejście siedzi w głowie. to trochę tak jak z dziećmi, jak dziecko zamknie oczy, to mu się wydaje, że problemu nie ma ;D
Świetnym przykładem są odwiedziny u dentysty, pacjenci w większości lądują jak już mają zaawansowany "problem".
A to ode mnie, ze specjalną dedykacją dla Pana B.

www.youtube.com/watch?v=a80kUzg_iIM
-
Gość: Analityczka, 178-37-13-133.adsl.inetia.pl
2010/06/27 22:04:41
Pit?
-
2010/06/27 22:13:19
Nie powiem, ale w cichości ducha zawsze się cieszę, jak zabiegi spadają. Dzisiaj chciałam poświęcić swój jogurt i częstować nim potencjalne kandydatki do ścięcia :)
-
Gość: iwona, adsl-76-223-254-125.dsl.emhril.sbcglobal.net
2010/06/28 01:25:07
Typowe dla polskiego pacjenta. Zawsze zdrowy, mimo ze z oczu widac, iz nie. Amerykanski natomiast pacjent- zawsze chory ;) wylistuje choroby, leki, przyniesie w woreczku ktore zazywa- polski pacjent na pytania odnosnie chorob zakresl "no" i tylko niekiedy przez przypadek czlek sie dowie, ze mial zawal serca nie tak dawno....
-
Gość: , 213.17.128.*
2010/06/28 09:45:48
Moi kochani, a ja się właśnie wczoraj zaręczyłem. :-)
-
2010/06/28 12:01:57
Mi przed operacjami rożne badania robili , w tym EKG robili obowiązkowo i mocz też. Wszystko było pięknie i w normie - zresztą ja się b. dobrze czułam. A tu w trakcie operacji bęc i nowotwór. To dopiero było jajko z niespodzianką było - biedny lekarz nie podołał.

Za to jak już przestali mnie kroić i uśmiercać, to się wzięli za diagnozowanie i niestety mam cholerną insulinooporność i hasimoto z niedoczynnością tarczycy i guzkiem do obserwacji w prezencie.

Przysięgam, że wcześniej badałam.
-
Gość: Ramus, 83.238.44.2*
2010/06/28 15:19:39
Sporo zależy od podejścia lekarzy do pacjentów. I w drugą stronę.
Na przykład trudne doświadczenia z dentystami w dzieciństwie mogą powodować pewien lęk przed nawet profesjonalnym, uprzejmym stomatologiem. Ostatnio jak udałem się na wymuszoną wizytą z podejrzeniem konieczności plomby; w poczekalni przed gabinetem znajdowały się rysunki dzieci. Na jednym z nich był nabazgrany zielony napis: "Lubię chodzić do dentysty. Serio." Pozytywnie nastroiło mnie to do przetrwania wizyty. Plomba okazała się niezbędna. Kolejna wizyta już niewymuszona za pół roku.
Pozdrawiam. :)
Ramus (www.ramus.bloog.pl)
-
2010/06/28 17:35:03
"Moi kochani, a ja się właśnie wczoraj zaręczyłem. :-)"

Gratulacje :D

niunia:
:O
niespodzianka w wersji deluxe
-
2010/06/29 12:38:52
Dzięki, Morph. :-)

Jarek
-
2010/06/29 21:42:59
to bardziej bomba zegarowa niz jajko z niespodzianka!
-
2010/06/30 19:45:14
Ty lepiej nie prowokuj
Podobno nie ma na świecie ludzi całkowicie zdrowych.
Jak wszyscy ruszymy do lekarzy to się zwyczajnie nie pozbieracie:)
Przyprzemy do muru, nie damy wyjść na siusiu, tylko leczyć i leczyć troszczących się o swe zdrowie.
-
Gość: Karinek, afam151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/05 22:38:37
Ymmm, super blog - w dodatku anestezjologiczny. A ja tak przypadkiem zupełnie tu zajrzałam - jutro znieczulam facetkę, u której trzeba założyć elektrodę endokawitarna do operacji. szukałam kazusów w internecie - co tam jutro może mi się zdarzyć, tym bardziej że elektrody nigdy nie zakładałam... i między innymi ten blog mi się pokazał. samo życie, i te jajka z niespodzianką też... Każdy dzień zaskakuje czymś nowym;) pozdrawiam ciepło;)
-
2010/07/07 14:16:02
Niezbyt ciekawa te jajko z niespodzianko bo może się okazac zgniłym jajkiem
-
Gość: Asia, 77-45-46-218.sta.asta-net.com.pl
2010/07/11 11:43:00
No no, 44 miejsce w top 1000, gratki :D
-
Gość: laik, absr147.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/11 12:11:14
witam, mam 17 lat i jestem na profilu biologiczno-chemicznym w liceum, poważnie myślę o zawodzie lekarza, interesuję się tym, proszę mi odpowiedzieć czy za tyle lat nauki zarobki są satysfakcjonujące, proszę o szczerą odpowiedź bez owijania w bawełne, pozdrawiam
-
Gość: Ja, afqd215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/13 06:36:22
@laik - skoro znalazłeś tego bloga, to może spytasz pana Googla na temat "zarobki lekarzy"?

Strach pomysleć co by to było, jakby lekarz po XY latach nauki, nie umiał sam sięgnąć do książki i poduczyć się nieco, aby pomóc pacjentowi i ciągle liczył na pomoc innych...
-
Gość: roberto, 234-mi2-6.acn.waw.pl
2010/07/13 09:05:35
@laik - jeśli nawet nie wiesz jak plasują się zarobki lekarza, to w czym w ogóle przejawia się Twoje "zainteresowanie tym"? zaręczam Cię, że samo uczenie się biologii czy chemii nie przygotowuje do bycia lekarzem.
poza tym, oczywiste jest też zróżnicowanie zarobków względem specjalizacji (a przecież są "jeszcze" stażyści i rezydenci), wybranego szpitala, stopnia naukowego czy wreszcie KRAJU, bo nie uściśliłeś czy chodzi Ci procę w Polsce, a biorąc pod uwagę masową emigrację polskich lekarzy, warto by było
-
Gość: roberto, 234-mi2-6.acn.waw.pl
2010/07/13 09:07:02
* pracę miałem na myśli oczywiście:)
-
2010/07/13 19:12:56
laik - tak jak chciałeś - bez owijania w bawełne powiem, że na cukierki wystarczy ;)
-
Gość: czarna m., 77.236.0.6*
2010/07/22 02:30:50
Zaprzeczanie i wypieranie choroby to zabójczy mechanizm. Co prawda na początku jest cudownie, miło i przyjemnie (nie ma choroby - nie ma kłopotów i jest szczęsliwość wielka). Niestety przychodzi taki czas, że choroba atakuje nagle i z impetem

Po przeszło dwóch latach chorowania, w tym ponad roku spędzonym w szpitalu praktycznie bez przerwy, powiedziałam dość...wytrzymam, może ja wcale nie jestem chora, może pokonam to wszystko samozaparciem, odstawiłam leki. Wytrzymałam z masakrycznym bólem...dwa miesiące...wróciłam karetką z niedrożnością jelit....Dziękuję lekarzom za zrozumienie i dalszą walkę o moje zdrowie i życie, mimo mojego chwilowego zaniedbania leczenia.
Do tej pory w głowie wypieram podejrzenie potwierdzającej się do końca życia choroby,czekam na cud, choć grzecznie już dostosowuję się do zaleceń medycznych. Czasem myślę, że moje przegrane zdrowie staje się wygraną, bo dzięki temu, mimo cierpienia staram się cieszyć każdym przeżytym dniem i choć jest ciężko cieszę się, że żyję i staram się czerpać radość z tego co mam. Nie chce za parę lat powiedzieć, że coś w życiu straciłam, nie doceniałam, chce być szczęśliwsza od tych co mają zdrowie, pieniądze etc., ponieważ wiem co znaczy prawdziwy ból i niemoc ciała.