|
Blog > Komentarze do wpisu
EJWOiB-u ciąg dalszyDo napisania notki zainspirował mnie bogulo stwierdzeniem "Marudzić każdy może, a czy są jakieś pomysły??? " Pomysłuy jak najbardziej są. Sęk w tym, że pani minister nie pyta nikogo co nie działa i nie konsultuje swoich decyzji ze środowiskiem lekarskim. W sondzie na mp.pl ponad 90% lekarzy twierdzi, że MZ nie konsultuje z nimi swoich decyzji. Potem jest tak, że ktoś prosi o cukier, dostaje gruszkę, a jak mówi, że nie tego chciał to są wielkie pretensje. Przykład: miała być komputeryzacja, karty chipowe, elektroniczne recepty itp rzeczy. Wszyscy mieliby łatwiej - lekarze, aptekarze, NFZ i pacjenci. Tymczasem ministerstwo wpada na genialny pomysł rozporządzenia o receptach ze znakiem wodnym itp. zabezpieczeniami, które w końcu nie wchodzi w zycie (i dobrze, bo na mp. to obśmiali ze wszystkich stron). Rozporządzenie zamiast ułatwić wszystkim pracę byłoby zapewne źródłem dodatkowych komplikacji. Z drugiej strony gdyby nie panie kontrolerki/panowie kontrolerzy, o których krążą opowieści dziwnej treści (mierzenie recept co do milimetra i oglądanie ich pod lupą) i masa uwalonych przez nich recept (co wiążę się z niewypłaceniem aptece refundacji) budżet NFZ z pewnością miałby większą dziurę niż teraz. O dodatkowych ubezpieczeniach też wszyscy wokoło trąbią - trzeba je będzie zapewne wprowadzić, bo nie ma szans na to, żeby przy aktualnym poziomie składki, która jest obiektywnie mówiąc niska pacjent miał zrobione wszystko i to jeszcze w standardzie Vip-Gold. Zamiast w końcu przeprowadzić debatę na temat mówi się tylko, że te ubezpieczenia kiedyś tam będą. Opozycja natomiast straszy pacjentów wizją tego, że umrą pod szpitalnym płotem, bo nie stać ich będzie na leczenie. Prawda jest taka, że porządnej reformy nikt nie przeprowadzi, bo jej wprowadzanie oznacza automatycznie spadek poparcia wyborczego. Wszyscy mówią, że sektor przeżywa agonię - politycy zapewne wychodzą z założenia, że skoro umiera już tyle lat i zdechnąć nie może to może jeszcze pociągnie drugie tyle. poniedziałek, 25 stycznia 2010, morphiusz
Komentarze
Gość: maruda, 212.106.24.10*
2010/01/25 14:02:13
czyli pomysłów brak
2010/01/25 14:33:39
"Wszyscy mówią, że sektor przeżywa agonię - politycy zapewne wychodzą z założenia, że skoro umiera już tyle lat i zdechnąć nie może to może jeszcze pociągnie drugie tyle." - lub chociaz do wyborow.
Gość: japa, 30.pubip208.sta.nsm.pl
2010/01/25 16:04:25
witam, czytam z ciekawością Twój blog od dłuższego czasu (przyznam się, że brakuje mi wpisów). Ale broń Boże nie chcę odrywać od pacjentów. A wracając do służby zdrowia. Dużo słucham i może dobrym pomysłem byłoby to wszystko rozp.. i zacząć od początku. Czy naprawdę już nic nie można zrobić w tej służbie. To jest paranoja. Tyle mojej frustracji. No nic: pozdrawiam i do usłyszenia.
Gość: nika, public-gprs122713.centertel.pl
2010/01/25 16:27:40
Echhh, gdyby się tak dało rozpieprzyć w drobniuteńki mak NFZ i ZUS ... Bo gorzej, to już chyba być nie może, dno i wodorosty. A tam od spodu ... (wstawić dowolne nazwisko) puka, hehhe.
2010/01/25 18:19:17
Troche to przypomina terminalnego pacjenta i pozytywne podejscie pt. Byle by nie umarl na moim dyzurze.
Niech zez oni jednoznacznie powiedza co jest dla wszystki i bez limitow - a czego nie ma wcale. Bo bardziej kryminogennej sytuacji niz jest teraz nie znam. 2010/01/25 18:38:58
W jakimś ostatnim artykuliku za przykład do reformy podawano Holandię. Aj by to...
Owszem, jest ubezpieczenie podstawowe i pakiety ekstra na różnych poziomach, różne w zależności od ubezpieczyciela (wolny rynek). Delikwent płaci składkę sam (pracodawca tylko ZUS), ew. dostaje dopłatę miesięczną w ratach ze skarbówki, jak zarobki ma niskie. Ubezpieczony ma być każdy 18+, jak już nie mieszka z rodzicami i nie daj (Siło Wyższa) sobie podpracowuje. Do 22 lat dentysta jest darmowy, potem albo komercyjnie, albo dodatkowy pakiet za parę eur więcej. Podstawowe ubezpieczenie obejmuje rodzinnych (którzy nie są wyłacznie od grypek i chrypek, ale też od 'rutyniarskich' specjalistycznych problemów, np. kobiece 'przeglądy podwozia', okulary (wysyłają do optometrysty), drobne zabiegi chirurgiczne (typu ciachanie znamion),'lekka' dermatologia typu łupieże i trądziki), opiekę położniczą, fizjoterapię. Pozostałe koszty albo pokrywa ekstra pakiet, albo - do 165 eur rocznie sam pacjent (kwota co roku ustalana przez parlament), a dopiero powyżej tej kwoty ubezpieczalnia. Dzieci są dopisane do rodziców. Pacjent ma stałą aptekę, jak aptekarzowi coś nie gra, to dzwoni do lekarza wydającego receptę. Większość leków zapisywanych przez giepów jest w pełni refundowana, a jak nie, to dostaje się fakturkę częściowej refundacji. Kobiety mają też w pełni refundowaną opiekę położniczą (sprytnie równo obciążono potencjalnych współsprawców, bo składkę płaci się niezależnie od płci). Z rok temu jednak minister zdrowia zarządził cyfrowy rejestr usług medycznych przypisany do pacjenta, tzw. elektronisch patientendossier. Polegalo to na tym, że każdy lekarz w kraju i instytucja 'medyczna', mając odpowiednik peselu klienta, miały dostęp do pełnej, zdigitalizowanej dokumentacji medycznej. Dostaliśmy liściki napisane językiem zrozumiałym dla przedszkolaka i mocno propagandowym, jak to nie będzie wspaniale i bezpiecznie... i wszyscy, z lekarzami włącznie, stwierdzili, że a) bzdura, b) oni są tylko odpowiedzialni za to, jak oni sami chronią dane pacjenta, i będzie masa pozwów o naruszenie tajemnicy, jak coś gdzieś wycieknie, c) system był organizowany na hop-siup, d) na bycie dawcą organów trzeba się zgadzać, a powinno być to automatyczne, a zastrzeżenie niedopisywania do systemu EPD trzeba zgłosić - nielogiczne. Ministerstwo projekt zarzuciło. Pozdrawiam! 2010/01/25 19:41:01
Cóż, kolejne potwierdzenie tezy mojego męża, że jakby jakiekolwiek inne przedsiębiorstwo było zarządzane tak, jak NFZ z przyległościami, to cały zarząd gremialnie przeszedłby na państwowy wikt i opierunek w miłej, przytulnej celi...
Gość: maria, 77.255.244.5*
2010/01/25 20:18:22
Tak sobie myślę, że najlepiej jakby organizowaniem tego typu przedsięwzięć nie parali się lekarze.
Jakoś kiepskie mam wyobrażenie o ich wiedzy z zakresu ekonomii, o prowadzeniu przedsiębiorstw nie wspominając. Dotyczy to również wszelkich placówek medycznych. Niech każdy robi to, co umie najlepiej. Bez reformy od podstaw, całościowej nie ma co marzyć o zmianach na lepsze. Przed wyborami lepiej nie chorować i nie liczyć na cuda Tuska. Nie chcę obrazić tu żadnego lekarza 2010/01/26 00:29:17
Problem "służby zdrowia" istnieje tylko dlatego, że ktoś stworzył coś takiego jak "służba zdrowia". Jedynym lekarstwem dającym możliwość 100% wyleczenia się jest likwidacja tego tworu.
Moje bardzo swobodne rozwarzania (jednoosobowa burza mózgów) na ten temat można znaleźć tutaj: bogulo2.blox.pl/2009/06/NFZ.html i tutaj: bogulo2.blox.pl/2009/06/NFZ-2.html Wszelkie sposoby kontroli, tworzenia kolejnych systemów itd. nie mają większego sensu, jeżeli ich celem nie jest ostateczna prywatyzacja lecznictwa, z ewentualnie minimalnym udzialem budżetu (i to nie ministerstwa zdrowia, ktore jest niepotrzebne tak naprawdę) pokrywającym koszty cholernie drogich zabiegów - choć tu przydałby się właśnie Owsiak ze swoją akcją (wtedy miałoby to sens), a nie minister. 2010/01/26 10:02:25
Ciekawią infografikę znalazłem tutaj: www.fastcompany.com/blog/cliff-kuang/design-innovation/infographic-day-how-bad-us-healthcare?1264496502
Gość: nika, 193.0.79.2*
2010/01/26 11:11:53
A czy póki co, dałaby co, opłata za dzień pobytu w szpitalu, dajmy na to 10 peelen? Przecież to kosztuje kupę forsy w skali szpitala ta część hotelowa, tj. prąd, woda, wymiana pościeli, jedzenie.
Moja propozycja zerżnięta rodem z kapitalistycznych Niemiec, 10 zł za 1 dzień, po dwóch tygodniach bez płacenia. Hmm, hmmm?? 2010/01/26 12:47:37
Bogulo swego czasu pojawił się pomysł, żeby tą kasę, którą ludzie wydają prywatnie na lekarza jakoś wpompować do systemu.
Nika te drobne oplaty to sposób miał być na babcie, które się nudzą więc idą do lekarza robić sztuczny tłok.
Gość: Harry, mateusz4106.net.autocom.pl
2010/01/26 13:15:47
Póki nie sprywatyzują tego w pizdu, będzie tylko gorzej.
Gość: zoltooka, 94.197.23.211.threembb.co.uk
2010/01/26 18:15:11
ta te rp ze znkiem wodnym niech sobie w d.. wsadza, juz po wprowadzeniu nr pesel na rp mielismy problem z pacjentami co oni wymyslaja!!ps. morphiusz mam nadzieje ze czytelnie wypisujesz rp dla swoich pacjentow:))pozdrawiam goraca
2010/01/26 20:04:16
Żółtooka biorąc pod uwagę, że wypisuje leki z wykazu N muszę to robić hiper wyraźnie, hiper dokładnie i w ogóle hiper, żeby NFZ to łyknął ;)
2010/01/26 20:27:59
Taa...poznałam ból "niewyraźnej" recepty. Nie dość, ze latałam po wszystkich aptekach w mieście to nie było tego leku, ale nie oto chodzi. W jednej aptece był..leku nie sprzedali bo brakło krzyżyka w miejscu "data ważności recepty" czy czegoś tam. Nie chcę skarżyć, ale chyba aptekarka nie powinna jej podrzeć, co nie? Efektem było przerwanie rocznego leczenia na ponad tydzień co spowodowało nasilenie objawów ^^
2010/01/26 21:07:32
A co zrobić lekarzowi, który 3-ci raz z rzędu wypisuje na recepcie źle nazwę leku?
Dodam, że za każdym razem wyglądał na trzeźwego :D [ liczę na finezyjne pomysły :P ]
Gość: kp, host-193-239-101-137.solarme.pl
2010/01/26 21:52:40
Co do opowieści dziwnej treści o Kontrolerach, mój Ojciec (chirurg) wspomina, jak to właśnie przyłaziły takie osoby i moczyły waciki w spirytusie - sprawdzając ile można go zużyć i czy aby nie za dużo! Po prostu "ręce opadają".
Pozdrawiam. Karolina 2010/01/26 22:16:12
"Bogulo swego czasu pojawił się pomysł, żeby tą kasę, którą ludzie wydają prywatnie na lekarza jakoś wpompować do systemu."
wpompowywanie czegokolwiek do systemu jest jak wrzucanie w czarną dziurę. Jestem przekonany, że podnoszenie % udziały składki (podatku) zdrowotnej NIC nie da
Gość: grzegorzalbert, 78.8.142.19*
2010/01/27 00:34:30
oto nasz problem urojone dopłaty - widzi staruszka , że płaci ryczałt/ R/ a w aptece a cena równa wartości leku bo p. Kopacz znowu podpisała listy z limitami / cenami urojonymi/ na poziomie 1,23 na opakowanie przy wartości 28 pln - dopłata 0,0 pln - a zestawienie takiej wyceny muszę wysłać do pani Kopacz co 15 dni
Gość: Macondo, aavt79.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 10:14:01
uff....przez ostatni tydzień czytałem wszystkie wpisy na blogu, nigdy nie sądziłem że jakikolwiek blog może mnie tak zainteresować :P
A co do służby zdrowia to od dość dawna wydaje mi się że najlepsze by było sprywatyzowanie wszystkiego i niech szpitale walczą o pacjentów tak jak np. szkoły językowe walczą o klientów. Wydaje mi się że wtedy wszystkie podstawowe opieki medyczne byłyby zapewniane nadal za darmo, a finansowane z opłacania droższych badań, albo byłyby względnie tanie. Ale może jestem naiwny
Gość: Elle, ten.net.pl
2010/01/27 16:01:59
Widziałam tę ankietę na mp,zresztą jestem ze stroną na bieżąco. I to co się dzieje to po prostu oddechy agonalne całego systemu(nienawidzę sformułowania służba zdrowia). Na naszym oddziale nie było rurki ustno gardłowej. Urzędnicy zdają się wiedzieć wiecej, które leki należy wpisać na liste refundacyjną, w tej branży możnaby było zaoszczędzić dobre BILIONY złotych przy dobrej komunikacji i braku faworyzowania przez ministrów niektórych firm farmaceutycznych. Podnieść składkę??- To nic nie zmieni. Oczywiście masz rację, nikt nie odważy się na gruntowaną zmianę- bo automatycznie straci wyborców.Problem pozostaje otwarty i nierozwiązany. Gratuluję bloga i dużego dystansu do rzeczywistości.
Gość: Ania, cin141.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 19:41:19
U nas w znanym na całą Polskę szpitalu dziecięcym od lutego będziemy rozpisywac każdą zużytą do intubacji na bloku rurkę i kaniulę centralną. Od marca powiedzą co jeszcze. W tej chwili brakuje wielu podstawowych rzeczy a ma być jeszcze gorzej.
Gość: Marysia, aegd146.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/27 21:07:29
W Polsce system opieki medycznej ze strony pacjenta, wygląda nie lepiej niż od strony lekarza. Generalnie jeśli człowiek poważnie zachoruje, to dwie sytuacje są w stanie go uratować. a) szczęście, b)pieniądze. Sytuacje typu: dziecko z wadą serca, rejestruje się na dzień dzisiejszy w poradni na listopad, chyba że stać kogoś na wizytę prywatną. Znam sytuację gdzie osobie chorej na raka powiedziano, że miejsce w szpitalu dla niej, będzie może za pół roku - trzeba dzwonić. Oczywiście wizyta prywatna u lekarza z oddziału onkologii podziałała natychmiastowym przyjęciem. Poza tym na oddziałach obowiązuje jakiś chory system przydziału karteczek, typu "nie ma dla pani/pana miejsca na zabieg" "ale ja byłam/łem umówiony (bez tego umrę);)" "no to potrzebna karteczka od lekarza". Dodam, że wizyta prywatna u lekarza = koszt karteczki. Ogólnie bardzo ciekawy system leczenia mamy w Polsce, może nie wszyscy go wyznają, może korupcję mamy we krwi. Myślę, że Ci z nas których na to stać i tak leczą się prywatnie. W końcu każdemu chodzi tylko o to żeby żyć.
Gość: wiskit, cie108.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/28 11:02:44
a ja tak czytam raz po raz Twój blog i zastanawiam się ile w tym wszystkim prawdy a ile bujdy ściągniętej z amerykańskich seriali pokroju dr House. Tak się składa, że jestem "z branży" i nie zdarzyło mi się widzieć takiego człowieka od wszystkiego co i na bloku odwala robotę za anestezjologa, który znieczulając musi przecież umieć intubować, i w laboratorium w razie czego może popracować, mimo, że wymagane jest do tego posiadanie mgr analityki lub spec.z parazytów, a najlepiej jedno i drugie, i na interno-gineksach działa...Może nieobeznanych z tematem to podnieca, ale mi pachnie fantazjowaniem i zastanawiam się czy nie robisz krzywdy służbie zdrowia wypisując bujdy o anestezjologu co znieczuliło mu się ciut za dużo i nie ma nikogo do odratowania pacjenta prócz ciebie, który przypadkiem nawijasz się. Gdyby to tak działało, to śmiertelność w szpitalach byłaby wielowielowielowielokrotnie wyższa...
pozdrawiam i proszę o podkreślenie,że wszystko to jest fikcją literacką, bo inaczej jest to krzywdzące kłamstwo budujące fałszywe wyobrażenia o szpitalach. A potem ludzie wolą umrzeć, niż przyjść w porę do dr, bo jeszcze mu się znieczuli za bardzo... pzdr
Gość: Zzacienia, ip57.scom.za.digi.pl
2010/01/28 15:22:23
A ja widzę jedno szybkie i skuteczne rozwiązanie - zlikwidować szpitale i kliniki rządowe; jak minister z posłem posiedzą sobie w kolejkach a potem i tak zapłacą majątek za badania to szybko uzdrowią system :)
Gość: Ja, chello089076140072.chello.pl
2010/01/28 17:27:42
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7504545,Pobicie_w_szpitalu_psychiatrycznym__Wedlug_rzecznika.html
" Rzecznik szpitala: nie ma dowodów na pobicie pacjenta Rzecznik praw pacjenta z Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku nie znalazła dowodów na pobicie chorego przez sanitariuszy. Dyrektor szpitala od początku był przekonany że żadnego pobicia nie mogło. Bo sanitariusze to "doświadczeni profesjonaliści" [...] Dlaczego więc pacjent miał podbite oczy? - W trakcie obezwładniania go upadł twarzą na posadzkę. Nie powinno się tak stać, ale to był wypadek - odpowiedział dyrektor szpitala. " Wszystko jasne: upadł na twarz i podbił sobie oczy. Tylko do licha, gdzie był dyrektor szpitala, jak wykładano mu anatomię na AM?! Wy piszecie, że pacjenci biją lekarzy, ale jak widać człowiek w psychiatryku, też bezpieczny nie jest... 2010/01/28 17:51:45
"a ja tak czytam raz po raz Twój blog i zastanawiam się ile w tym wszystkim prawdy a ile bujdy ściągniętej z amerykańskich seriali pokroju dr House"
Cóż...House nie powstał z powietrza...musiał być jakiś wzór osobowy-Dohtor pisze, że pracował w U.S.A. , więc a nóż widelec zainspirował scenarzystów :DDD A co do pracy dohtora w labie wiem od diagnosty z którym jestem powiązana więzami krwi, że swego czasu lekarze mogli skończyć kursy uprawniające do pracy w labie. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś tak było. Pozdrawiam. 2010/01/29 17:17:36
"a ja tak czytam raz po raz Twój blog i zastanawiam się ile w tym wszystkim prawdy a ile bujdy ściągniętej z amerykańskich seriali pokroju dr House"
a ja się zastanawiam ile bloga przeczytalłeś/aś i wnioskuję, że chyba niewiele biorąc pod uwagę, że pisałem czym dokładnie się zajmuję i skąd moja bytność na gineksach. Nie chce mi się tego n-ty raz tłumaczyć, bo robi się to powoli po prostu nudne. Ania, Elle - znam szpitale gdzie w obecnej sytuacji ograniczono lekospis na bloku do tiopentalu i ketaminy, a arsenał leków zwiotczających do esmeronu i scoliny, bo tak rzecze ekonomia. "w laboratorium w razie czego może popracować, mimo, że wymagane jest do tego posiadanie mgr analityki lub spec.z parazytów, a najlepiej jedno i drugie" Emili już powiedziała w czym rzecz ja tylko dodam, że bardzo często zamiast "magistra analityki ze specjalizacją z parazytów" i Bóg wie czego jeszcze w labie 90% obsady stanowią technicy, a mgr tylko stempluje karteluszki z wynikami. A co do pobicia pacjenta to szczerze mówiąc nie zdziwiłbym się gdyby tak było. Nie bywam tam ale swego czasu wizytówką szpitala były dostawki gdzie się dało (na korytarzach m.in.) i dwóch panów sanitariuszy pod telefonem na wypadek gdyby pacjent zaczął wykazywać nadmierną aktywność.
Gość: Ania, cin28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/29 21:18:58
Gdyby liczenie rurek odbywało się w malym miejskim szpitalu to nie bylabym zdziwiona ale w czd to jednak dziwią takie rzeczy... No cóż zobaczymy od 1 jak to będzie działało.
Gość: Mateusz J-no, 146.134.246.94.artcom.pl
2010/01/31 18:30:37
Witam serdecznie, przeczytałem tego bloga od wirtualnej deski do deski, dwa dni spędzony przy nim były wyśmienitą podróżą przez polski szpital, czekam na kolejne wpisy i życzę spełnienia medyczno - prywatnych marzeń!
Pozdrawiam, Mateusz M.
Gość: ..., aaa205.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/01 15:05:27
Jak najbardziej jestem za elektronicznymi receptami. Łatwiej byłoby wszystkim: pacjentowi, który nie będzie musiał wymieniać recepty na taka z bardziej czytelną czcionką tj. taka na podstawie której farmaceuta nie zdiagnozuje u lekarza dysgrafii; dla farmaceuty - oszczędzi mu to dodatkowych szkoleń z zakresu np. rozpoznania dysleksji rozwojowej czy lekarzowi, który nie ma czasu na ćwiczenia japońskiej kaligrafii. Osobiście wiele widziałam, słyszałam i doświadczyłam na własnej skórze magii NFZ i czarów pobytów w szpitalach itp. itd. i musze przyznać, ze obraz szpitalnego życia jakie autor tego bloga na nim prezentuje jest prawdziwy (a przynajmniej wyglada jak w 3mieście i odzwierciedla dokładnie moje na ten temat obserwacje uczestniczące;-)). A tak w zasadzie to profilaktycznie lepiej w ogóle nie chorować (a przynajmniej nie genetycznie). Życzę dużo zdrowia i cierpliwości ;-)
Gość: Ja, chello089076140072.chello.pl
2010/02/02 09:36:50
Wybaczcie, ale muszę zacytować... :-D
niewierny-tomasz.blog.onet.pl/Limity,2,ID399580987,n " W przychodni (a dokładnie w rejestracji) Pani słucham ! Pacjent dzień dobry, chciałem się zarejestrować do laryngologa. Pani moment najbliższy wolny termin na siedemnastego lutego Pacjent może być Pani - dwa tysiące trzynastego roku Pacjent słucham ?! Pani - w tym roku skończyły się już limity ! Pan - a co mam zrobić jeśli teraz jestem chory ? Pani -wyzdrowieć ! Pan - a jak nie wyzdrowieję ? Pani - to przyjdzie pan w 2013 Pan - a mógłbym coś zrobić, żeby być przyjętym w tym tygodniu ? Pani - tak... zapisać się dwa lata temu, mądrzy pacjenci zapisują się z wyprzedzeniem do wszystkich specjalistów i idą tam gdzie potrzebują Konik -(szeptem) panie, panie... termin do specjalisty ? (rozkłada wachlarzyk karteczek) na jutro ? dwie stówki, tylko powiedz pan do kogo ? Pan - moment (do pani) to co ja mam robić ? Pani - może się pan zapisać do ginekologa, są jeszcze limity. Pan - ucha mi raczej nie zbada. Pani - to zależy jak się pan ułoży na fotelu. To co, zapisać ? Jak się pan nazywa ? Pan -Wiśniewski Pani -(zerka w monitor) uuuu !!! pan to już w ogóle wszystkie limity prawie wyczerpał! Pan - jak to? Pani -normalnie, każdy ma określone limity na choroby w całym życiu, a pan już u laryngologa był siedem razy Pan - a jaki limit mi jeszcze został Pani -Onkolog. Ma pan raka ? Pan - nie Pani -szkoda... niech pan więcej pali, może się panu uda Pan - ale ja w ogóle nie palę Pani - to proszę się nauczyć, człowiek uczy się całe życie. Pan - a został mi limit na jakąś inną chorobę Pani - tak, na śmierć Pan - to śmierć wymaga lekarza ? Pani -oczywiście ! Jak każdy ma pan limit na dwie śmierci. Pan - jak to na dwie ? Pani - wie pan, czasem zdarza się śmierć kliniczna. To jak pan umrze w klinice, pod opieką lekarzy. Czasem coś pochrzanią i później pan ożywa. Pan - a jak ktoś nie wykorzysta tego limitu. Pani - to później pieniądze za to są przesuwane do budżetu PR. Mogę za to panu na przykład dać kubek ze zdjęciem minister zdrowia Pan -przecież ona jest brzydka ! Pani - bo lekarstwo najczęściej jest niesmaczne. Mamy też inne rzeczy z tym zdjęciem. Pan - pojemniki na mocz ? Pani - no co pan ?!... mamy woreczki na wymioty. Chce pan ? Pan - nie !Ja żądam natychmiastowego przyjęcia do laryngologa ! Pani - proszę nie krzyczeć ! Ochrona ! Pan - ja płacę składki !!!! ja nie pozwolę !!! (ochroniarz zakłada mu dźwignię) auuuu,proszę mnie puścić ! Pani -proszę go wyprowadzić Pan - on chyba złamał mi rękę Pani - tak ? Ochroniarz -tak. Pani - (do pana) to ma pan szczęście Pan -szczęście ?! Pani -zwolnił się termin u ortopedy, pokój 112 na godzinę 12.30 - zapisać ? Pan -poproszę Pani - i po co było tak się denerwować ? proszę numerek Pan -dziękuję Tomasz (23:33) "
Gość: raddus, 188.146.14.8.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/02/04 17:10:08
Wiesz Morfeusz, czytam Twojego bloga czasami i śmiać mi się chce. Ty na tym SOR-rze, to chyba tylko nie przeszczepiasz serca. Najbardziej rozśmieszyła mnie ta lampa szczelinowa i Ty w roli głównej. Okulistą jesteś? Rozumiem dno oka, ale wyciągasz ciało obce z gałki?? A poza tym to rozumiem, że jesteś i pediatrą i lekarzem od dorosłych. Chłopie, gdzie z takimi bajkami!! Dla szpanu to piszesz? Ja też pracuję na dwóch SOR-ach w szpitalach klinicznych, ale takich bzdet, to nigdy nie pisałbym. Czekam jutro na wpis z przeprowadzonej przez Ciebie na SOR-rze operacji wszczepienia elektody do mózgu. Pozdrawiam frajerze..
2010/02/04 19:02:44
@raddus, masz prawo mieć własne zdanie, ale nie masz prawa nazywać kogoś frajerem.
Czy do swoich kolegów w pracy też się tak zwracasz? 2010/02/04 19:44:40
to ja już wyprzedzę odpowiedź Morfeusz, albo raczej przytoczę jego wypowiedź sprzed kilku dni o podobnej treści:
"a ja się zastanawiam ile bloga przeczytalłeś/aś i wnioskuję, że chyba niewiele biorąc pod uwagę, że pisałem czym dokładnie się zajmuję i skąd moja bytność na gineksach. Nie chce mi się tego n-ty raz tłumaczyć, bo robi się to powoli po prostu nudne" Edytuj sobie te słowa i wstaw w odpowiednie miejsca to, co Ci na wątrobie leży. Jak to pisał E.E. Schmitt "Zazdrośnik pluje tylko na tego, kto go przewyższa". PS.Sorki Morfeusz. Za wtrącenie moich trzech groszy i wykorzystanie Twojej wypowiedzi. 2010/02/04 23:35:14
Myślę, że ostatnią rzeczą jakiej milczący M. potrzebuje to cudza adwokatura i dyskusja z kimś kto ubliża.
I nie jest ważne jakiego cytatu się używa. Myślę też, że najłatwiej schować się za monitorem i komuś "przywalić"- na ogół tak robią ludzie, którzy mają problemy ze sobą. I ciężko mi uwierzyć w to, żeby wykształcona osoba -w dodatku lekarz- był w stanie ubliżać drugiemu lekarzowi na jego blogu. Podejrzewam czytelnika JM , który chce zaistnieć. I zonk. Nie udało się. Wyszła karykatura. Bo komentarz ma się nijak do notki, ale jest reakcją na serial na JM. Takie teksty to nie tutaj. Za sypanie piaskiem po oczach i odsypywanie grozi ban. Tylko taka uwaga, tutaj się z chamami nie dyskutuje, tutaj już wszyscy wiedzą, że cham sprowadza interlokutorów do swojego poziomu i wygrywa z nimi doświadczeniem. Zatem...milczenie jest najlepszą formą komentarza do komentarza. Czasami wyręczanie kogoś, kto ma klasę - deklasującą adwokaturą - szkodzi. A Morpheuszowi po prostu życzę zdrowia, bo chyba tego potrzebuje bardziej niż jałowych dyskusji, wchodzenia w dialog z ludźmi zachowującymi się poniżej słów krytyki i adwokatury w wykonaniu czytelników. Komuś, kto wstawia taki komentarz, chodzi o szum, a nie o dyskusję, więc "olać" i tyle. Prawda ma to do siebie, że broni się sama. Więc proszę sobie darować "dekonspirę" Dohtora. A bloga można czytać lub nie. Nikt nie ma nakazu. Tak jak nikomu nie każą czytać serialu na JM. Istotą każdej wartościowej dyskusji, jest unikanie argumentów ad personam- o tym była mowa na tym blogu nie raz i nie dwa. Zamiast psuć klimat, można zacząć pisać swojego bloga -alternatywnego z całą prawdą o szpitalu. Jeżeli to jest "ściema" - to proponuję ukazać światu prawdę. Wrzucić linka w komentarze i wszyscy poczytamy z zainteresowaniem i ocenimy sami. Ubliżanie kogmuś, KTO CHORUJE jest zachowaniem, którego się nie komentuje. Bo taki komentarz, to poziom minus i niskie zagranie, które komentarza nie wymaga. Z czymś takim się nie dyskutuje, coś takiego się ignoruje, bo niskie zagrania są po to, żeby narobić zamieszania. A nie po to, żeby w merytorycznej dyskusji wytknąć ewentualne błędy. 2010/02/05 00:30:50
W zupełności zgadzam się z Emili :)
Z pewnymi osobami nie warto rozmawiać, zwłaszcza jeżeli chcą za wszelką cenę zaistnieć na cudzym- bądź co bądź, poczytnym blogu. Jeżeli Morph będzie chciał się bronić i będzie widział taka potrzebę, na pewno zrobi to sam, adwokatura mu nie potrzebna. A M. życzę dużo zdrowia, bo to jest teraz najważniejsze.
Gość: lenovo, chello089078245070.chello.pl
2010/02/05 09:01:26
morfeuszu, świetny blog. przeczytałem cały w 24h :)
pozdrawiam! 2010/02/05 17:05:17
"Ja też pracuję na dwóch SOR-ach w szpitalach klinicznych"
które zazwyczaj są SORami tylko dlatego, że taka tabliczka wisi gdzieś na ścianie. Co do ciał obcych - zależy jakie to ciało obce ;) Niemniej znam takich, którzy często radzą sobie bez okulisty, bo go po prostu nie ma. W przypadku sytuacji podbramkowych pakuje się pacjenta w karetkę i wiezie gdzie trzeba. "Czekam jutro na wpis z przeprowadzonej przez Ciebie na SOR-rze operacji wszczepienia elektody do mózgu. " Cesarkę przyżyciową w karetce zrobie ;] |
|