|
Blog > Komentarze do wpisu
SchabikKolejna pacjentka do endoprotezy (ostatnio mamy z nimi skaranie boskie). Marzena: M. zobacz jakie dziwaczne wyniki krzepnięcia... Ja: O_O Marzena: nie wiem jaka choroba może powodować takie zmiany, nasz hematolog też nie wie. Ja: daj mi to, pójdę do Krysi może coś poradzi. Marzena: (śmiech) wizyta u Wielkiej Wyroczni. Tylko przynieś ciasto!
Poszedłem więc do świątyni Wielkiej Wyroczni po poradę. Krysia: zobacz na jakim aparacie to jest robione. Ja: chwila to jest ten który był u nas i doktory jęczały, że wyniki wychodzą jak u UFOków z Marsa? Krysia: dokładnie. Podstawowe badania wychodziły nam w miarę, ale przy pełnej diagnostyce z inhibitorami i DD wychodziły cuda wianki. Ja: dobra powiem pielęgniarkom, żeby pobrały próbkę i wrzucimy to na nasz cudowny aparat. Krysia: nie śmiej się to bardzo dobry sprzęt. Ja: i bardzo przystojny serwisant, którego częstujesz kawą ;)
Potem było jeszcze story o tym jak koleżankę Krysi panią Bożenę (jedno z bóstw mniejszych) nawiedził sanepid z kontrola. Pech chciał, że znaleźli schab w lodówce laboratoryjnej. Bożenka kupiła go rano, a że nie miała za bardzo gdzie go włożyć... Panowie kontrolujący musieli się bardzo zdziwic.
Odbyło się też spotkanie w sprawie błędów przedlaboratoryjnych. Niektórym oddziałom dostało się bardziej, innym mniej. Niektórzy zostali wysłani na przeszkolenie jeśli chodzi o pobieranie płynu mózgowo-rdzeniowego ("płyn ma być przezroczysty, a nie czerwony"), inni do okulisty za nagminne pobieranie materiału nie do tej probówki co trzeba ("jeśli ktoś nie odróżnia kolorów korków może powinien udać się do okulisty"). Spotkanie zakończyło się standardowym tekstem: "proszę nie stroić fochów, bo jak ja się obrażę to dopiero będziecie mieć problem".
Rezydent: wolę nie znieczulać z doktorem X. Ja: dlaczego? Rezydent: rezydenci się go trochę boją... Ja: wy się nie nas boicie tylko tego czego nie umiecie ;] wtorek, 30 marca 2010, morphiusz
Komentarze
Gość: , t13-02.opera-mini.net
2010/03/30 21:40:39
O. Jakos czesto posty sie pojawiaja :P fajna maszynka
2010/03/30 22:11:33
Taki sprzęcik co wyczynia cuda na kiju to niezłego zamieszania może narobić. Raz w pewnym szpitalu w Świętokrzyskim wykonano mi zdjęcie RTG ze względu na kontuzję stawu barkowo-obojczykowego. Okazało się, ze problemem nie jest obojczyk, ale głowa kości ramiennej, na której wyhodowałam sporej wielkości (ok 3 cm) torbiel samotną. Cuda na kiju. Najlepsze w tym jest, ze to coś dostrzegł lekarz na wizycie kontrolnej w Zachodniopomorskim. Uff...kolejne zdjęcia wykazały, ze wszystko cacy,kość ładna, zdrowa. Błąd maszyny, ustawienia, czy faktycznie takie coś mogło być? nie sądzę aby po 3 tygodniach taka torbiel mogła zniknąć nie pozostawiając śladu.
Gość: c-thru, 093105180191.bialystok.vectranet.pl
2010/03/30 23:49:41
"wy się nie nas boicie tylko tego czego nie umiecie ;]"
-no i niestety co racja,to racja.Zawsze człowiek boi się tego w czym nie czuje się dobry.A najgorsze,że dobry w tym nie będzie,jeśli ćwiczeń będzie unikał:)
Gość: NN, 109.243.63.22*
2010/03/31 01:40:04
Roksi_Koksi: Cuda się zdarzają. Czyżby był to szpital w mieście, którego nazwa składa się z dwóch członów (jest takich kilka, więc nie wskazujemy na konkretne)? :-)
Gość: inessta, apn-95-41-238-94.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/31 06:50:50
Błędy się zdarzają na najlepszych maszynach. Nie wystarczy zrobić badanie, trzeba jeszcze przy tym myśleć. Nie należy ufać w 100 % maszynie, bo to tylko komputer. Morfi wy macie Panią Krysię i pomniejsze piękności w labie i wiem, że one tego tam pilnują.
Gość: nika, 193.0.79.2*
2010/03/31 13:37:16
Jeszcze się okaże, że taka maszynka zamieni wodę w wino ;-P
Gość: Annc, annc.wi.net.pl
2010/03/31 20:34:56
Genialne jak zwykle.
Do tej pory nie komentowalem - ale i na to przyszedl czas. A ten kawalek ze schabem - teraz musze czyscic martyce w laptopie - nigdy wiecej tego bloga w polaczeniu ze spozywaniem kolacji :) Zagladam codziennie. Czekam na kolejne notki. 2010/04/01 09:33:45
Nika - ale jakby potem jaki Sanepid to wino ze schabikiem w lodówce znalazł... dopiero by się dziwowali ;)
2010/04/01 21:35:44
"Błędy się zdarzają na najlepszych maszynach."
Owszem ale na naszym poprzednim sprzęcie zdarzały się one dziwnie często. Pracowałem trochę na tym starym, na ACL też i widze różnicę. Wezwanie serwisu do starego sprzętu było w zasadzie bezsensowne, bo pan przyjeżdżał, mówił, że to nasza wina i tyle go było widać. Niestabilne krzywe, rozjeżdżająca się kalibracja i fibrynogen, który "trzymał" połowę tego czasu, który powinien to tylko niektóre atrakcje na jakie byliśmy narażeni. W momencie gdy pan serwisujący rzucił tekstem, że może aparat robi dobrze tylko my nie umiemy interpretować wyników zabawa się skończyła i pan wyleciał razem ze sprzętem. Teraz mamy ACL i wreszcie święty spokój.
Gość: kolukasz, proxy1.leeds.ac.uk
2010/04/07 10:45:25
aa fee! reklamujesz comese! :) jak Ci nie fstyd :)
nie no ok teraz juz na powaznie - Comesa ma dobre krzepniecie ale co by tu nie mowic racja jest jedna - na automacie zawsze co 20,30 wynik jest lewy dlatego do koagulologii wole polautomaty bo widac od razu co sie dzieje ale fakt - jest wiecej dziubania. to jest maszyna wszech czasow ktorej nie zniszczy nawet wybuch jadrowy www.kselmed.pl/en/gfx/foto_koagulometr.jpg jest ciezki jak cholera ale zato mozna go naprawic pilnikiem do paznokci. |
|
A ból w piersi, jak się okazało, był od obręczy barkowej.