|
Blog > Komentarze do wpisu
ŚwiętaSzpital oblężony. Nagle dramatycznie wzrosła ilość chorych niedożywionych ("pani doktorze mamusia już od 3-4 dni nie chce nic jeść"), odwodnionych, pacjentów nowotworowych z bardzo silnym bólem wymagającym hospitalizacji. Jedną z pacjentek jest kobieta z zaawansowanym procesem nowotworowym leczona fentanylem w plastrach. Przywiozła ją córka - stwierdziła, że mamusię strasznie boli i nic jej już nie pomaga. W czasie badania i rozmowy z pacjentką okazało się, że nie zmieniano jej plastra od ponad 5 dni (plastry z fentanylem wymienia się co 72h), a córka z rodziną wyjeżdża na święta w Alpy i wraca dopiero na początku stycznia. Gdy rzuciłem uwagę, że dłuższa hospitalizacja być może nie będzie konieczna (są święta pacjentka pewnie woli je spędzić w domu, a nie w szpitalu) córka zaczęła się awanturować, że jej matka cierpi, a my najchętniej nie przyjęlibyśmy nikogo, bo zależy nam na pieniądzach. Zgasiłem ją stwierdzeniem: "zajmiemy się Pani matką. Życzę miłego wypoczynku w Alpach z rodziną". Gul jej skoczył podobnie jak Krzysiowi Ibiszowi na widok tego numeru "Wprost" z LaToyą Ibisz na okładce. Oddziałowa paliatywu opowiadała mi o kilku pacjentach, których rodzina podrzuca co roku do szpitala na święta za każdym razem z czym innym. Za każdym razem awanturują się, że przecież opiekują się mamusią/tatusiem wzorowo tylko mamusia/tatuś sprawiają problemy tracąc apetyt. Oczywiście to, że tracą go przed świętami i urlopem dzieci jest sprawą absolutnego przypadku. Zastanawiam się czasami czy dzieci zdają sobie sprawę, że nie aplikując mamusi/tatusiowi plasterka skazują rodzica na ból. Już chyba lepiej powiedzieć wprost lekarzowi o co chodzi i nie dodawać choremu dodatkowych cierpień (i bez tego ma ich sporo).
Wybraliśmy się na paliatywny z rezydentem zakładać cewnik zewnątrzoponowy. On miał zakładać, a ja nadzorować i edukować. Założenie cewnika poszło w miarę gładko - przy okazji poproszono nas o skonsultowanie jednego z pacjentów, który mimo odpowiednio ustawionego leczenia nadal odczuwa bóle. Idziemy do pacjenta, przedstawiamy się, zbieramy wywiad i badamy. Ja: kiedy ostatni raz oddawał Pan stolec? Pacjent: nie pamiętam, mam ciągłe zaparcia. Zleciłem leki przeciw zaparciom - jak pacjent w końcu się wypróżni to bóle powinny minąć.
W tym samym czasie na oddziale przebywał ksiądz wezwany do jednej z pacjentek. Pielęgniarka: ale też nasz ksiądz ładny... Ja: pani Kasiu oglądała Pani "Ptaki ciernistych krzewów"? Pielęgniarka (mrugając do mnie okiem): oglądałam.. Ten ksiądz i tak nieźle na tym wyszedł, bo go zrobili kardynałem. Ja: ale ksiądz Artur raczej nie pójdzie na taki układ (mrugam do niej) Pielęgniarka: oj pomarzyć nawet nie można! sobota, 02 stycznia 2010, morphiusz
Komentarze
2010/01/02 10:58:03
Ej Emi, zakazany owoc w wyobraźni smakuje znacznie lepiej. Ale może Ty nic o tym nie wiesz? ;))
2010/01/02 11:08:05
Eh jak czytam lub słyszę o takich "kochających" dzieciach od urlopów i innych takich to mnie krew zalewa. A nie podawanie leków np.przeciwbólowych jak dla mnie zakrawa na znęcanie się. Bo czy to naprawdę za duży wysiłek podać głupią tabletkę czy plaster zmienić?
A co do księdza to cóż... popatrzeć zawsze wolno ;P 2010/01/02 11:16:56
Greg...no, no wiem...(chyba?).
Jednak ,najlepiej smakuje owoc skonsumowany lub w trakcie konsumowania. I to zdecydowanie. To tak jak z oglądaniem jabłka...przez przeszkloną, sklepową witrynę. Najprzyjemniejszy jest zakup i uczta :DDD. Tego akurat jestem pewna :D ...ale tutaj rozmawiamy o ciele niedotykalnym, konsekrowanym w wersji koloratka, zatem sprawa nie jest taka prosta. Wychodzę z założenia, że ksiądz też człowiek, więc dohtor mógł zapytać...czy reflektuje. Godność kardynalska jest przyjemna. Zakładając, że skończy tak jak bohater "Ptaków ciernistych krzewów" - rzecz jasna. Hekate- łypanie pożądliwym wzrokiem to też grzech, albowiem w myślach grzeszysz. :D 2010/01/02 12:04:05
Emili kontemplowanie czyjeś urody to jeszcze nie pożądanie ;P
Ja tam będę się upierać, że popatrzeć zawsze można :) 2010/01/02 12:46:45
Przykro się robi, jak czytam o takim traktowaniu starszych ludzi... Czasami sytuacja w rodzinach nie jest łatwa, ale skoro już ktoś wziął w opiekę chorego rodzica, to powinien wziąć za niego odpowiedzialność. Sprawiając mu ból, bo chce się zrzucić podopiecznego do szpitala i wyjechać na urlop podchodzi pod znęcanie się. Chora rzeczywistość...
A tak nieco optymistyczniej: cieszę się, że epitafjum było niepotrzebne i że jednak piszesz. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. :) 2010/01/02 13:05:33
Można ciastko mieć i można ciastko zjeść.
Hekate - od takich spojrzeń zaczynają się historie w stylu pani Heleny Trojańskiej. Tak w ogóle... nasz dyskusja mocno zboczyła z notkowego toru. ...a przecież chodzi o to, że ludzie traktują swoich rodziców gorzej niż swoich zwierzęcych pupili. Nie udała się Panu Bogu starość. I to bardzo. 2010/01/02 13:11:45
Ano zboczyliśmy z tematu, jak zwykle zresztą ;)
Niestety tak jest i możemy się tylko zastanawiać dlaczego? Dla mnie to nie do pomyślenia, ba pamiętam jak swego czasu wstawałam o 3 w nocy żeby ojcu podać morfinę w tabletkach. Ale teraz zbaczam w drugą stronę. Nie wiem tylko co kieruje takimi ludźmi co świadomie tak traktują swoich rodziców. Wygoda? Przygody? No an pewno nie miłość dziecka. 2010/01/02 13:59:23
To egoizm, ale i zanik myślenia perspektywicznego.
Nic nie trwa wiecznie, nawet młodość. I zdrowie nie jest czymś, co mamy dane w opcji bezawaryjnej.
Gość: Magda, host-89-228-45-83.elk.mm.pl
2010/01/02 14:38:27
U nas na pediatrii mieliśmy chłopca, niecałe dwa latka, którego rodzice podrzucali przed każdymi świętami na oddział. W końcu odebrano im prawa rodzicielskie i chłopiec znalazł się w domu dziecka. Taki śliczny chłopczyk, sama bym go wzięła.
Gość: nika, public-gprs26299.centertel.pl
2010/01/02 15:51:49
A propos układu rodzice-dzieci, to trza byłoby się cofnąć te kilkanaście/kilkadziesiąt lat.
Kiedyś czytałam o pani doktor, która powiedziała sobie, że nigdy nie będzie oceniać dzieci, które nie interesują się losem swoich rodziców pozostawionych w szpitalach. A to dlatego, że kiedyś zwróciła uwagę ściągniętej przymusowo córce pacjenta, że jej ojciec tęskni, płacze itd., a okazało się, że staruszek to był buc, ch*j i świnia, bo ją gwałcił i katował. No więc, hmmm. Pewnie, że nie można uogólniać, ale diabli wiedzą, jak chore relacje panują w tamtych rodzinach. Nie przeczę, że w większości przypadków córuniom i synusiom w dupach się poprzewaracało z dobrobytu, czasem nawet kredytowanego, hehe. 2010/01/02 16:07:07
Od razu myślę sobie: jak to dobrze, że nie mam dzieci. Przynajmniej nikt nie będzie kombinował, co ze mną począć w sezonie narciarskim.
2010/01/02 16:30:23
Moralnie obrzydliwe. Ale z drugiej strony cała rodzina choruje na nowotwór matki... Czy u nas nie ma możliwości zapewnienia opieki w domu? Wymieniające się pielęgniarki czy co? Panie strzeż nas przed takimi problemami :|
Tak na marginesie - to że paliatyw przeżywa oblężenie to jedno - ale do nas na IT trafiali chorzy którzy normalnie leżeli w domu - tetraplegicy, porażenia po udarach - bo się im nagle pogarszało. Dusili ich w domu przed przyjazdem karetki czy co?
Gość: nijlen, adod248.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/02 16:51:16
pare dni temu na jednym serwisie trafiłam na linka do wpisu na pewnym blogu wlasnie na temat oddawania chorych czlonkow rodziny na przechowanie w sezonie swiateczno-noworocznym. i generalnie autor tamtego wpisu powiedzial wszystko, co sama mialabym na ten temat do napisania. www.wykop.pl/ramka/278034/granice-milosci
nika wyzej napisala, zeby przede wszystkim nie oceniac. tez sobie kiedys obiecalam, ze nie bede tego robic. 2010/01/02 17:26:35
"ps. Księdza Artura to trzeba było zapytać, zamiast bawić się w adwokata i moralistę.
A nóż widelec byłby nowym...kardynałem :DDD " tja. piekliby razem hostie. W ogniu żądz cielesnych :P "Ja tam będę się upierać, że popatrzeć zawsze można :)" a potem zgodnie z tym co rzekł Jezus wyłupić sobie oko ewentualnie oba. W lepszej sytuacji są osoby z wadą wzroku - zgodnie z opinią mojego wykładowcy powinni sobie wydziabać to z mniejszą wadą, bo ono grzeszy bardziej ;p 2010/01/02 17:30:41
"Czy u nas nie ma możliwości zapewnienia opieki w domu? Wymieniające się pielęgniarki czy co?"
Z tym to tak różnie. Tu gdzie pracuję mamy całkiem nieźle działające hospicjum domowe ale nei wszędzie jest tak dobrze. "i generalnie autor tamtego wpisu powiedzial wszystko, co sama mialabym na ten temat do napisania" ja jako lekarz, osoba opiekująca się swego czasu chorym na nowotwór krewnym i (obecnie) pacjent onkologiczny też mam sporo do napisania niemniej jednak zostawię to dla siebie ;] 2010/01/02 18:19:29
A nie uważacie że powinien być jakiś nie wiem- zakaz , dyrektywa zakazująca przyjmowania na medycynę i seminarium zbyt przystojnych mężczyzn? ;-))))))))
Tu człowiek w wielkiej potrzebie (duchowej lub cielesnej:) i przychodzi taki z sercem na dłoni przynosząc ulgę i niezabujaj się w Aniele?!?!? Toż trzeba być z kamienia :-))))))) Morph- rodzice w domach opieki - nie osądzaj , nie ma dymu bez ognia- dzieci nie nauczone miłości nie umiej jej okazać (choć o nie podanych lekach- zbrodnia) Anek 2010/01/02 18:38:49
"Morph- rodzice w domach opieki - nie osądzaj , nie ma dymu bez ognia- dzieci nie nauczone miłości nie umiej jej okazać (choć o nie podanych lekach- zbrodnia) "
to jest slogan, ktory ładnie wygląda i na wyglądaniu zazwyczaj się kończy. Niekiedy takie wypadki ocenia sąd (bo takie postępowanie podpada pod paragraf) i tam oprócz oceny jest też nagroda (odpowiednia do postawy). Znam tych pacjentów, bo leżą u nas często spory kawał czasu i czasami jedyna ich zbrodnia polega na tym, że nie chcą przepisać na dziecko mieszkania, a potem od razu położyć się i umrzeć. Mamy też pacjentów z niewydolnymi wątrobami w przebiegu wieloletniej choroby alkoholowej - do niektórych dzieci nie przychodzą w ogóle (ew. przychodza tylko po akt zgonu) i jak najbardziej ich rozumiem. Do innych przychodzą mimo wszystko, bo są po prostu ponad to. 2010/01/02 18:55:46
To nie jest slogan. Jesteś szczęśliwym człowiekiem skoro tak uważasz, miałeś szczęście. Paragraf nie jest odpowiedzią na ludzkie nieszczęście ..i to dotyczy obydwu stron. System też jest bezduszny.
2010/01/02 19:07:43
Ha, widzisz Morph Ty zawsze specjalnie dla mnie znajdziesz jakąś furtkę, żeby jednak obu oczu się nie pozbywać ;P Hmmm mówisz, że jak wada wzroku to to z mniejszą? Wiec oddam lewe oko w całkiem dobrym stanie ;P
Ale co do tego, że można zrozumieć dzieci osób z chorobą alkoholową, które nie przychodzą do rodziców to ja się jednak nie zgodzę mimo wszystko. I niestety wiem co mówię z autopsji. Można mieć żal, można nie wybaczyć krzywd ale to nie usprawiedliwia "znęcania" się.A może to ja jestem typ autodestrukcyjny? 2010/01/02 19:12:42
Co jest najtrudniejsze w pracy lekarza? Bezradność. A zaraz po niej? Oglądanie głupoty innych ludzi, którzy w swoim mniemaniu są co najmniej siostrami Miłosierdzia ala Teresa z Kalkuty. A tymczasem to zwykli ,wygodni egoiści ,tak zaganiani w swoim współczesnym świecie pełnym dóbr doczesnych i komerchy, że zapomnieli jak to jest gdy trzeba wczuć się w czyjeś serce. ;/
Gość: kicia.miau, chello089075213198.chello.pl
2010/01/02 19:34:17
Nie chcę rozgrzeszać ludzi,którzy oddają rodziców na święta do szpitali,ale mogę powiedzieć,że ich rozumiem, bo sama opiekuje sie bliska mi starszą osobą.Uwierzcie, dopóki się tego nie przezyje ,nie ma się pojęcia co to takiego. Ja: 6 lat w domu, nie skończone studia, brak pracy, brak kasy, brak wakacji, brak pomocy, brak odpoczynku, brak swojego życia, rozwalone małżeństwo. A najgorsze jest poczucie, że moje życie nie należy do mnie, żyje pod dyktando rozkładu dnia kogoś innego, nie moge byc spontaniczna, wyjsc z mezem na spacer wlasnie teraz kiedy chce, wpaść do kumpeli na kawę, kiedy chcę, wyskoczyć na cała noc na tańce. Opieka nad osoba starszą w PL jest mega droga, nawet taka jakiej ja potrzebuje- 4 godz dziennie, podać II sniadanie i obiad, obecnie 7 zł/godz. W MOPS wyliczyli mi 10, w PCK tez,a na dodatek nie robia nic oprocz zakupow i posilków, insuliny nie podadzą. Obecnie, po wielkich walkach z rodziną pracuje, robie studia zaocznie i czuję, że nie mam juz sily i czasu na nic wiecej. Nie mam dzieci, pracuje od niedawna,a w perspektywie opieka nad rodzicami. nie dziwcie sie tym ludziom, większość z was też mialaby dość po jakimś czasie.
2010/01/02 19:41:13
Znam przypadek dziewczyny, która starała się być "ponad to" - nie żyje - nie wytrzymała. Cała okolica ją zaszczuła jako "niedobrą córónię, ktorej się w głowie poprzewracało". Mamunia ma się dobrze i wykańcza drugą siostrę. Niedługo będzie drugie nieszczęście. Fajnie sie mówi o powinności, bezduszności - wielkie słowa. Nie każdy jest na tyle silny by wytrzymać co los dał.
2010/01/02 20:17:43
1. żyjemy w katolickim kraju. 2. W notce jest mowa o ludziach zostawianych na święta (obchodzone przez rodzinę) w szpitalu. 3. Ludzie obchodzący święta, identyfikują się z wartościami, które takie obchody ze sobą niosą (na ogół wiedzą co świętują). Lub teoretycznie powinni. 4. Zatem wiedzą, że Dekalog mówi: Czcij ojca swego i matkę swoją. 5. "Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęto na tobie jego błogosławieństwo, albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty (czyli podwaliny ładu moralnego). Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie gardź nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nic pójdzie w zapomnienie (bo kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów). Kto porzuca swego ojca, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu matkę" (Syr 3,1-16). "Kto znieważa ojca, a matkę wypędza, jest synem wyrodnym, zhańbionym" (Prz 19,26). " 6. Tak mówi Biblia, a nie ja. 7. A ja Wam powiem, że w życiu liczy się przebaczenie. Mimo wszystko. Każdy z nas, ma jakieś doświadczenia życiowe, ale proszę się liczyć z tym, że co się wpoi dziecku - to się od dziecka dostanie. Czyli niech się ludzie nie dziwią, że mogą wylądować w szpitalu na święta. 8. "Mamy też pacjentów z niewydolnymi wątrobami w przebiegu wieloletniej choroby alkoholowej - do niektórych dzieci nie przychodzą w ogóle (ew. przychodza tylko po akt zgonu) i jak najbardziej ich rozumiem. Do innych przychodzą mimo wszystko, bo są po prostu ponad to." Święta racja. Znam kogoś, kto jest ponad to, ale znam kogoś, kto nie jest. Alkohol w domu to trauma. I nie chodzi o zranienia fundowane nam przez Rodziców, ale o to, co wpajamy dzieciom. 8. Dlaczego? Ponieważ starość czy choroba - to jest coś, co dotyczy każdego. Nikt nie zatrzyma czasu. 9. "rodzice w domach opieki - nie osądzaj , nie ma dymu bez ognia- dzieci nie nauczone miłości nie umiej jej okazać (choć o nie podanych lekach- zbrodnia) " I to jest slogan. I to bardzo pojemny, w który upycha się milion argumentów na swoje usprawiedliwienie. Tutaj zgadzam się z M., który wie co mówi, bo przeżył swoje. Zorientowanych inaczej odsyłam do wpisów na temat sytuacji wuja dr M. - przecież doktor mógł umieścić krewnego w placówce, tam by się nim zajęli itd. A mi się na usprawiedliwiające argumenty nóż w kieszeni otwiera, dlaczego? Bo tydzień temu dostałam tyle serdecznych świątecznych życzeń. Każdy obchodzi święta, ale nie każdego dotyczą katolickie wartości, tak? Moim zdaniem taka postawa graniczy z hipokryzją. A życzenia wtedy stanowią zbiór pustych słów, wygłaszanych dla tradycji. Brutalne, ale prawdziwe... Nikt, ale to naprawdę nikt, nie powiedział, że życie w krainie wartości jest łatwe. A dlaczego się wymądrzam? Już mówię: bo mieszkałam z osobą, którą córka jedynaczka miała w nosie. To był właśnie taki przypadek z gatunku: "Znam tych pacjentów, bo leżą u nas często spory kawał czasu i czasami jedyna ich zbrodnia polega na tym, że nie chcą przepisać na dziecko mieszkania, a potem od razu położyć się i umrzeć". Znam też osoby z opcji ponad to. A na koniec dodam, że nawet zwierzęta szanują starsze i niedołężne osobniki. Oczywiście nie wszystkie zwierzęta, ale te najmądrzejsze-tak. 2010/01/03 00:28:47
Morphiuszu, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam... Ty też teraz jesteś pacjentem onkologicznym? Jeśli tak jest, dzięki chorobie jeszcze bardziej rozumiesz pacjentów, czego wielu czytelników nie może i nie potrafi zrozumieć. Uważam, że w opiece nad chorymi na jakąkolwiek chorobę ważna jest po prostu taka zwyczajna, ludzka umiejętność współczucia. Wiem, ze nie wolno uogólniać, pewnie niejedna osoba nie chce z różnych powodów patrzeć na swoich rodziców; skoro oni nie rozumieli swoich dzieci, to dlaczego teraz dzieci mają wykazywać tak wielką wyrozumiałość dla schorowanych rodziców. Nie uważam jednak, że metoda "oko za oko, ząb za ząb" to dobre motto na bycie szczęśliwym. Wcześniej czy później to zło, które sieją dzieci pozostawiające rodziców w szpitalu na święta, wróci do nich.
Morphiuszu, życzę Ci duuuużo zdrowia!
Gość: madame, public-gprs71177.centertel.pl
2010/01/03 01:09:19
Tak sobie myślę, że takie sytuacje wynikają z coraz większych oczekiwań wobec standardu życia. Łudzimy się obietnicą idealnego świata, w którym nie istnieją choroby, kalectwo, śmierć. Wydaje nam się, że nastały czasy wiecznej przyjemności i beztroski. A gdy zaniemoże ktoś bliski, to dziwimy się i buntujemy, bo jakoś trudno znaleźć miejsce na poświęcenie w naszym kolorowym życiu. Bo przecież należy mi się odpoczynek, święta w Alpach bez widoku jęczącej z bólu, robiącej pod siebie i nieustannie narzekającej matki. A jej przecież będzie dobrze w szpitalu. Zrozumie nasze potrzeby.
Oby tylko te same osoby miały w sobie tyle zrozumienia dla własnych dzieci, które nauczone przykładem swoich rodziców, będą organizować im świąteczną kurację leczniczą i, z wyrazem ulgi po zrzuceniu z pleców wielkiego ciężaru, mówić: To do zobaczenia po swiętach mamo/tato. Wyślemy ci kartkę. 2010/01/03 10:51:30
Nie usprawiedliwiam się- mówię jedynie o przypadku który znałam. Widziałam walkę tej dziewczyny z depresją wywołana niemożnościa sprostaniu sytuacji w jakiej się znalazła i próbą własnego ocalenia. Nie potrafię się z tym pogodzić, bo co innego jest opieka nad starszą osobą a co innego znęcanie się. Traktowanie starszych ludzi jak przedmioty jest w moim przekonaniu zbrodnią ale uogólnianie że to wyłącznie dziecko ma powinności względem rodzica też jest niesprawiedliwe. Życie nie jest tylko białe albo czarne. Jest cholernie wredne w baaardzo wielu przypadkach.
Green- życzenia mogą być szczere bez dodawania ideologii Morphiusz- życzę szczerze dużo zdrowia i sił do walki z chorobą 2010/01/03 14:28:19
Opowiem pewną historię, która nie daje mi spokoju od dawna. Były sobie dwie siostry. Pierwsza- starsza- trafiła do domu dziecka mając ok 3 lat. Druga w wieku ok.2 lat dołączyła do niej po kilku latach. Obie nie wiedzą kto jest ich ojcem. Matki nie pamiętały za bardzo. Nieuregulowane prawa rodzicielskie nie pozwoliły na adopcję. Gdy starsza skończyła 18 lat dostała mikroskopijną kawalerkę i wzięła małoletnią siostrę do siebie. Tak sobie jakoś radziły choć łatwo nie było. Pewnego dnia do ich drzwi zapukała kobieta twierdząc, że jest ich matką. Dziewczyny uwierzyły dokumentom bo jej samej nie pamiętały. Dalecy kuzyni dali im mieszkanko w innej miejscowości. Wtedy je poznałam. Cała okolica wiedziała jak to matka dba o swoje córki i ile to one jej zawdzięczają. Ona zadbana, zawsze umalowana, co trochę nowe ciuchy, one- młodsza chodziła n-ty sezon w tej samej kurteczce, starszej cała garderoba mieściła się w szufladzie. Na utrzymanie 3 osób pracowała tylko starsza z sióstr- młoda w podstawówce a matka przewlekle chora (miała siły jednak na imprezy i bankiety). Aby starczyło na życie i kosztowne leki starsza siostra pracowała coraz więcej. Ciężka praca odbiła się jednak na zdrowiu, zaczęła chorować. Także matka zaczęła mocno niedomagać i wymagać opieki. Uciążliwej nie ze względu na chorobę ale charakter mamusi. I tak mijały lata. Młodsza siostra coraz smutniejsza, starsza coraz chudsza. Nigdy nie usłyszałam od nich słowa skargi. Gdy choroba uniemożliwiła pracę starszej siostry i ta wylądowała w szpitalu na dłuuuugo, wystarały się jakoś o miejsce dla matki w domu opieki. Tym gorszym - socjalnym, na lepszy u sióstr zakonnych nie było pieniędzy Wtedy się zaczęło : jaka to zła córka, jaka samolubna, niewdzięczna Ludzie są okrutni i uwielbiają ferować wyroki nie znając prawdy, jakoś żadna z tych bogobojnych pań wcześniej nie raczyła pomóc. Dotąd szczuli aż stało się nieszczęście. Samobójstwo. Trzy kobiety- pierwsza w domu opieki, młodsza znów w domu dziecka, starsza na cmentarzu.
A teraz kto bez winy niech pierwszy żuci kamieniem. Na szczęście to ON będzie oceniał, nie człowiek. Tylko BOG mając wiedzę o wszystkich uczuciach i okolicznościach ma prawo powiedzieć kto jest niegodnym miana człowieka. 2010/01/03 15:04:22
Srubkologstosowany nie wiem co chcesz udowodnić tym wpisem? To, że są i źli rodzice? To, że nie każdy jest w porządku? O tym wszyscy wiedzą, że i tacy ludzie są. Ale mimo wszystko na szacunek zasługuje KAŻDY. A szanowanie rodziców jest naszym katolickim obowiązkiem. Nie ma czegoś takiego w wierze katolickiej jak bezideologiczne życzenia. Nie można oddzielić wiary od ideologi. A życie niestety nie zawsze jest sprawiedliwe.
Jestem dowodem na to, że mimo wszystko można być ponad to. I wcale nie czuję się męczennikiem w imię wartości katolickich. Taka jest moja wiara i nauka z niej płynąca i mi to odpowiada. Nie krzyżuję się dla Chrystusa. Po prostu w świecie wartości żyje mi się lepej, pracuję na to żeby moje dzieci nie oddały mnie do szpitala na święta. I tyle. 2010/01/03 15:14:59
mają mnie przekonać, a nie przekonały.
To, cosrubkologstosowany- w krainie słowa liczy się jakość, a nie ilość używanych słów, a w dyskusji liczą się rozsądne argumenty. Ja, mogę napisać "Trylogię" w komentarzach, ale jeżeli ta "Trylogia" będzie pozbawiona racjonalnych argumentów, to będzie strata mojej energii. Ja, jeżeli piszę dużo staram się użyć dużo rozsądnych argumentów. To odnośnie ilości słów użytych przez Ciebie w komentarzach, które- jak rozumiem miały mnieprzekonać, ale nie przekonały. To co ja napisałam w długim komentarzu, jest nawiązaniem do tzw. "katolickiej idelogii" z którą jak wiesz-bo użycie w zwracaniu się do mnie opcji Green, wskazującej na jakiś stopień spoufalenia, jest dla mnie argumentem przemawiającym za tym, że masz świadomość kim jestem, a jestem katolickim teol.- mam coś wspólnego. Poza tym jestem teol., który wie z doświadczenia jak to jest być ponad. Także, to nie jest tak, że "nafaszerowałam się ideologią" i mam różowy żywot i nie wiem jak wygląda prawdziwe życie. Jednak moje osobiste sprawy, to nie jest temat do "wałkowania" tutaj. "ale uogólnianie że to wyłącznie dziecko ma powinności względem rodzica też jest niesprawiedliwe. Życie nie jest tylko białe albo czarne. Jest cholernie wredne w baaardzo wielu przypadkach". Życie w krainie wartości, jest biało-czarne, dlatego jest takie trudne. Vide- wróć do komentarza w którym mówię o życiu w katolickim kraju i poczytaj sobie "Katechizm Kościoła Katolickiego" i Biblię- instant, może zrozumiesz co mam na myśli. Napisałam wyraźnie-religia katolikom i chrześcijanom nakazuje opiekę nad rodzicami. A rodzicom nad dziećmi. Tu, nie mówimy o sprawiedliwości po ludzku, ale o powinności do której zobowiązuje wiara. Nikt nie ma nakazu bycia dajmy na to katolikiem, ale jeżeli się nim jest, to niestety coś się z tym wiąże. Chociażby zachowanie nakazów dekalogu. Poza tym, należy pamiętać o tym, że to dzięki rodzicom dziecko przyszło na świat. Jeżeli ktoś sobie nie radzi sam w opiekowaniu się rodzicami-jest coś takiego jak profesjonalna pomoc. Nie sądzę, żeby osoba z depresją opiekująca się chorym rodzicem, która szuka pomocy wszędzie-nie otrzymała jej nigdzie. Tak jak napisałam, każdy, ale to każdy ma jakieś doświadczenia życiowe. Nie zawsze miłe. I tak jak napisał doktor Morpheusz- można przynajmniej postarać się być ponad to. Doktor wie co mówi. A na koniec:"Green- życzenia mogą być szczere bez dodawania ideologii " Jasne, bez dodawania ideologii można sobie życzyć udanego urlopu, lub dobrego trawienia, ew. wypoczynku podczas świąt, ale tak jak święta, tak życzenia świąteczne niosą w sobie przekaz - wypływający z istoty przeżywanych świąt czyli z katolickiej ideologii. Z mojej strony to tyle. 2010/01/03 15:17:13
pierwsza część komentarza, jest częścią drugą, a powinno zacząć się tak:
srubkologstosowany- w krainie słowa liczy się jakość, a nie ilość używanych słów, a w dyskusji liczą się rozsądne argumenty. Ja, mogę napisać "Trylogię" w komentarzach, ale jeżeli ta "Trylogia" będzie pozbawiona racjonalnych argumentów, to będzie strata mojej energii. Ja, jeżeli piszę dużo staram się użyć dużo rozsądnych argumentów. To odnośnie ilości słów użytych przez Ciebie w komentarzach, które- jak rozumiem 2010/01/03 18:15:03
Do notki: kawał Gospla w praktyce ;-) Jak widać rzadko teoria pokrywa się z praktyką.
A może rodzic (z nowym plastrem) chętnie pooglądałby stok w Alpach z pokoju naprzeciwko? Dzięki za notkę Doktorze. 2010/01/03 18:35:27
Bardzo mi przkro ze w taki sposób jestem odbierana, nie jestem mistrzem słów i osiagnęłam efekt odwrotny do zamierzonego.
Bardzo wszystkich przepraszam. 2010/01/03 19:46:03
"Bardzo mi przkro ze w taki sposób jestem odbierana, nie jestem mistrzem słów i osiagnęłam efekt odwrotny do zamierzonego.
Bardzo wszystkich przepraszam." - proszę
Gość: nika, public-gprs108708.centertel.pl
2010/01/03 21:42:14
No, a czy szanowalibyście np. tatuńcia gwałciciela, kata, buca, ch*ja i świnię? Odwiedzalibyście w szpitalu, pielęgnowali w chorobie?
A wiecie chyba z autopsji, że bywa, że nikt takiemu katowanemu dziecku nie pomoże, bo okazuje się, że wszyscy nagle uznają zasadę niewtrącania się? Policja bezradnie rozkłada rączki, bo zgłoszenia nie było, albo je olewa? I taki skrzywdzony dorosły ma się bać, że go sąd skaże za zaniechanie opieki nad takim skurwysynem? Hmmm, życie naprawdę pisze różne scenariusze - mam wrażenie, że to miała na myśli anek. 2010/01/03 22:29:05
...to samo miałam na myśli ja pisząc, że są tacy którym udaje się wznieść ponad i tacy, którym się nie udaje, ale to szanuję.
Bo powinno się wybaczać, ale nie powinno się zapominać.
Gość: madame, public-gprs41989.centertel.pl
2010/01/03 22:49:37
Rzeczywiście, i ja w pewnej mierze zgadzam się z nieco bardziej relatywizującymi niż radykalnymi głosami. Dotychczas chyba trochę pomieszały nam się dwie różne sprawy pytanie o granice pomocy rodzicom (w ogóle bliskim), potrzebującym opieki z powodu choroby lub starości i pytanie o to, czy toksyczni (w szerokim sensie) rodzice zasługują na jakąkolwiek pomoc.
Co do pierwszego zagadnienia, chyba wszyscy jesteśmy zgodni należy w miarę swoich możliwości wspomóc rodziców znajdujących się w potrzebie i wszelkie zaniechania motywowane lenistwem czy wygodnictwem są moralnie nieusprawiedliwione. Druga kwestia nie jest już tak prosta. Bo czy mamy jakiekolwiek powinności lub długi wobec tych, którzy nas skrzywdzili? Czy sam fakt biologicznego przekazania życia czyni z rodziców Rodziców? A co z moralnymi zobowiązaniami rodziców wobec dzieci? Szacunek, owszem, należy się każdemu człowiekowi, ale nie pociąga on za sobą obowiązku miłości. Moim zdaniem, w przypadkach trudnych i skrajnych (rodzic-gwałciciel, rodzic-kat, rodzic-psychopata, itp.) odmówienie miłości (nie tylko uczuciowej, ale i przejawiającej się w czynach) jest usprawiedliwione. Twierdząc inaczej, doszlibyśmy do absurdalnego wniosku, że to krzywdzicielowi, a nie ofierze, należy się większy szacunek, ponieważ tak się akurat składa, że owa ofiara jest spokrewniona ze swoim katem. Uważam, że to nieludzkie. 2010/01/04 12:26:11
Długo się zastanawiałam czy napisać tych kilka słów z obawy o zrozumienie moich intencji. Zaryzykuję. Nigdy nie było moim zamiarem nikogo obrazić, urazić czy zdenerwować. Nie chciałam również niczego udowadniać czy się spoufalać. Poruszany temat w notatce jest dla mnie wystarczająco bolesny. Zazdroszczę Wam siły, którą czerpiecie z wiary w ideały, ja nie mam tego szczęścia i obojętnie czy uznacie moje słowa za szczere czy nie, mam dla Was szczery szacunek i życzę Wam wszystkiego dobrego. Notki doktora Morpheusza tchnęły ciepłem i ukojeniem, które przynosiło mi ulgę. Jestem mu za to dozgonnie wdzięczna. Jeśli czymkolwiek nieświadomie kogoś uraziłam - gorąco przepraszam. Jest mi niezmiernie przykro za zaistniałą sytuację. Nie będę już nikogo z grupy denerwować moimi wywodami. Chcę Was jedynie przeprosić za zamieszanie i proszę nie doszukiwać się tu niczego więcej. Dziękuję, że mogłam z Wami być choć przez krótki czas.
Anek
Gość: madame, public-gprs134456.centertel.pl
2010/01/04 14:01:51
Anek, absolutnie nie musisz nikogo przepraszać za swoje zdanie, ani się wycofywać z udziału w rozmowie. Masz prawo myśleć inaczej i wszyscy, jak sądzę, to szanują. Zresztą w poprzednim poście ja zgodziłam się z Twoim głosem.
Nie wygrałaś tej dyskusji, co w dużej mierze wynika z przewagi osób o jednakowym, dość kategorycznym światopoglądzie. Ale przecież dyskusje nie są po to, aby je wygrywać. Chyba że tutaj chodzi wyłącznie o to, by każdy złożył swoje wyznanie wiary...? Ucieczka znaczyłaby przyznanie racji innym i wycofanie się ze swojego stanowiska, a chyba nie tego chcesz, prawda?:) 2010/01/04 15:26:12
Anek, tak się składa, że zgadzam się z Madame (serdecznie dziękuję za komentarz) i jestem winna sprostowanie.
Zacznę od tego, że nie: "Zazdroszczę Wam siły, którą czerpiecie z wiary w ideały, ja nie mam tego szczęścia i obojętnie czy uznacie moje słowa za szczere czy nie, mam dla Was szczery szacunek i życzę Wam wszystkiego dobrego." Jakby nie ta wiara miałabym rozbitą rodzinę. I po prostu z nią. mi się żyje lepiej niż bez. I tu raczej chodzi o system wartości, a nie o ideały, a system wartości wynika z religii. Itd. "Nie będę już nikogo z grupy denerwować moimi wywodami" Blog ma opcję open z otwartymi komentarzami to po 1. po 2. nie ma żadnej grupy.To nie są struktury żadne mafijne do których można przeniknąć. Owszem, jest Dark Zone, ale to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji do którego się kogoś przyjmuje albo nie, tylko to są ludzie którzy walczą o kasę na lek dla Anki. I nie jest to krąg słodzenia sobie i spijania z dzióbków do którego się przyjmuje lub nie. i często zdarzają się ostre polemiki wewnątrz. Zapewniam. To nie klubik komentatora blogowicza, zapewniam. Ktoś komuś wstawi śmieszny koment i jest swój, a reszta- spadać. To nie tak. Poza tym, dobrze, że wziąłeś udział w dyskusji, dyskusja-to wymiana poglądów, a nie przytakiwanie i odchodzenie ze znamieniem (proszę o wybaczenie!) z etykietką "pogonionej ofiary" to nie jest ok. Ani w stosunku do Ciebie samej, ani dajmy na to do mnie. Konstytucja gwarantuje wolność słowa. A dyskusja to wymiana argumentów z jednym lub grupą interlokutorów na dany temat. W dyskusji "walczy się" z cudzymi argumentami, ale nie z człowiekiem. To, że np. ja mogę się nie zgadzać z tym co masz do powiedzenia, bo np. w tym przypadku nie zgadza się z moim systemem wartości, nie znaczy, że nie podoba mi się Twoja obecność tutaj czy gdzie indziej. A co do spoufalania- w moim przypadku jest tak, że jestem-wbrew pozorom-bardzo zdystansowana do ludzi, których nie znam. I tak było zawsze. Poczułam się wywołana do tablicy- stąd komentarz. Pozdrawiam - e. Ps. Madame -thnx. 2010/01/04 17:27:04
Anek jest kilka spraw:
1. Z tego co wiem blog Morpha nie jest jakąś grupą. Owszem tak jak pisała Emili jest sztab Dark Zone ale nie jest on powiązany z blogami czy blogerami jako takimi tylko z pomocą Ance. 2. Nie wydaje mi się, żeby blog, zwłaszcza ten, był miejscem na wylewanie żali spowodowanych prywatną rozmową mailową ze mną. Jeżeli coś Ci leży na sercu napisz to u osoby, która coś Ci "zrobiła", a nie czepiaj się ludzi z Dark Zone, bo na to nie zasłużyli! 3.Poza tym nikt nikogo stąd nie wygania, to Morph jest właścicielem tego miejsca i tylko On może to zrobić. 4. Czym jest dyskusja już wcześniej napisano więc... 5. Poza tym mam nadzieję, że to nie było twoim celem ale wzbudziłaś poczucie winy w kimś kto jest chory (tu proponuję wycieczkę blogową), tylko dlatego, że śmiał z Tobą polemizować. To chyba nie jest w porządku? W tym miejscu kończę dyskusję. 2010/01/04 20:15:35
Znów zostalam zrozumiana niezgodnie z intencjami -jakoś mi to nie wychodzi. Może lepiej faktycznie się nie odzywać ;-).
1- jako grupę - w tym przypadku rozumiałam dyskutantów TEJ dyskuasji!!! 2- Nie czyję się odrzucowa, naznaczona, obrażona itp - po prostu doszłam do wniosku że dyskusja a dokladnie jej forma może być przykrą dla Kogoś kogo bardzo cenię i próbowałam się wycofać - tylko mi nie wyszło.:-((((( 3- "Chcę Was jedynie przeprosić za zamieszanie i proszę nie doszukiwać się tu niczego więcej." i właśnie i tylko oto mi chodziło! -patrz pkt 2 4- Madam - dziękuję za wsparcie - nie przepraszałam za poglądy bo każdy ma prawo do własnych 5- Hekate1985 - nie wylewam żali bo takowych nie mam- stwierdziłam że może faktycznie przesadziłam i sprawilam Ci przykrość i chciałam się wycofać - to Ty rzucilaś sie na mnie jak tygrysica - a zresztą -myśł sobie co chcesz 6- nie powiedziałam że nie będę czytać -powiedziałam że nie będę denerwować wywodami - a to co innego ;-)) 7-"wzbudziłaś poczucie winy w kimś kto jest chory, tylko dlatego, że śmiał z Tobą polemizować" - tego wlaśnie usiłowałam uniknąć!!!!!!! Nooo poczucie winy to teraz mam ja. Poetą nie będę skoro widać słów nie rozumiem. I to by było na tyle w temacie Pozdro dla wszystkich Anek
Gość: Szeherezada S., chello089076193151.chello.pl
2010/01/05 02:27:10
Kope lat, Morf! :-)
Ja mam problem odwrotny. ZAWSZE, ale to ZAWSZE jestem tak traktowana jak bym chciała Dziadka czy Babcię podrzucić i pozbyć się problemu. I zawsze muszę prostować, czasami nawet podniesionym głosem. Wiem, że jest tak jak piszesz, ale nie zawsze. Spokojnych i radosnych świąt Ci życzę! :-)
Gość: Jarek, 94.75.121.1*
2010/01/05 05:26:09
Morph! Miło, że jesteś - po prostu.
W kilku poprzednich postach przewijały się następujące zagadnienia: 1) pochwała cichego heroizmu "mimo wszystko" (np. córka wybacza i opiekuje się gwałcącym ją wcześniej tatusiem, znajdującym się obecnie w stanie terminalnym); 2) akceptacja braku wybaczenia/cichego heroizmu ze strony traktowanej tak w przeszłości córeczki - przecież w rodzinie różnie bywa; 3) potępienie osób, oddających regularnie "do przechowalni" swoich wymagających opieki bliskich - np. z powodu wyjazdu w Alpy. A ja chciałbym z innej beczki :-) Poznałem system niemiecki. Widziałem ok. 50 różnych ośrodków dla wymagających stałej opieki osób starszych, a także upośledzonych, niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo (w różnym wieku). Zaznaczam, że nie były to szpitale! M.in. po doświadczeniach z czasów nazizmu (mordowaniu psychicznie i przewlekle chorych oraz niepełnosprawnych) Niemcy nie oczekują obecnie cichego heroizmu 24/7 od członków rodzin takich osób. Praktycznie w KAŻDYM z ośrodków, które widziałem, istnieje pula miejsc, przewidziana na tzw. pielęgnację krótkoterminową (w oryginale Kurzzeitpflege), czyli właśnie zostawianie swoich wymagających pielęgnacji bliskich pod odpowiednią opieką na kilka tygodni w roku. O ile dobrze pamiętam, niemieckie kasy ubezpieczenia pielęgnacyjnego (Pflegekassen) finansują pobyt takich osób w tych ośrodkach przez okres do 4 tygodni w roku. Dłuższy pobyt można oczywiście sfinansować we własnym zakresie. Jednym z oficjalnie deklarowanych celów utrzymywania ze składek/podatków takich krótkoterminowych form pielęgnacji jest odciążenie rodzin, zajmujących się na co dzień pielęgnacją swoich bliskich i umożliwienie tym rodzinom - uwaga, uwaga! - np. wyjazdu na urlop, poddania się związanej z kilku(nasto)dniową rekonwalescencją operacji, bądź załatwienia jakichś związanych z wyjazdem ważnych spraw. Jasne, że Polska to nie Niemcy i że potrzebny byłby spójny system, ale może pora (ponad 20 lat po zmianach ustrojowych) pójść powoli w podobnym kierunku? Uważam, że odsetek zdolnych do cichego heroizmu osób jest mniej więcej taki sam wśród Polaków, Niemców, Włochów czy Węgrów. Tak się tylko zastanawiam: o ile więcej (niż teraz) osób w Polsce byłoby skłonnych podjąć się domowej pielęgnacji swoich bliskich w różnych przypadkach życiowych, gdyby za rodzinami "stał" jakiś system, który umożliwiałby im oddanie tych bliskich na kilka tygodni w roku pod opiekę do jakiejś placówki pielęgnacyjnej? I oczywiście jak to wyglądałoby pod względem finansowym, czyli - brutalnie rzecz ujmując - czy państwu bardziej opłaca się finansowanie opieki nad "podrzucanymi" do szpitali, czy może jednak stworzenie jakiejś alternatywy? Pozdrawiam, Jarek
Gość: nika, public-gprs72855.centertel.pl
2010/01/05 09:30:48
Morph, Zdrowych (sensu stricto) i Wesołych Świąt!
A Jarek dobrze gada. 2010/01/05 10:24:00
Jarek dobrze gada. A co do prośby emili, aby w dyskusji używać argumentów racjonalnych - no niestety, w sytuacji opiekuna na plan pierwszy wysuwają sie emocje. W miarę narastania stresu (i postępów choroby, zwłaszcza u pacjenta z demencją)rozum opiekuna ma coraz mniej do gadania. Do tego przewaznie dochodzi potworny klincz emocjonaly, jeśli chory jest osobą bliską, i to taką, z którą zostały nam nierozwiązane kwestie. Rok temu pewnie rozumowałabym tak jak emili. Obecnie - nie dziwię się żadnym zachowaniom. Nie usprawiedliwiam - ale nie dziwię się. Sama wiem po sobie, jakich emocji człowiek może doświadczyć w sytuacji opieki, zwłaszcza gdy sypia po 3 godziny na dobę (bo chory budzi), musi pracować i obrabiać cały dom.
2010/01/05 14:55:15
Aagulha -dzięki. Parę lat temu prowadzono, oczywiście w USA, badania do czego może doprowadzić silny stres i brak snu. Doświadczeniom poddano grupę ludzi w różnym wieku i z różnych środowisk jako kryterium przyjmując doskonałe zdrowie. Wyniki były przerażające, obserwowano wręcz zezwierzęcenie tych ludzi. Bez wyjątku wszyscy musieli być w jakiś sposób objęci pomocą, także hospitalizowani a niektórzy psychiatrycznie. Był wypadek śmiertelny. Mówiono o silnych traumach, które ci ludzie będą odczuwać do końca życia. Zgadzam się z Jarkiem. Gdyby była w Polsce pomoc dla ludzi obciążonych wysiłkiem i stresem ponad ich siły, tragedie ludzi oddawanych do szpitali "na przechowanie" były by znikomymi przypadkami patologii.
2010/01/05 15:28:25
Prawda jest taka, że niektóre rodziny nie pozbędą się babci/dziadka/mamusi/tatusia ze względu na emeryturkę jaką ów członek rodziny dostaje od państwa co miesiąc.
Jak się dziadziusia odda do domu opieki to emeryturka tudzież rentka przejdzie rodzinie koło nosa. Niektórzy wszystko są w stanie przeliczyć na pieniądze - z chorym członkiem rodziny włącznie. 2010/01/05 16:56:46
To inne oblicze problemu. Pytanie czy da się z tym coś zrobić by znów nie ucierpiał najsłabszy.
Dr Murphiusz - Duuużo zdrówka życzę ;-)))))) Z innej beczki - :-) - www.blogroku.pl/1,5203,1591270,blogi_lekarskie_-_subiektywny_przeglad,artykuly.html
Gość: maria, 77.255.34.4*
2010/01/05 18:25:24
Wszystkiego dobrego na Twoje Święta
Abyś doznawał miłości, ciepła, troski od swoich bliskich, znajomych, pacjentów, blogowiczów.... Nadziei i zdrowia 2010/01/05 22:29:10
swiatecznie osmielam sie zyczyc mnostwa zdrowia, nieustannej pogody ducha, prawdziwej przyjazni i milosci kazdego dnia oraz spelnienia marzen.
skrzacik 2010/01/06 05:27:18
Morph wszystkiego dobrego. Przede wszystkim zdrowia, bo jak będzie zdrowie to będzie i wszystko inne.
2010/01/06 09:43:47
Panstwo wybacza za offtop ale zna ktos opuszczone zabudowania na terenie lodzkiego lub mazowieckiego? : Tak, kreca mnie walace sie fabryki i zapomniane wiezowce. Ktos chetny?
Gość: maria, 77.255.40.20*
2010/01/06 10:54:09
@syberyjski_kartofel Ja widziałam Tak mi się zdaje W Mazowieckiem Coś co przypominało kartofel Chyba syberyjski 2010/01/06 12:39:11
Najlepsze życzenia świąteczne, Morfeuszu. Zdrowia, zdrowia, zdrowia. Inwencji i odwagi.
Gość: bronka, glc134.internetdsl.tpnet.pl
2010/01/06 16:35:24
serdecznepozdrowienia w tym nowym roku.wtrace swoje . zeby ooddac bliskich z tak blachego powodu do przytuliska trzeba samemu nie miec dzieci bo czy one na nasza starosc nie zrobia tego samego?
Gość: inessta, apn-95-40-67-41.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/06 20:43:20
Zdrowia, Szalonej weny twórczej cierpliwości, szczęścia i pomyślnosci Z okazji Świąt Narodzenia Bożego Dziecięcia, Morphiuszu
2010/01/06 22:24:34
Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2010 roku życzy Studentów2óch... (po reaktywacji:)
Gość: beatabasia, 195.116.66.11*
2010/01/07 10:57:58
Witaj !!!
Z okazjii Świąt Bozego Narodzenia życzę Ci dużo szczęścia zdrowia i pomyślności i częstszych wpisów na blogu :) 2010/01/07 20:52:42
"Aż się prosiła, by właśnie tak jej odpowiedzieć."
a ktoś się tu prosi o bana. To nie piaskownica - obrzucać piaskiem prosze sie gdzie indziej ;]
Gość: ewka1902, public-gprs62975.centertel.pl
2010/01/08 20:37:03
Ciekawa dyskusja... Szkoda, ze dopiero teraz weszla, bo moze i cos ciekawego udalo by mi sie napisac;)
Morph, zdrowia, zdrowia (i jak to mowi moj brat, jeszcze raz pieniedzy - ale konacze na zdrowiu;p) 2010/01/11 18:33:27
"Jakie idiotki o_O"
Dohtor, a za takie coś się ban nie należy? Tu nikt nikogo nigdy nie wyzywał, więc proszę o reakcję. Bo ja nie życzę sobie, żeby mi ktoś obcy ubliżał i mam prawo do veta. 2010/01/16 02:01:42
Anonimy głosu nie mają, a szczególnie chamskiego - jeżeli mój głos coś znaczy, też jestem za ba(na)nem :P
W sprawie rodziców i dzieci się nie wypowiem. Trudny to temat, a i ja chyba nie wiem tak naprawdę, po której stronie się opowiedzieć... bo każda ma trochę racji. A co do księży... to podejrzane, ale zauważam ostatnio, że na zbyt wiele osobników płci żeńskiej takie "ubranko" dziwnie działa ;) Pozdrawiam. 2010/01/19 00:36:00
dla dzieci czy opiekunów osób dotkniętych cieżką chorobą powinna być stworozna możliwość odetchnięcia i wzięcia urlopu, tak jak to się dzieje w innych krajach, gdzie sa oddziały, nie w szpitalach, tylko takie małe lokalne, gdzie można pacjenta na czas urlopu, i nie trzeba się tego wstydzić, ze się chce wypocząć od choroby, od sytuacji, od napięcia ciągłego i dac też swoim dzieciom odrobinę normalności, oddać pod opiekę. Nie mieszkam w Polsce, obserwuję to tutaj, ci pacjenci tez traktują to jak urlop, a poza tym mają robione wtedy różne testy przy okazji, jezeli trzeba itp. Jeżeli się chce oceniac ludzi, trzba przejsc w ich butach tysiąc mil i wtedy można krytykowac. Rozumiem twój punkt widzenia, ale lekarz też powinien widziec aspekty inne sprawy.
2010/01/20 13:13:12
"Rozumiem twój punkt widzenia, ale lekarz też powinien widziec aspekty inne sprawy. "
tak się składa, że opiekowałem się osobą nieuleczalnie chorą i doskonale wiem jak to jest. Owszem zdarzało mi się oddawać wuja do szpitala jeśli nie miałem fizycznej możliwości opiekowania się nim - wystarczy się dogadać i nie trzeba przysparzać bliskiej osobie bólu np. ją głodząc. |
|
Faktycznie takich córek jest masa cała, ja mieszkałam na stancji u matki, z której córka chciała zrobić chorą psychicznie i ubezwłasnowolnić, a potem oddać do domu opieki.
Bo córka przeprowadzała się do innej miejscowości.
Mądry psychiatra odesłał babcię na geriatrię, a córce chciał wręczyć skierowanie na hospitalizację z elektrowstrząsami.
Ot i miłosierdzie w katolickim kraju...w świątecznym klimacie.
Pozdrawiam!!!
ps. Księdza Artura to trzeba było zapytać, zamiast bawić się w adwokata i moralistę.
A nóż widelec byłby nowym...kardynałem :DDD
Pozdrawiam
- e.