Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

Dyżury

 Wielkie poruszenie spowodowane układaniem grafika na anestezjologii - jedna pani doktor w ciąży, druga ma małe dziecko, jeden pan doktor ma coś tam coś tam. Wszystko to spowodowało, że w ułożony misternie przez ordynatora grafik można co najwyżej zawinąć kanapkę albo tampaxa.

W ustawianie dyżurów ambitnie włączyła się pani Dyrektor do spraw medycznych przypominając sobie (i mnie zarazem), że jestem anestezjologiem i mogę dyżurować na chwałę szpitala.

Zostałem więc wezwany do świątyni Diabła (ordynator AiIT nazywa ją szatanem, a chirurgii diabłem). Demoniczna pani dyrektor zachęciła mnie do wzięcia dosłownie kilku dyżurów (około 10 w miesiącu) twierdząc, że jestem młody, pewnie chcę się wyszaleć i przydałaby mi się na to kasa. Odparłem, że kilka dyżurów na OIT wziąć mogę, a na brak kasy na duperele i rozrywki póki co nie narzekam.

Potem na zatracenie (rozmowę znaczy się) poszli inni i jakoś udało się dopiąć grafik. Było nerwowo - gdy Marzena stwierdziła, że chyba pójdzie na chorobowe na kilka dni myśleliśmy, że ordynator wyrwie sobie wszystkie włosy z glowy.

Tak więc dzisiaj jest wolne (za 15 sierpnia), a ja mam dyżur na OIT.

 Zmarł nam pacjent. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi. Ci jeszcze niedoświadczeni (rezydent i pielęgniarka robiąca specjalizację) z pewnością się dowiedzą.

Ze śmiercią to jest tak, że jak już przyjdzie to zagnieżdża się Bóg jeden wie gdzie i czeka na okazję aby zabrać pozostałych. Dlatego na tablicy znajdującej się nad biurkiem wisi kartka, na której wielkimi bukwami napisane są namiary na księdza. To na wypadek gdyby straszenie defibrylatorem i adrenaliną nie przyniosło odpowiedniego rezultatu.

Jakieś czterdzieści minut po tym jak stwierdziłem zgon śmierć wylazła z kryjówki - zatrzymał nam się jeden z pacjentów.

Jakieś 10 minut potem na oddziale trzasnęły drzwi. Myślałem, że jedną z pielęgniarek trzeba będzie zapakować na wózek i zawieźć na OIOK (oddział intensywnej opieki kardiologicznej), bo wyglądała cokolwiek zawałowo-szokowo.

Chwilę potem przyszedł Diabeł z pytaniem czy na OIT robimy dializy i hemofiltracje i czy w ogóle nam wolno.

 

piątek, 28 sierpnia 2009, morphiusz
Komentarze
Gość: bila-lastivka, 147-goc-3.acn.waw.pl
2009/08/28 22:38:00
Chyba wszędzie teraz tak z dyżurami. Podpatruję niestety obecnie życie pewnego OIT - jako tzw. rodzina pacjenta - i widzę na dyżurach non stop dwóch aneste. Lekko chłopaki nie mają naprawdę, a zaangażowanie w pracę i cierpliwość dla upierdliwości rodzin naprawdę godne podziwu. Pozdrawiam serdecznie
-
2009/08/28 22:50:28
ale dawno Ciebie nie było :)
myślę, że parę osób się przyłączy się do apelu - prosimy częściej
-
Gość: strsw, 212.180.147.13*
2009/08/28 23:23:51
tak,zdecydowanie prosimy o częstsze wpisy ;)
-
Gość: bia, acyn129.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/29 00:01:00
a ja już myślałem, że szanownemu Morfeuszowi komp się poniszczył albo sąsiadka przegryzła kabel od internetu ;) mam nadzieję, że więcej_dyżurów=więcej_wpisów...
-
2009/08/29 10:35:38
Niedawno odwiedzałam regularnie ojca w szpitalu. Stale był tam ten sam lekarz.
Dzień i noc. Piątek, świątek. Był już tak umęczony, że aż mi go było żal.
Stwierdził to samo co Ty, że pieniądze to on ma, tylko nie ma czasu, by je wydawać.
-
Gość: nika, public-gprs55353.centertel.pl
2009/08/29 12:02:14
No, przyłączam się do petycji z prośbą o więcej wpisów.
A lekarzy podziwiam i pluję sobie w brodę, że byłam tak kiepska z fizyki, że nawet nie myślałam, żeby iść na medycynę.
-
2009/08/30 19:33:54
drogi doktorze, z racji pracy w pewnej klinice w krk (sekretariat) niektore zawilosci zycia lekarza znam od tej strony. jako corka matki chorej na serce i rozne paskudztwa, ktore sie pozniej przyplatywaly znam i od drugiej strony wiec mysle, ze mam oglad dosc obiektywny. i tak zie zastanawiam jak to sie dzieje, ze w telewiziji slysze, ze mamy za duzo lekarzy, za duzo szpitali etc, a codziennosc jest dokladnie odwrotna?

trzymaj sie doktor zdrowo, nie daj sie kostusze wykiwac, czytacze blogowi wspieraja cie 'dusznie' (copy right j. chmielewska).
-
Gość: nika, public-gprs44711.centertel.pl
2009/08/31 15:05:34
Ha, dochodzę do dalekosiężnego wniosku, że nie łapię sprawy z Diabłem. Dyrektor ds medycznych nie wie, czy robicie na OIT dializy i hemofiltracje?? Na mój niemedyczny rozumek to diabeł, ale głupi Boruta, bo nie wie, co się dzieje na jego podwórku. Howgh.
-
Gość: , piekna-gts.2a.pl
2009/08/31 19:23:11
Ostatnio doznałam lekkiego szoku gdy udałam się do pewnego znanego szpitala stołecznego na zabieg diagnostyczny.Pomijam,że w gabinecie kłębił sie tłum popijający cos z kubków,że drzwi od tego gabinetu były szeroko otwarte na korytarz, ale naprawdę mnie przytkało, gdy podszedł do mnie człowiek w bajecznym swetrze narciarskim, przedstawił się jako anastezjolog i oświadczył,że mnie uśpi.Nim wpakowałam siena samolot, rozejrzałam się, czy może ma kijki narciarskie i mi nimi zaaplikuje nowy rodzaj narkozy, ale nie, dostałam zastrzyk.W związku ztym mam pytanie: czy anastezjologów nie obowiązuje jakis kitel czy cos w tym rodzaju?
Pozdrawiam, anabell
-
Gość: groszek, abyc215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/31 21:37:54
Piękna Anabell pytanie to niejako nie tutaj a w owym gabinecie zadać powinnaś.
-
2009/09/21 12:53:45
Ze śmiercią to jest tak, że jak już przyjdzie to zagnieżdża się Bóg jeden wie gdzie i czeka na okazję aby zabrać pozostałych. Dlatego na tablicy znajdującej się nad biurkiem wisi kartka, na której wielkimi bukwami napisane są namiary na księdza. To na wypadek gdyby straszenie defibrylatorem i adrenaliną nie przyniosło odpowiedniego rezultatu.

Szpitalna rzeczywistość jest mi odegła. Ale te słowa obrazują rzeczywistość wręcz namacalnie...