|
Blog > Komentarze do wpisu
Klient w krawacie jest mniej awanturujący sięhttp://www.youtube.com/watch?v=7sLiAebWM7U Święta prawda! Federalni przywieźli mocno awanturującego się i pijanego jegomościa w celu pobrania mu krwi na badania. Pacjent był mocno awanturujący się i wystartował z łapami najpierw do mnie a potem do policjantów. Trochę się żeśmy poszarpali dla zdrowotności, potem policjanci użyli przymusu bezpośredniego i na tym pierwszy akt widowiska się skończył. Akt drugi "Teraz będziem kłuć i pobierać krew" przebiegał już z mniejszymi fajerwerkami. Pacjent na pobranie krwi zgody oczywiście nie wyraził - na początku się wyrywał ale policjanci sprawili się wzorowo i z samym udziabaniem igłą i pobraniem krwi problemów nie było. Pacjent będzie miał spore kłopoty: za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego lub osoby, która pomaga mu wykonywać obowiązki służbowe można iść do kicia na 3 lata. Dołożą mu pare cegiełek do wyroku ;] Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Naczelną Izbę Lekarską, na pobicia czy wyzwiska ze strony samych pacjentów, ale również ich rodzin, narażeni są najbardziej lekarze pracujący w izbach przyjęć, w stacjach pogotowia ratunkowego oraz lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. Ponad 50 proc. badanych lekarzy deklarowało, że zdarzyło im się paść ofiarą agresji ze strony chorego lub jego opiekuna. W 94 proc. do aktów przemocy dochodzi w miejscu pracy lekarza - gabinecie, ośrodku zdrowia, szpitalu. Najczęstszymi przejawami agresji są wyzwiska, obelgi czy podważanie umiejętności zawodowych lekarzy. Jednak coraz częściej (18 proc. opisanych przypadków) dochodzi również do bezpośredniej przemocy fizycznej - szturchania, popychania czy opluwania. Kolega miał świetny pomysł na rozwiązanie sprawy - lekarze powinni nosić broń i strzelać do agresywnych delikwentów. W ten sposób pacjentow w szpitalach z pewnością nie zabraknie. Nowy szpital fajny - duży, nowoczesny, z masą nowego sprzętu. Obraz sielanki psuje nieco kuśtykający sanitariusz, którego spotkałem na korytarzu i pewna pielęgniarka z wąsem jak Wołodyjowski, która powinna raczej pracować jako cerber w dziekanacie. Reszta personelu wydaje się bardzo ok - czuje się trochę jak okaz w zoo, który wszyscy oglądają i pokazują sobie palcami ale mam nadzieję, że to raczej szybko minie. Mieliśmy też pacjentkę, która ma między innymi arytmię, nadciśnienie i parę innych chorób. Tak przynajmniej twierdzi, bo badania nic nie wykazały. Widać choroby są bardzo bojaźliwe - uciekły i schowały się przed wrednymi lekarzami, którzy chcą im zrobić kuku. A propos tej pacjentki: pobiła inną pacjentkę, o której pisał Konrad na swoim blogu - lista naszej pani "ja jestem ciężko chora" była dłuższa o 3 pozycje ;] Jedna z pielęgniarek poinformowała mnie w czasie picia kawy w gabinecie, że owa pani ma przewlekły rentitits i już od dwóch lat chce naciągnąć ZUS na świadczenie. Póki co bez skutku. wtorek, 10 lutego 2009, morphiusz
Komentarze
dr_bloger
2009/02/10 00:55:19
Zastanawiam się, czy lekarz powinien pobierać pacjentowi krew bez jego zgody. Tak w ogóle, nie możemy być na usługach policji, jeśli nie jesteśmy ich podwładnymi.
2009/02/10 01:16:31
"Zastanawiam się, czy lekarz powinien pobierać pacjentowi krew bez jego zgody"
a dlaczego nie powinien? "Tak w ogóle, nie możemy być na usługach policji, jeśli nie jesteśmy ich podwładnymi." a kto tu mówi o byciu podwładnym?
Gość: Minerwa, cmc229.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/10 03:14:00
Oj, Morfeuszu, sam pewnie nawet nie podejrzewasz, jaką istotną sprawę poruszyłeś. Tak! Oczywiście, że się zdarza, że pacjent, który czuje się umierający, zdrowieje od samego kontaktu z lekarzem. Jakby wredne choróbska na widok białego fartucha profilaktycznie dawały nogę. Ile razy tak miałam, że przed wizytą cierpiałam jakbym miała AIDS i zapalenie płuc w jednym, lekarz diagnozował wirusowe zapalenie gardła, a ja po wizycie czułam tylko lekki katar.
Nie macie pojęcia, medykusy zatracone, jaka magia was otacza :)
Gość: inessta, apn-77-114-27-46.gprs.plus.pl
2009/02/10 08:36:01
a ja uważam, że w przypadku pijanych i naćpanych klientów policji powinno się pobierać krew na badania przymusowo, w nosie mieć zgodę pacjenta na to badanie. Czasem to jedyny sposób na udowodnienie, że klient jest pijany. Nie wymiga się potem taki klient z kłopotów które komuś innemu narobił, przez to ,że był pijany. Co do notki z ankiety, powinno się dodać, że chyba najbardziej narażone na bezpośredni kontakt z awanturującym się pacjentem są panie rejestratorki. Większość pacjentów awanturujących się w rejestracji, w gabinecie dziwnie milkną i stają się grzeczni.
Gość: dotty, btl136.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/10 09:31:46
Jest jeden problem rejestratorki/sekretarki często są bogami (przekraczają swoje kompetencje - lepiej wiedzą do kogo i kiedy masz przyjść niż kierujący lekarz, nie udzielają informacji zawczasu powodując miotanie się ofiary). I wtedy nawet ja się nie umiem powstrzymać. Niestety dość często wyżywanie się kolejkowiczów jest zupełnie nieuzasadnione.
Raz naszła mnie chęć poawanturować się u lekarza, potem wyewoluowało to w kierunku postawienia pytania, a ostatecznie zostało całkowicie zarzucone. Co mi to pomoże? Straconego czasu nie oddają. Bloger, a jak byś sprawę rozwiązał?
Gość: maria, abbj225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/10 09:38:27
Jakoś udało Ci się w miarę dobrze zacząć( nikt nie pobił, napluł itd)
Jeśli chodzi o stres w czasie wykonywania obowiązków, to jak myślę że jest kiepsko, to idę do marketu, staję przy reklamacjach, i już po chwili dziękuję Bogu iż tam nie pracuję. Czasy o tyle się zmieniły,ze czy w krawacie czy bez, awanturują się na całego, a ten w krawacie wydaje się w swoich działaniach bardziej wyrafinowany. No i tym sposobem skoro jesteś przeprowadzony :), to możemy liczyć na częstsze wpisy :) W razie co, jak ktoś napluje, to odpluj(akcja=reakcja) DD Chyba podstawy fizyki są Ci znane
Gość: maria, abbj225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/10 09:48:20
Panie doktorze, proszę precyzyjniej pisać, bo miałam wrażenie, ze na oddziale doszło do rękoczynów.
Panie pewnie chcą zaopatrzyć apteczkę na co najmniej miesiąc kuracji dla całej rodziny. Zobacz, jak łatwo uszczęśliwić bliźniego. Im człowiek posiada więcej wiedzy tym z uszczęsliwianiem sprawa gorzej wygląda. Czasami tak sobie myślę, że myślenie powinno być racjonowane, gdyż posiada ono moc unieszczęśliwiania człowieka :) 2009/02/10 12:17:18
"Z pamiętnika młodej lekarki..."(60min/h). Miała fajny sposób na znieczulenie pacjenta przed zabiegiem. To chyba był młotek, tego w radio nie widać, ale było słuchać coś jakby "łup" w łeb (narkoza) i pacjent robił się wiotki.
Gość: k, 195.136.151.24*
2009/02/10 15:00:57
tylko dlatego, że ma wąsy powinna pracować jako cerber? nie przesadzasz trochę?
Gość: kizia mizia, 088156010127.ols.vectranet.pl
2009/02/10 16:03:15
przejawami agresji są [...] podważanie umiejętności zawodowych lekarzy
a to ciekawe. jeżeli lekarz coś sknoci, a ja mu to wypomnę, to jest to już przejaw agresji?? :-O 2009/02/10 17:00:32
dziwne, pielegniarka z wasikiem? :) teraz to one o siebie dbaja, gorzej z salowymi.. (nie uogolniajac :P) tylko nie do dziekanatu!
te statystyki sa porazajace, lekarz nie tylko musi miec wiedze medyczna, ale takze wyszkolic sie "jak odebierac ataki pacjentow" skoro ta tendencja wzrasta to moze jakis nowy przedmiot na studia :) powodzenia :) 2009/02/10 22:31:42
Tak jest :O)
Dlatego pogotowiarz powinien byc duzy, gruby, pyskaty - i nie miec zadnych zalegan afektu. 2009/02/11 01:50:48
A ja mam pytanie odnośnie pierwszej pomocy. Ot kiedyś nas w teamie naszedł szczwany plan. Ponieważ nasze hobby dość urazogenne* bywa (bo to i po lasach się biega i czasem na linach zjeżdża... i wogóle po dziwnych miejscach człowiek się włóczy - zwykle dość daleko od ludzkich siedzib). To może by tak zrobić sobie kurs pierwszej pomocy lub jak to się ładnie nazywało niegdyś kurs na ratownika przedmedycznego...
W sumie u nas z teorią pierwszej pomocy jest tak sobie - z praktyką - mamy jedną osobę, która służyła jako strażnik w jednym z parków krajobrazowych/narodowych. Takich bardziej górzystych. I miała do czynienia z pierwszą pomocą sporo również od strony praktycznej (w tym utrzymywanie przy życiu poszkodowanego do momentu dotarcia GOPR-u)... Więc jedna osoba przeszkolona jest... No i idąc do sedna pytania - otóż, pomijająć koszt takich kursów (wg mnie - horendalnie drogich jak na cel, któremu służą), ale... od kilku osób usłyszałem, że osoba, która po takim kursie (czy też która była przeszkolona z udzielania pierwszej pomocy) popełni jakiś błąd.. to już prorok czycha (a jak nie prorok to rodzina poszkodowanego). I że lepiej żadnego papierka tego typu nie mieć... Oczywiście - mając to w głębokim poszanowaniu i tak zamierzam to zrobić :D - o właśnie, gdzie najlepiej... Ale mnie zaciekawiła ta sprawa. Czy faktycznie lepiej - naszym zwyczajem odwrócić się od poszkodowanego - skupić się jedynie na powiadomieniu pogotowia i zabezpieczeniu (w przypadku wypadku) coby nikt nie wjechał w niego... i uznać "ja tam nic więcej nie umiem".... Ot nasza mentalność się kłania? I system RWD. * - odpukać od kilku lat się w to bawię i jak na razie na kilkadziesiąt znajomych osób, które się przewinęły - było jedno złamanie jedynki i jedna skręcona kostka. W dodatku tuż przy samochodzie juz po całej zabawie.
Gość: Agrets, 158.66.1.3*
2009/02/11 08:32:20
Nomad, taki kurs można zrobić w Szkole Ratownictwa Medycznego. Ja zapraszam do Warszawy na ul. Poznańska :) Kadra miła i można się sporo nauczyć.
Jeśli chodzi o wypadek samochodowy, to z tego, co pamiętam każdy kierowca jest zobowiązany do udzielenia pierwszej pomocy. Za brak udzielenia pomocy można być ukaranym (tak mi się wydaje, jeśli się mylę proszę o sprostowanie)-3 lat więzienia- na kursie dla kierowców jest "skrócony" kurs udzielania pierwszej pomocy :P Jeśli chodzi o rodzinkę poszkodowanego to wydaje mi się, że nie należy stosować czarnowidztwa. Dobrze wykonywany masaż serca powoduje w 90% złamanie żeber- pozostaje pytanie: czy lepiej mieć całe żebra w trumnie czy pozwolić sobie je połamać i żyć? ;) Wydaje mi się, że poruszyłeś bardzo ważną sprawę. Tak na prawdę wszyscy powinni umieć udzielać pierwszej pomocy. Każdy wie, że liczą się pierwsze sekundy i minuty. Pogotowie musi dojechać- nie zjawi się jak za dotknięciem różdżki. Ważne jest też przełamanie naszego myślenia- nie umiem, mogę zaszkodzić, ktoś inny może zrobi to lepiej. Życzę powodzenia, taki kurs to bardzo fajna sprawa- odświeżenie zdezaktualizowanejwiedzy z PO ;) Pozd.
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2009/02/11 08:59:35
Każdy, kto jest świadkiem wypadku, ma obowiązek udzielenia pierwszej pomocy, o ile nie zagraża to jego życiu i zdrowiu. Natomiast nie odpowiadamy za szkody, jakie przyniosła nasza pomoc - tak w każdym razie uczono nas na kursie.
Co do połamanych żeber, nasz prowadzący mówił dobitnie "Ten człowiek, który nie oddycha i wymaga resuscytacji, już jest trupem. Jeśli nic nie zrobicie, nie żyje. Na co trupowi całe żebra?" 2009/02/11 10:31:04
a potem przyjezdza sie do wypadku i zastaje sie ekipe policjantow kierujacych ruchem. Albo wrecz czekajacych w pobliskich chaszczach az ich miniemy ;D
2009/02/11 13:19:31
Co do udzielenia pomocy -wg jednego z chłopców radarowców - fakt zadzwonienia na pogotowie i wskazanie im miejsca - w większości przypadków juz jest przesłanką do braku możliwości oskarżenia o nie udzielenie pomocy. Ale jak to chłopcy radarowcy - oni mają różne teorie ;)
Agrets: wprawdzie jestem z południa Polski, no ale zobaczymy - może :D Co do wiadomości, które mam z PO - niestety u mnie to była jedna wielka porażka. W sensie o udzielaniu pierwszej pomocy na lekcjach PO nie dowiedziałem się prawie nic. Tzn teoretycznie owszem - wiadomości sporo... w praktyce nawet nie ćwiczyliśmy głupiego bandażowania nie mówiąc o czymkolwiek innym. Kiedy dowiadywałem się w Krakowie o możliwość zrobienia kursu (czy np przeprowadzenia takiego szkolenia dla 4-5 osób) to usłyszałem, że za takie szkolenie - 1 weekend (o ile dobrze pamiętam), z fantomami etc - koszt wynosił coś ok 400 zł/osobę.... W innych miejscach - z kolei mówili, że robią taki kurs raz na rok, czy raz na dwa lata.... 2009/02/11 13:33:50
Znalazłem coś takiego. Wygląda sensownie i z tego co widzę - sporo osób sobie chwali... heh najwyżej - jak nie znajdę bliżej, będzie pretekst do odwiedzenia wawy
www.pck.org.pl/warszawa/osrodek/
Gość: Agrets, 158.66.1.3*
2009/02/11 14:42:41
Nomad proponuję zajrzeć również tutaj:
www.meditrans.waw.pl/szkola.htm Nie znam kosztów, ale na stronie są podane nr kontaktów. W-wa jest ciekawym miastem, pełnym sprzeczności więc zawsze coś fajnego się znajdzie do zobaczenia "przy tzw. okazji" ;) Jeśli chodzi o wiedzę z PO u mnie przekazywał ją wielce zdziwaczały pan, ale wyszkolił nas dobrze. Najwięksi oportuniści mieli obszyty bandaż i drżeli przed "przypadkiem"-(zapisany na kartce opis sytuacji w jakiej się znalazłeś), który trzeba było sprawnie zdiagnozować i zaprezentować na wybranym ochotniku, który natenczas stawał się poszkodowanym :) Pozdr. 2009/02/11 15:21:01
To zazdroszcze takich lekcji :) U nas było czysto teoretycznie. Zresztą podobnie jak inp zajęcia ze strzelania.
Warszawe znam - kiedyś bardzo nie lubiłem, później odkryłem tą inna - ciekawszą stronę tego miasta, więc nie jest dla mnie czymś nowym :) Zresztą mam tam sporo znajomych, więc nudzic się nie będę ;) 2009/02/12 23:57:34
2009/02/13 07:02:06
nomad po standardowym kursie BLS-AED nie masz żadnych szerszych uprawnień - możesz zrobić to samo co osoba bez kursu i prorok/rodzina nie ma podstaw do czepiania się. No chyba, że zrobisz coś czego nie wolno Ci robić - wtedy rozszarpią Cię już na wstępie.
Obecna ustawa oprócz laików mówi jeszcze o ratownikach i osobach z systemu. Ratownik to osoba, która skończyła KPP (kwalifikowaną pierwszą pomoc), zdała egzamin i dostała papier. Ratownicy mają szersze uprawnienia niż laicy - mogą używać rurek Guedela [www.ratowniczy.net/tag/rurka-ustno-gardlowa/ ], worków ambu czy ssaków. Mogą też używać AEDów. Co do odpowiedzialności - jeśli założysz np. rurkę UG pacjentowi z zachowanym odruchem wymiotnym, pacjent sie porzyga i mu się zaleją płucka może być niemiło. Osoby systemu (ratownik medyczny, pielegniarka i lekarz systemu) - wiadomo odpowiadają zgodnie z zakresem swoich kompetencji. "Co do udzielenia pomocy -wg jednego z chłopców radarowców - fakt zadzwonienia na pogotowie i wskazanie im miejsca - w większości przypadków juz jest przesłanką do braku możliwości oskarżenia o nie udzielenie pomocy. Ale jak to chłopcy radarowcy - oni mają różne teorie ;) " Owszem. Powinieneś dbać przede wszystkim o własne bezpieczeństwo. Wiadomo, że jeśli np. poszkodowany ma rany twarzy wykonanie oddychania metodą usta-usta jest problematyczne (bo istnieje ryzyko złapania czegoś). 2009/02/13 18:02:10
Dzięki za odpowiedź. Ustawę znam. Nie chodziło o wpychanie rurek, czy cokolwiek, co laik może zrobić Ale właśnie słyszałem, że laik po kursie BLS-AED jest bardziej narażony na pozwanie, niż ktoś kto takiego kursu nie kończył. Szczerze mówiąc - nie wiem na jakiej podstawie to ktoś mówił - a słyszałem to od kilku zupełnie różnych osób.
Jak pisałem - taki kurs tak czy inaczej chce zrobić, dużo się włuczę, dużo jeżdże po Polsce, więc dla własnego (i bliskich) bezpieczeństwa warto to zrobić. A im bardziej realistyczne będą ćwiczenia na takich zajęciach - tym lepiej :) O ryzyku złapania czegoś przy sztucznym oddychaniu - jak najbardziej zdaję sobie sprawę. Jak również o bezpieczeństwie ratownika. Dość niedawno była historia opisywana na forum o ratownictwie, gdzie ratownicy mieli kłopoty, bo weszli do budynku - po osobę poszkodowaną, gdzie wiedzieli, że są butle z gazem... i dostali solidny op....ol (praktycznie zostali zawieszeni) za zbyt duże narażanie własnego życia.
Gość: miś, dynamic-78-8-235-30.ssp.dialog.net.pl
2009/02/17 17:04:43
Człowieku, bez żartów, a co tymi co cierpią, a żadna radiologia czy inna analiza płynów ustrojowych, nie pokazuje szczególnych odchyleń ?
Mam tak, psia krew. Rożne już głupie "porady" słyszałam od lekarzy, z propozycja "pojednania się z duchami przodków" włącznie. Medycyna tradycyjna nie zeżarła jeszcze wszystkich rozumów, a medycy czasem zachowują się jak by wiedzieli lepiej. Wiesz, kiedyś usłyszałam "pani ojca nic nie boli, to tylko bóle urojone, spowodowane poważnymi uszkodzeniami mózgu". Po miesiącu okazało się że opatrunek gipsowy był źle założony, na kostce została już tylko goła kość i chore mięso wokół. Do dziś żałuje że nie byłam klientem awanturującym się bardziej. Już nigdy więcej taka pokorna nie będę, choćbym miała gryźć, kopać czy obrażać majestat.
Gość: Paweł, 77-254-142-165.adsl.inetia.pl
2012/04/13 12:27:59
|
|