Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

;]

Piel. naczelna: SOR i OIT mają braki w dokumentacji.

Ja: proszę mi powiedzieć czego dokładnie brakuje, przekażę komu trzeba.

Naczelna: na OIT brakuje dokumentacji lodówki. Na SOR dokumentacji ze sprzątania lodówki, szaf z lekami i sprzętem jednorazowym. Poza tym temperatura z termomentru z lodówki ma być spisywana 3 razy dziennie, a nie dwa razy dziennie.

Ja: O_O

 

Ja: Szefowo o co chodzi z zeszytami lodówkowymi i szafkowymi?

Oddziałowa: a bo trzeba zapisywać kiedy się sprzątało lodówkę i szafę z lekami, kto sprzatał, jakim środkiem dezynfekcyjnym itd.

Ja: O_O Ale kto to wymyślił?

Oddziałowa: przyszło pismo numer jakiś tam i się pojawiły zeszyty.

Ja: chcą nas uśmiercić zawalając papierami?

Oddziałowa: w laboratoriach i na bloku mają jeszcze więcej zeszytów, spisów i sprawozdań.

 

Rezydent: doktorze jaka jest szansa w czasie specjalizacji na zrobienie cesarki przyżyciowej w warunkach pozaszpitalnych?

Ja: zerowa, bo w karetce nie ma sprzętu.

Rezydent: ale to jest w programie specjalizacji... Po co to wpisali skoro się tego nie robi?

Marzena: żeby ładnie wyglądało ;]

piątek, 05 lutego 2010, morphiusz
Komentarze
2010/02/05 18:24:10
Witam, ja również przeczytałam Twojego bloga w całości i z niecierpliwością czekam na więcej. Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam!
-
2010/02/05 20:21:37
Czytam i czytam, w szpitalu bywam rzadko, ale jeśli (puk puk, w surowe drewienko ;)) już mi się zdarzy, to zdecydowanie inaczej, aniżeli dotychczas będę się zachowywał :) Naprawdę wszystkim nam życzę, żeby było więcej ludzi z podejściem Morphi'ego :) A zeszyty w szafkach są po to, żeby wiedzieć, komu dać KS jak rano w lodówce będzie jogurt z datą ważności z przedwczoraj ;D ;) Pozzdrawiam i dalej śledzę Maneli, Mocherów, "Dzieci Masochisty" etc :)
-
2010/02/05 20:22:26
Czytam i czytam, w szpitalu bywam rzadko, ale jeśli (puk puk, w surowe drewienko ;)) już mi się zdarzy, to zdecydowanie inaczej, aniżeli dotychczas będę się zachowywał :) Naprawdę wszystkim nam życzę, żeby było więcej ludzi z podejściem Morphi'ego :) A zeszyty w szafkach są po to, żeby wiedzieć, komu dać KS jak rano w lodówce będzie jogurt z datą ważności z przedwczoraj ;D ;) Pozzdrawiam i dalej śledzę Maneli, Mocherów, "Dzieci Masochisty" etc :)
-
2010/02/05 20:22:47
Dla mnie zeszyty pomiaru temp.w lodówce,czy sprzątania lodówki,szafek z lekami to normalna sprawa,przeciez tam są leki ,muszą być odpowiednio przechowywane,w odpowiedniej temp,mają swą datę ważności,którą trzeba sprawdzać,zresztą są na to instrukcje ,czy procedury,które wypada przestrzegać.Prawdopodobnie macie ISO,więc wszystko musi grać :))
-
2010/02/05 20:37:04
Gosia jasne, że musi grać ale nie wiem po co wpisywać jakiego środka dokładnie użyto, w jakim stężeniu, jakiego producenta itd. Z doświadczenia wiem, że moja dyrekcja każde nawet sensowne zarządzenie potrafi rozdmuchać do rozmiarów absurdu.
Zresztą jak wybiorą nową medyczną i nową naczelną to połowa tych pism zostanie zniesiona hurtem przez nową władzę ;]

U nas paradoksalnie po ISO zniknęło wiele różnych zeszycików, bez których niby szpital nie może funkcjonować. Zeszyciki zniknęły, a szpital jak stał tak stoi.
-
2010/02/05 20:42:42
Cesarka w miejscach poza salą... Hmmm :D
A po co dokumentacja lodówki, skoro mrozy za oknem? ;) Jak wiosna przyjdzie, to się pomęczą ze zbieraniem papiórków.
-
2010/02/05 20:49:03
www.cmkp.edu.pl/programy_pdf/Medycyna%20ratunkowa%20podstawowy%20po%20stazu%202003.pdf

strona 25 - 4 punkt umiejętności praktycznych ;)

"Cesarka w miejscach poza salą... Hmmm :D "

Możesz zostać pierwszą w Polsce instrumentariuszką ratunkową ;)
Będziesz wydawała opinie i takie tam ;)
-
Gość: jerzu, aack210.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/06 10:26:05
"wykonania nagłego cięcia cesarskiego w warunkach pozaszpitalnych po
nieskutecznej resuscytacji"
Po prostu przy następnej ciężarnej wyniesiecie ją do karetki, doprowadzicie do zapaści k-o, po czym wykonacie nieskuteczną resuscytację a następnie cesarkę... Nie widzę w czym tkwi problem? ;)
-
2010/02/06 11:49:37
@gosiarobert
"Prawdopodobnie macie ISO".

Do posiadania certyfikowanego (lub nie), sprawnego i efektywnego systemu zarządzania naprawdę nie potrzeba zeszytów i debilnych procedur. System powinien takie absurdy eliminować i zastępować lepszymi rozwiązaniami. Jak się tak nie dzieje, tzn. że systemu nie ma lub nie działa prawidłowo.

z pozdrowieniami www.bogulo2.blox.pl
-
Gość: mala, bvt29.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/06 12:03:19
witam,
Na Twojego bloga trafiłam zupełni przypadkiem, bardzo mnie zaciekawił. W ciągu dwóch dni przeczytałam całego. Czytanie tak rewelacyjnego blogu to czysta przyjemność. Szkoda tylko, że wpisy pojawiają się coraz rzadziej jednak praca w Twoim przypadku jednak najważniejsza ; ) Pozdrawiam
-
Gość: olsa, abbt152.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/06 14:34:30
Miło. Dobrze, że Pan częściej pisze. To ważne. Dziękuję. :)
-
Gość: imhotep, p54b4771d.dip.t-dialin.net
2010/02/06 17:40:37
to Morfeusz nie wie, ze takie kwitki sa najwazniejsze, a jak Morfeusz zblizy sie do kontroli jakosci i corocznych auditow, to Morfeusz przestanie sie dziwic
-
Gość: inessta, apn-95-40-252-169.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/06 18:45:25
I tu się z wami drodzy dyskutanci nie zgodzę. ISO nie warunkuje szczegółowych, debilnych instrukcji. To zazwyczaj wymyślaja nadgorliwi wdrażacze tego systemu. Żeby było na zaś i żeby nikt się nie czepiał. W ISO jest 6 podstawowych procedur. Reszta to popis wdrażaczy. Wystarczy jeden wykaz środków dezynfekcyjnych i myjących, na bieżąco uzupełniany. Sanepid też nie wymaga aż takich drobiazgowych wykazów w zeszycikach. Morphi, nie daj się zeszycikom i bzdurnym tabelkom!!!!
-
2010/02/07 01:32:26
iso to koszmar. u mnie w sor swego czasu procedura byla na wszystko
podlaczenie kroplowki, odlaczenie kroplowki, nabieranie lekow, przejazd wozkiem na ct.... tragedia. przy takiej ilosci szczegolow utrzymanie jakosci nie istnieje. teraz pracuje w jednostce bez iso i jest normalnie tzn zdroworozsadkowo
-
Gość: Rixa, 158.75.205.13*
2010/02/07 02:17:38
Czytajet bloga od kiedy adres objawił się w gazecie (ciekawe, czy sam autor wie?), ale musiałam się odezwać przy słowach o iso. Swojego czasu były i u nas na oddziale uroki, że studentka nie mogła odłączyć kroplówki, bo nie przeszła odpowiedniego szkolenia.
Gdzieś siedzą po kontach budowniczy muru między pacjentem, a personelem;)
Owocności
-
2010/02/07 03:12:39
Do posiadania certyfikowanego (lub nie), sprawnego i efektywnego systemu zarządzania naprawdę nie potrzeba zeszytów i debilnych procedur. System powinien takie absurdy eliminować i zastępować lepszymi rozwiązaniami. Jak się tak nie dzieje, tzn. że systemu nie ma lub nie działa prawidłowo.

Bez urazy, ale wydaje mi się, że jest wielu domorosłych reformatorów systemu napędzających kolejne dyskusje panelowe - tu i ówdzie.
I tak się zastanawiam,
czy nie prościej zamiast dyskutować coś po prostu zrobić?

Np. wystartować w wyborach - dajmy na to - tak na początek- lokalnych ?
Wszyscy wiemy, że samo marudzenie nic nie zmieni.
Trzeba coś robić np. można zapoczątkować akcję społeczną.
Postuluję za rozpisaniem -wśród najbardziej rozpolitykowanych i kreatywnych jednostek -wyborów na zastępce minister Kopacz.

Następnie złożenie petycji u premiera i prezydenta.
I szybką reformę chorego systemu. Wtedy może uda się uratować to co zostało, a całą resztę doprowadzić do stanu używalności.
I to będzie pierwszy krok ku świetlanej przyszłości.

Samo wałkowanie w kółko, że wszystko jest chore i be...po prostu bezproduktywnie i monotematycznie psuje krew i stymuluje nadmierne wydzielanie żółci.
A to jak wiadomo-szkodzi.
Wywołuje zbędny stres i wzmaga poziom frustracji.

Ja nie kandyduję, już nie mam siły nawet na narzekanie. Zresztą jestem za prosty człowiek, ale zachęcam jednostki tyleż wybitne ileż kreatywne do potraktowania poważnie moich słów. Możemy rozkręcić akcję społeczną :DDD.
Będzie się działo...coś pozytywnego...w końcu.

pozdr.

- e.

ps. Zaiste, przy przebojach z ISO...cyrk z polarnymi małpami wysiada, ale dla mnie to bajki o żelaznym wilku, które znam z domowych opowiadań. Po wysłuchaniu których człowiek nie może spać.
-
2010/02/07 07:18:33
"iso to koszmar. u mnie w sor swego czasu procedura byla na wszystko
podlaczenie kroplowki, odlaczenie kroplowki, nabieranie lekow, przejazd wozkiem na ct.... tragedia. przy takiej ilosci szczegolow utrzymanie jakosci nie istnieje. teraz pracuje w jednostce bez iso i jest normalnie tzn zdroworozsadkowo"

Celem procedur jest między innymi zapobieganie pomyłkom - mówiąc kolokwialnie mają nam ratować dupę ;] Jak procedur jest dużo to często bywa tak, że robi się jak zwykle, a w papiery wpisuje jak Bozia przykazała, bo papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Dlatego lepiej jeśli procedur jest mniej ale są przestrzegane.

Poza tym procedury powinny mieć ręce i nogi - ja lubię wiedzieć po co coś robię, a cel istnienia niektórych zeszycików, karteluszek itp. pierdół jest nieznany chyba nawet Bogu ;]

W szpitalu gdzie miałem staż do specki akurat wdrażano ISO i akcja produkowania procedur trwała w najlepsze.
Największy problem był przy pisaniu tych niby najprostszych - przeżyłem kłótnie o to czy w przed przygotowywaniem leków stół w zabiegowym trzeba przetrzeć środkiem dezynfekcyjnym czy nie, czy nabieranie leków z ampułek do strzykawek trzeba przeprowadzać w rękawiczkach czy nie. Były nawet oddziałowe, które twierdziły, że po przygotowaniu kroplówek dla jednego pacjenta trzeba zmienić rękawiczki zanim zacznie przygotowywać się leki dla drugiego.
Podobnie było a propos np. robienia EKG (czy każda może czy tylko ta po kursie specjalistycznym itd).

Pisanie procedur lekarskich o mało się bójkami nie skończyło :P

"Czytajet bloga od kiedy adres objawił się w gazecie (ciekawe, czy sam autor wie?),"

w której ;)?
-
Gość: inessta, apn-95-40-250-57.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 10:40:37
A ja wdrażałam ISO w swojej firmie i muszę powiedzieć że dużo zależy od firm doradczych, które zalecają jak najwiekszą ilość procedur, instrukcji i wskazówek. Ważne jest też to, czego sobie życzą osoby certyfikujące i potem kontrolujące system. Czasem takie osoby nie mają nic wspólnego ze służba zdrowia i nie potrafią zrozumieć że pewnych zasad uczy się w szkole i nie da sie zrobić inaczej. Po pierwszym roku zlikwidowałam setki nikomu nie przydatnych instrukcji i procedur i pozostawiłam tylko te, które są rzeczywiście potrzebne. Teraz system jest przejrzysty, nikt nie narzeka na bzdurne zeszyciki i wykazy, a obecny pan kontroler (nareszcie doktor) z przyjemnoscia do nas przyjeżdza. Ma do przejrzenia mało papierów i skupia sie na funkcjonowaniu systemu. A ten jakoś funkcjonuje od 5 lat i ma sie dobrze.
-
Gość: inessta, apn-95-40-250-57.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 10:46:55
p.s. Też miałam ten dylemat w sprawie wykonywania ekg . Po sprawdzeniu przepisów i stu różnych zalecen róznych komitetów, stowarzyszeń i związków wpisałam w instrukcję formułkę: osoba z odpowiednim wykształceniem, pielęgniarka po kursie specjalistycznym, lub osoba bez przeszkolenia ale pod nadzorem lekarza. Do tej pory nikt się tego nie czepiał.
-
2010/02/07 13:15:03
Sprawa z EKG jest dość ciekawa.
Z jednej strony rozporządzenie mówi o tym, że aby wykonać EKG bez zlecenia lekarskiego pielęgniarka musi mieć kurs i papierek. Z przepisów wynika więc, że jesli EKG jest zlecone przez lekarza na piśmie to kurs nie jest konieczny.
Z drugiej strony to dość problematyczne i w razie czego prokurator może się czepiać. Była zdaje się swego czasu sprawa gdzie pielęgniarka zrobiła EKG, lekarz nie rozpoznał zawału i pacjent zmarł. Oskarżono pielęgniarkę o wykonanie EKG bez posiadania uprawnień ;]
-
Gość: inessta, apn-95-40-250-57.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 15:26:12
ja bym oskarżyła lekarza, nie pielegniarkę. To w końcu on nie rozpoznał zawału, nie pielegniarka. Jeszcze raz podkreślę że dyplom pielegniarki uprawnia do wykonywania EKG, ale jeśli nie ma kursu musi robić badanie pod nadzorem lekarza. U mnie odbyła się burzliwa dyskusja właśnie nad tym stwierdzeniem, co oznacza nadzór lekarza.
-
2010/02/07 19:22:12
Bardzo miło czyta się Twój blog morfeuszu, już jest dodany do ulubionych! :)

Magyar Ananke
-
2010/02/07 19:38:58
Lekarz zapewne też został oskarżony ale o sprawie słyszałem od piel. oddziałowej więc skupialiśmy się głównie na sprawie oskarżenia pielęgniarki.

"U mnie odbyła się burzliwa dyskusja właśnie nad tym stwierdzeniem, co oznacza nadzór lekarza. "

Po kursie pielęgniarka powinna nie tylko zrobić EKG ale też ocenić zapis - wyłapać zapis nieprawidłowy oraz umieć rozpoznać na EKG zapisy wskazujące na stan zagrożenia życia.
Dlatego myślę, że nadzór lekarza powinien dotyczyć właśnie interpretacji zapisu.
-
Gość: Rixa, 158.75.205.13*
2010/02/07 19:44:46
Bodajże Newsweek.
Aż poszukam.
Proszę bardzo:
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/newsweek_smak_zycia/dilbert-2-0,43467,1

'Komfortu rezygnacji z usług opisywanej firmy nie mają niestety czytelnicy bloga Morfeusz.blox.pl, na którym młody anestezjolog odsłania kulisy pracy w szpitalu.' Cytat z powyższego artykułu.
I tak tu dotarłam.
Pozdrawiam ;)


-
2010/02/08 00:26:11
"green_emili"
Nic nie da zmiana ministra, tak jak nic nie da zmiana premiera, zmiana prezydenta itd. Problem siedzi głębiej. Spełaniam jednak swój obowiązek i głosuję. Ostatnio zrobiłem tak bogulo2.blox.pl/2009/06/Zaglosowalem-na.html i zastanawiam się teraz co zrobić jesienią. Mam spory dylemat, ale myślę, że sobie poradzę :)

A wracjąc do systemów zarządzania, jak czytam: "mamy ISO", "z ISO to...", "z ISO tamto...", to wiem, że większego pojęcia w temcie autorzy nie mają.

Ktoś wspomniał o firmach wdrożeniowych. Im o to chodzi by było dużo pracy bo za to im płacą. Placą za wymyślanie i wdrażanie. Ciekawe co zrobiliby "doradcy" firmy wdrożeniowej gdyby firmie wszystko było zgodne z wymaganiami norm? Pewnie też by "wdrażali". kasiorka...tylko kasiora się dla nich liczy.
-
Gość: dziwny667, 078088040237.rzeszow.vectranet.pl
2010/02/08 15:21:25
Hej Morfeuszu!
Trafilem tu przez wyżej wymieniony artykuł i mam teraz żal do Ciebie wielki - ukradłeś mi wększość poprzedniego dnia (i nocy) no i dzisiejszy poranek. Doszedłem na razie do momentu gdzie kupiłeś rumaka Suzuki - przeczesuje bloga od dupy strony, od tych najnowszych do najstarszych (zawsze byłem przekorny : ) i wsiąkłem. Czekam na kolejne notki...
Zmieniasz moje wyobrażenie o polskiej służbie zdrowia (na ciut lepsze). Po po tym co przeżyłem na SORze w Nowym Sączu jako pacjent nie miałem zbyt dobrego mniemania o dochtórach. Chociaż z kolei kardio w Zamościu to dobre łapiduchy i przewspaniałe piguły :]
pozdro i czekam na wiecej
PS. Jak sie sprawuje motorek bo możliwe, że jakąś późniejszą notke przeoczyłem w ferworze czytania :)
-
Gość: inessta, apn-95-40-252-206.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/08 18:13:32
Dziwny, nie dziw się, to normalna reakcja na blog Morfeusza. Większość z nas czytaczy tak tu trafiła i wsiąkła na amen.
-
2010/02/09 13:42:18
Witam! Jak większość, trafiłam przypadkiem i - jak napisał poprzednik - wsiąknęłam na amen. Tak oto zyskał Pan kolejnego czytelnika ;) Blog przeczytany od deski do deski. Czekam niecierpliwie na nowe posty. Pozdrawiam.
PS. "Żeby ładnie wyglądało"... skąd ja to znam :)
-
Gość: Lothwena, 88-199-11-22.tktelekom.pl
2010/02/11 18:40:15
Bzdury w indeksie umiejętności praktycznych studenta
Bzdury w książeczce stażowej
Bzury w wymaganiach do specjalizacji
...
...
I bądź tu człowieku uczciwy
-
Gość: t, 212h157.compnet.pl
2010/03/10 01:34:26
W życiu nie czytałem żadnego bloga. Bo przecież trzeba żyć własnym życiem, a nie oglądać się na innych. Szkoda czasu...

Od 4,5 miesiąca walczę, żeby dostać się w tym roku na medycynę. Jak nie będę miał pecha to chyba się uda. Wcześniej nie miałem w zasadzie w ogóle styczności z tym, czego teraz się uczę. Przez cztery lata studiowałem na politechnice.

Postanowiłem przez te kilka miesięcy nie myśleć czy to ma sens. "Jak się dostanę to się nad wszystkim zastanowię. Teraz nie ma czasu." Dzisiaj po 10 godzinach (zwykle wyciągam więcej) mózg mi trochę wysiadł. Zwykle jak już mam dość to idę pobiegać, ale jako, że rano oddawałem krew... Musiałem chwilę zając się czymś "bezsensownym".

Wiem, że i tak będę się musiał na wszystkim zastanowić, a może po prostu się nie dostanę. Ale po lekturze Twojego bloga czuje się trochę jak taternik, który błądząc w ścianie trafia na jakiś stary zardzewiały hak. Tak, może jednak tędy droga... Oby.

pozdrawiam i dziękuję