Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

Bezwstydna!

Dyżur.

Chwila oddechu - piję kawę z pielęgniarkami X, Y i Z.

Z: nie oglądałam "Mody..." przez cały tydzień!

(X i Y patrzą potępieńczo i z wyrzutem)

X: no ten jak mu tam miał wylew i leży nieprzytomny, a jego żona się prowadza z tym drugim.

(Y i Z prezentują święte oburzenie faktem iż ta "JakJejTam" zdradza męża z "TymDrugim")

Z: a jak Brooke?

X: jak zwykle bezwstydna!

Y: muszą wprowadzić nowych aktorów, bo ona już ze wszystkimi spała!

 

Dyskusję na temat bezwstydności Brooke i podłości JakJejTam przerwało wezwanie - przywieźli kolejny zawał.

Pielęgniarki stwierdziły, że moje dyżury z panią ordynator nie wchodzą w grę - tylu zawałów, szaleńców, szycia i takiej chmary federalnych jeszcze w tym szpitalu ponoć nie było.

Gwiazdą był niewątpliwie pacjent, który po pijaku wybił ręką szybę w samochodzie sąsiada. Z sąsiadem miał jakiś tam zatarg - chodziło bojdaże o psa sąsiada co sika i robi kupkę na jego wycieraczce. Ogólnie mówiąc bełkotał bez sensu, klepał pielęgniarki po tyłkach, a potem puścił bełta na podłogę i padł jak nieżywy.

Piętnastolatek z 1,5 promila alkoholu we krwi rzygał dalej niż widział i wyglądał cokolwiek zdechle. Potem przyjechała mamusia i trzeba ją było od synka odciągać, bo jak go zaczęła tłuc po głowie to wstrząs i krwiak murowany.

 

 Uczelnianie. Student żuje gumę na zajęciach. Ostentacyjnie, ruszając szczęką jak wół.  

Ja: żuje pan tą gumę jak wół

(cisza)

Ja: miejsce wołu jest na pastwisku

(student patrzy na mnie jak cielę na malowane wrota)

Zajarzył o co chodzi dopiero w momencie gdy poprosiłem go o wyjście z sali ;] 

środa, 18 lutego 2009, morphiusz

Komentarze
Gość: Paracelsa, 90-156-107-63.magma-net.pl
2009/02/18 18:53:17
U nas studenci masowo przychodzą na egzamin (co prawda pisemny, ale jednak) żując gumę. Generalnie jedno wielkie pastwisko ;-) Na zwróconą uwagę twierdzą, że oni tak muszą bo ich żucie gumy odstresowuje. Są też przy tym święcie oburzeni, że zwracam im uwagę na coś, co oni MAJĄ PRAWO robić. Cóż, to co się dzieje jest chyba zmianą obyczajów i kultury. A wywalać z egzaminu za gumę do żucia jakoś do tej pory nie miałam sumienia. Ale może właśnie tak trzeba było...
-
2009/02/18 19:10:32
Hehe: "żumy gucie" odstresowuje studentów, bo patrzą na stres, który pojawia się u egzaminatorów... Choć ja uważam, że to jedna z najbeszczelniejszych form pastwienia się nad psorami i psoropodobnymi. A, że jesteś Morf wymierającym gatunkiem, to Twoi studenci nie wiedzą, że można za to wylecieć ze sali ;/ A tak na marginesie - wydział psychologii mojej uczelni jakiś rok temu promował żucie gumy, jako doskonałą formę na opanowanie zdenerwowania... Czyżby przesadzali psychologowie wspaniali? A "Modę" oglądała moja babcia - ostatni odcinek widziałam więc jakieś 5 lat temu, a Ty tu piszesz, że nic się u nie zmieniło... Ehhh, bezwstydność Brooke nie ma żadnych granic, a chętnych do jej oglądania - wciąż nie brakuje :P
-
Gość: Lina, host86-142-144-162.range86-142.btcentralplus.com
2009/02/18 19:14:02
kogo? co? tę gumę
-
Gość: anduru, inet20907ng-3.eranet.pl
2009/02/18 19:18:59
Morf a miałeś przyjemność z inglisz spikin' student mieć zajęcia - dla nich gucie żumy to jakby norma, do tego zawsze im chce się pić i chodzą z wielkimi butlami po oddziale jakby wszyscy kaca mieli i najlepsze raz przyszedł stjudent w sandałkach a na siebie założył krótkie spodenki i na górę fartuch - więc widok był przepyszny a na pytanie czemu się tak ubrał - bo mu gorąco jest - najlepsze jest to że doktory w US&A czy Angliii mają dress code i jakoś nie przychodzą w krótkich spodenkach.
-
2009/02/18 19:24:50
znajomy z roku, na uwagę prowadzącego dot. gumy i przeżuwania jak krowa odpowiedział:" cóż....takie studia" takie czyli zootechnika :)
-
Gość: malgosi35, apn-77-114-33-64.gprs.plus.pl
2009/02/18 19:28:02
Ja zaczynam zawsze od stwierdzenia że ,,narząd nieużywany zanika''
Następnie proszę by osoby trenujące szczęki, przestawiły się na trening mózgu, Jeśli to nie skutkuje, pomagam im zintensyfikować trening mózgu przy tablicy, i rozwiązywaniu adań z genetyki.
To zawsze skutkuje.
-
Gość: dotty, btx149.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/18 19:44:47
Ależ się uwzięli na biednych sudentów (wiadomo biednemu wiatr w oczy ;P). "Moda..." przede wszystkim (ale właściwie to większość seriali) powoduje u mnie odruch wymiotny. Na szczęście stykam się z tym rzadko, ale rodzice są nałogowymi oglądaczami (w sumie w TV taka papka, że im się aż tak bardzo nie dziwię).
-
Gość: dotty, btx149.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/18 19:56:28
Co do międzynarodowych - u nich jest guma u nas ściąganie (lub podobne kombinatorstwo. Co gorsze?
-
2009/02/18 20:44:46
Co do "Mody..." to ja tak ostatni odcinek oglądałam z 6 miesięcy temu jak zawoziłam rodzicielke do siostry :D Ale widzę że tam nadal bez zmian :) A i gdzieś wyczytałam że nadal powstają nowe odcinki, a to co w TVP pokazują to jest gdzieś tak z 2000 roku. Ale nie wiem ile w tym prawdy.

Co do gumy to z obserwacji na zajęciach wynika iż problem jest całkiem popularny. Ale u nas była dyrektorka to nawet na egzaminie wywalała z sali.
A i mnie niestety też raz chciała wyrzucić :( ale jej wytłumaczyłam że ja tabletkę mam w paszczy a że przerwy było tylko 5 minut to się nie zdążyła rozpuścić :)

O kurcze ale się rozpisałam :[]
-
Gość: , byi114.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/18 20:45:06
jak rozciecie na ramieniu majace ze trzy cm dlugosci sie rozlazi prawie na centymetr, to znaczy ze trzeba isc na szycie ?
-
Gość: Meduza, aack173.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/18 20:51:31
A na mnie prof z chirurgii krzyczał, że jadłam na jego zajęciach! Widocznie uważał, że po 7 godzinach od kanapki nie należym mi się druga kanapka i powinnam 10 godzin bez jedzenia i picia wytrzymać :D
Morfeuszu, czy przeszkadzają Tobie studenci jedzący na zajęciach?
Fakt, żucie gumy może irytować, ale kanapka?
-
Gość: Lenka, inet20907na-3.eranet.pl
2009/02/18 20:52:21
co gorsze: guma czy ściąganie? no pewnie, że ściąganie, bo szukając odpowiedzi na pytanie wśród całego naręcza ściąg trzeba trochę mózgiem ruszyć :) w przeciwieństwie do bezmyślnego żucia
-
Gość: Lenka, inet20907na-3.eranet.pl
2009/02/18 20:54:02
znaczy: ściąganie lepsze, chciałam powiedzieć :)
-
Gość: dotty, btx149.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/18 21:30:39
A jakże. Podoba mi się twój punkt widzenia. ;)
-
Gość: Epi, 94.254.191.12*
2009/02/18 22:24:08
Studentowi to zawsze wiatr w oczy i kopniak w d__ę. ;P
A na egzaminie to nie żuć gumę tylko ładnie się uśmiechnąć i dobrze odpowiadać (gorzej jak egzamin przeprowadza kobieta - wtedy pozostają jedynie próby udzielania mądrych odpowiedzi) ;)
-
2009/02/18 22:33:39
o chrrryste, jak mnie odgłos żutej gumy (czy też - odgłos żucia gumy [zależy jak spojrzeć na zagadnienie]) potrafi czasem.... uh!

miałem profesora niegdyś (dawno dawno za górami za lasami) który palił papierosy na egzaminie. ale to jest wspaniały profesor. jemu wolno!
-
Gość: , chello089078045007.chello.pl
2009/02/18 22:35:41
Doktor to mały terrorysta jest... :D
Dziamganie gumy (dyskretne rzecz jasna, nikt nie ma ochoty na przegląd pełnego uzębienia delikwenta w trakcie) to calkiem niezla sprawa jest mimo wszystko... I w niektorych sytuacjach do wytrzymania, patrz kolosik pisemny jakis, albo cuś. Ale jak ktos rozmawiajac (z pacjentem? olaboga...) zuje, to zabic. O egzaminie ustnym nie wspomne. Tu kopniaka i do zobaczenia przy drugim podejsciu.
-
Gość: Stephanius, chello089078045007.chello.pl
2009/02/18 22:36:18
ahh, nie podpisałem sie przed sekundą :)
-
2009/02/18 23:06:59
huh, juz chcialem sie pochwalic ze moj rocznik porzadny, bo na zajeciach nikt nie zuje (no ale marketing, to wypada sie umiec zachowac w czasie obcowania z ludzmi), wiec nie wszyscy studenci tacy zli...ale wtedy sobie uswiadomilem ze studentem to jestem juz tylko formalnie bo z calej uczelni zostal mi rozdzial magisterki... smutno mi sie zrobilo :(

co do zucia gumy, to po uno ciotka dentystka twierdzi ze to najwieksza obecnie patologia prowadzaca do zwyrodnienia stawu laczacego zuchwe z reszta czaszki, a jak juz ktos koniecznie musi po jedzeniu (co zreszta nie dziwne, tez lubie sobie porzuc) to 5 min i do widzenia, bo dalej to juz bardziej szkodzi niz pomaga. tak wiec jest nawet medyczny powod wykopywania ludzi z zajec :)

a ponadto prawda jest taka ze szacunek trzeba odwzajemniac. jezeli wykladowca na tyle szanuje studentow ze jest przygotowany do zajec i moze mowic do nich patrzac rownoczesnie w ich strone to nalezy uszanowac ten wysilek jaki zaistnial przy przygotowywaniu sie i gum sie pozbyc.
za to jak wykladowca uwaza ze wyklad polega na czytaniu jakiejs ksiazki na glos (naprawde, na uczelni to juz sami potrafimy czytac), a najlepiej wlasnej (ktora i tak juz kazdy mial w reku, skoro ma sie z tym kolesiem egzamin), to uwazam ze mozna jesc, pic, zuc, cokolwiek. na wyklad ide dowiedziec sie czegos wiecej, jakies przyklady ktorych nie ma w ksiazce etc, a nie po to zeby dowiedziec sie tego samego, tyle ze mniej dokladnie, skladnie i z bledami. =]
-
Gość: inessta, apn-95-41-85-62.gprs.plus.pl
2009/02/19 07:50:02
Morphi, postaw sprawę jasno. Jeśli jesteś głównoprowadzącym zajęcia to określ warunki na początku: Zero żucia, zero plucia itp. I koniecznie egzekwuj. Studenty to mądra brać, jak zajarzą żes konsekwentny to przestaną pluć i żuć. Miałam kiedyś mądrą doktorkę na zajęciach, jak jeszcze bywałam studentem. Nie mądrzyła się tylko czasem czytała nam mądre opracowania co do żucia gumy, plucia i jedzenia w czasie zajęć. Z racji zawodu (diagnosta) kreśliła wizje kontaktu jedzenia z wydalinami ludzkimi. Czasem wesoło było
-
Gość: bird_girl, nat-135.ghnet.pl
2009/02/19 13:57:45
Mnie nauczono, że gumy na zajęciach się nie żuje i już. Mama to nawet w autobusie mi zwracała uwagę, żeby żuć dyskretnie a nie mielić szczęką. Jak widzę kogoś z roku żującego w czasie ćwiczeń/wykładów to naprawdę robi mi się słabo. Zresztą jak komuś śmierdzi z ust to są miętówki (na które sama się przerzuciłam z racji drutów na zębach i jakoś nie tęsknie do gum), które można ssać dyskretnie, a jak się ktoś chce odstresować to są takie specjalne piłeczki do ściskania.
Co innego z piciem. Czasem trzeba wziąć łyka wody, bo się zachce w czasie półtoragodzinnych zajęć.
Jednak jedzeniu i piciu na zajęciach mówimy zdecydowane nie :)
Chociaż pamiętam panią z fizyki z liceum, która zachęcała do jedzenia na lekcjach, bo mówiła, że lepiej żebyśmy zjedli szybko i myśleli o fizyce niż o tym, że jesteśmy głodni :) Ale to był wyjątek, a mi się zdażyło tylko raz zjeść drożdzówkę w czase kartkówki, bo wcześniej byla pięciominutowa przerwa i zdążyłam tylko jedzonko kupić.
-
Gość: dotty, btp244.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/19 16:54:37
Taaa, student z piłeczką... ;) A i można jeszcze długopisem strzelać.
-
Gość: anduru, inet20907na-3.eranet.pl
2009/02/19 17:26:06
No pewnie że napić się można ale czemu od razu trzeba mieć 1,5 - 2 L butelkę? z którą niewiadomo co zrobić jak przychodzi do badnia pacjenta. No chyba że ją dać pacjentowi niech trzyma - można sprawdzić czy pacjent ma dobrą siłę mięśniową - no ale to chyba nowa medycyna bo ja takiego testu nie znam - jak długo pacjent utrzyma butelkę z wodą a tym bardziej jak to dziecko jest.
-
Gość: Agentka, atr115.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/19 18:13:57
Moda rulez - oglądała to jeszcze moja Babcia, która zmarła w 87 roku ;
Moja Mama to ogląda na zasadzie tła - czyta książkę i w tle leci tv :)

W życiu nie żułam gumy na zajęciach :)
-
Gość: poziomka, adsl-76-224-19-169.dsl.emhril.sbcglobal.net
2009/02/19 22:52:25
EEE, chyba przesadziles z tym studentem za drzwiami....:)
-
2009/02/19 23:22:41
Eee, bez jaj, wyrzucać człowieka za drzwi, bo żuje gumę? Musiałabym na głowę upaść, żeby moim studentom zawracać głowę takimi rzeczami. Co to, audiencja u papieża, czy jak? :-/ U studentów toleruję to samo, co tolerowałabym w rozmowie z kolegą.
-
2009/02/20 08:57:49
Sprawa jest prosta jak budowa cepa:
a) żadnego żucia gumy,
b) żadnego jedzenia,
b) żadnego spóźniania się

Na anatomii było to zapisane w regulaminie. Za żucie gumy student wylatywał z zajęć i już na nie nie wracał. Podobnie za używanie telefonów komórkowych. Studenci przyklejali gumy do ławek i wkładali do preparatów. Mamy ciekawsze rzeczy niż wydłubywanie gum do żucia ze zwłok, bo komuś się nudziło i tam ją włożył. Jedną osobę nawet zlapano - wyciągała gumę gołą ręką - bliskie spotkanie trzeciego stopnia z formaliną miało niebywałe walory dydaktyczne.

Odnośnie jedzenia - na niektórych przedmiotach (anatomia, chemia itp) nie wchodzi w grę. Jak student jest głodny i wytrzymać nie może to niech wyjdzie, zje co ma zjeść i wróci na salę.

Spóźnianie - zajęcia zaczynają się punktualnie, drzwi są zamykane, nikt spóźniony nie wejdzie.

"Co to, audiencja u papieża, czy jak? :-/"

to są studia. Jeśli ktoś tego nie rozumie widać powinien wrócić do gimnazjum.
Nie wyobrażam sobie lekarza żującego gumę podczas rozmowy z pacjentem.
-
2009/02/20 09:08:17
"Co to, audiencja u papieża, czy jak? :-/"

to są studia. Jeśli ktoś tego nie rozumie widać powinien wrócić do gimnazjum.
Nie wyobrażam sobie lekarza żującego gumę podczas rozmowy z pacjentem.

Całkowicie się z toba zgadzam, Morf. To jest uczelnia wyższa a to zobowiązuje.
Amen.
-
Gość: dotty, bsl80.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 09:35:40
To co opisujesz przechodzi ludzkie pojęcie. :/ To chyba jakiś defekt mózgu.
-
2009/02/20 13:08:51
To komuś wszystkich klepek musiało brakować aby włożyć gumę do preparatu.

A dowiedziałeś się dlaczego Twoją Panią ordynator nazywają tak, a nie inaczej? :D
-
Gość: poziomka, adsl-76-224-19-169.dsl.emhril.sbcglobal.net
2009/02/20 15:09:43
Widac niezyciowe z ta guma do zucia sa te reguly, skoro tyle polepionych praparatow, lawek i co tam jeszcze. A wystarczy pozwolic tej gumie byc tam gdzie byla, czyli w jamie ustnej przezuwacza. I co oznacza "to sa studia" - czyli co, jakas powaga majestatu, wyzsze spotkania trzeciego stopnia, co w studiach jest takiego straaasznie waznego, zeby nie ruszac szczeka z guma do zucia. Znaczy na bacznosc, buzia w cipu, raczki na lawke?? to chyba koszary i szkola militarna :)))) Skonczylam studia, i w Polsce i w USA (postgrad), jakis wielkich ceregieli nie stwierdzilam w ich toku. Trzeba sie uczyc, powaznie traktowac wyklady, zajecia, nauke- a czy guma w tym przeszkadza?? wyluzuj. Owszem na egzaminie ustnym- tak. Ale na wykladzie, zajeciach - dajze spokoj z tym patosem. :) wyluzuj. Niech studia stana sie przyjazne studentom, a nie maja byc zaspokojeniem ambicji wykladowcow. Co wiecej to w gimnazjium powinno sie przykladac wieksza wage do wychowania anizlei pozniej.Toz to dorosli ludzie, a traktujesz wlasnie jak dzieciaki. Owszem jesli taki regulamin, powinni sie stosowac- warto jednakw takim regulaminie byc ludzkim a nie sztucznym na sile. Wiecej radosci zycze :)
-
Gość: Minerwa, cmc224.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 15:38:24
Poziomko, piszesz że są dorośli? To niech się zachowują jak dorośli. Dorosły człowiek potarfi się powstrzymać od ciamkania gębą.
-
2009/02/20 16:04:52
Taak, zawsze wiedziałam, że na uczelniach medycznych panuje większa hierarchia i feudalizm. Fizycy tego nie mają. I informatycy. Jednak większa demokracja.

Ja nawet kiedyś się zastanawiałam, czy by nie pracować w jednym zakładzie Collegium Medicum ale gdy udałam się do tamtejszej szefowej, to poczułam się jak na audiencji u papieża. Więc się szybko ewakuowałam. :-D

W mojej branży znam i taki przypadek, że podczas naukowej dyskusji doktorant krzyczał na promotora "chyba cię pojebało". Proszę wybaczyć wyrażenie, ale ja tylko cytuję. :-)
-
2009/02/20 16:23:32
Ja: żuje pan tą gumę jak wół

(cisza)

Ja: miejsce wołu jest na pastwisku

(student patrzy na mnie jak cielę na malowane wrota)

Zajarzył o co chodzi dopiero w momencie gdy poprosiłem go o wyjście z sali ;]


Ale OK, rozumiem, ż eżucie gumy mogło cię personalnie zniesmaczać i chciałbyś poprosić tego pana, aby przestał.

Ty go nie poprosiłeś. Ty zrobiłeś mu złośliwą i - wybacz - chamską uwagę, wykorzystując swoją wyższą pozycję. Nie ma to nic wspólnego z dobrymi manierami. Mogłeś mu to powiedzieć grzecznie, jak równemu sobie: "Czy mógłby pan przestać żuć, bo mnie to przeszkadza i nie lubię tego." A tak, to potraktowałeś go jak gówniarza, którego możesz bezkarnie obrazić. Przecież wiesz, że on się na tobie nie ma możliwości odegrać.
-
Gość: poziomka, adsl-76-224-19-169.dsl.emhril.sbcglobal.net
2009/02/20 16:33:48
@minerwa
gdzie wyczytalas, ze ciamkal? Zul gume, a nie ciamkal. Niestety morfi zachowal sie srednio na miejscu szczerze powiedziawszy, i z anuszka-ha sie calkowicie zgadzam. To nie byla kulturalna uwaga. Szanujmy sie nawzajem.
@anuszka_ha
I masz racje anuszka-ha chyba sie nic nie zmienilo w zakresie charakteru poslkiego Collegium medicum.
-
Gość: anduru, inet20907ng-3.eranet.pl
2009/02/20 16:47:40
Skoro taki przeżuwacz gumy nie potrafi się powstrzymać na zajęciach od poruszania w stawach skroniowo - zuchwowych to tak samo w przyszłości będzie się odnosił do pacjentów a chyba nie o to chodzi ....
- dzień dobry
- mlask dzień dobry, mlask
- mlask co pana -nią boli, mlask, mlask
Do poziomki - luz, luzem ok jestem za, ale też mi się zdażyło pracować za oceanem i tam nigdy lekarz nie szedł do pacjenta mlask, mlask.
I tu nie chodzi o feudalność, podległość, niepodległość czy uległość to po prostu tylko i wyłącznie DOBRE WYCHOWANIE - jeśli ja nie żuję gumy mówiąc do studentów to tak samo oni też nie muszą - chyba że spotkamy się na piwie. W pracy obowiązują pewne zasady, studenci przychodzący do szpitala też są w pracy - a szpital to nie PGR i praca z trzodą chlewną tylko obcowanie z ludźmi, dla których trochę szacunku trzeba mieć.
-
2009/02/20 17:15:22
1) ciamkał i to ciamkał głośno.
2) zwróciłem mu grzecznie uwagę, żeby wyrzucił gumę do kosza. Stwierdził, że nie ma gumy. Potem zaczął robić balony (myślał, że nie widzę), głupio się smiać i wymieniał głupie uwagi z kolegami (myślał, że nie słyszę).

Facet się spóźnił - teoretycznie nie powinien wejść na ćwiczenia ale znając jego sytuację powiedziałem woźnej, żeby go wpuściła. Powinien siedzieć cicho i uważać, a nie robić kolejną aferę.

Przyjdzie maj - nie zostanie dopuszczony do egzaminu i na tym cała historia się po prostu skończy.
-
2009/02/20 17:31:03
Jesli zucie gumy jest zakazane na lekcjach w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum, to na studiach tym bardziej nie powinno sie tego robic. Nie cierpialam kiedy podczas jakichkolwiek zajec ktos mi ciamkal nad uchem. Ciezko sie skupic..
A Mode oglada moja babcia. I ciagle ma nadzieje, ze za chwile bedzie ostatni odcinek. Czy warto ja uswiadamiac, ze w Stanach ten serial ze dwa lata temu obchodzil swoje 30 urodziny? I wcale nie ostatnie..
-
Gość: poziomka, adsl-76-224-19-169.dsl.emhril.sbcglobal.net
2009/02/20 17:36:30
@anduru
Nie jest to prawda, ze przezuwacz z zajec bedzie to samo robil w pracy, przy pacjentach czy innych sytuacjach kiedy guma do zucia w ustach byc nie powinna, Nie wprowadzaj nieprawdziwej dramaturgii :)
Pracuje za oceanem i lekarze z guma nie rozmawiaja z pacjentem, a zuli ja na wykladach. Kiedy ide do pacjenta nie zuje gumy, kiedy sobie siedze przy swoim biurku i wypelniam karte- zuje- a tez jestem w pracy. Nie stwarzajamy sobie wiecej problemow i ograniczen niz zdrowy rozsadek nakazuje.
@morphiusz
zmieniasz opis sytuacji :) lepiej od razu pisac od poczatku i zgodnie z prawda :))) i mimo wszystko a nawet tym bardziej wiecej radosci zycze :)
-
2009/02/20 17:56:52
poziomka ja też żuje gumę (tzn. zdarza mi się) gdy robię wypisy czy inne tego typu rzeczy. Jak idę do pacjenta - guma ląduje w koszu.

Na wykładach jak współcierpiącym nie przeszkadza - a żuj na zdrowie.

Co do regulaminów - ja wiem, że człowiek ma zakodowaną niechęć totalną do takich rzeczy ale większość zapisów nie bierze się z nieba:
-fartuch - komuś kapnie formalina, coś na chemii - w najlepszym przypadku do wyrzucenia bo się nie odpierze,
-jedzenie - wiadomo - połozy na stol, umoczy w czyms i po zawodach

itd itp
-
Gość: poziomka, adsl-76-224-19-169.dsl.emhril.sbcglobal.net
2009/02/20 18:53:32
@morphiusz
To ja tak samo. Guma nie przy pacjencie, na "zapleczu' to i owszem. Wiesz zucie gumy zapobiega prochnicy (szczegolnie ta z Xylitolem- polecam :),
na wykladach, lub na zajeciach kiedy sie ust nie otwiera i nikomu to nie przeszkadza, nich sie mu zuchwa rusza (byle nie za dlugo, tez trzeba im naukowo powiedziec, ze TMJ nie wytrzyma stalego mamlania, a i jak sie ma jakies przedwczesne kontakty na zebach to i sie powyciera patologicznie pare zebow tu i owdzie. :)))
generalnie uwazam, ze regulamin ma sluzyc ludziom. Jesli ktos mlaska i strzela balony, to tak samo to bedzie przeszkadzalo jak i telefon komorkowy bez funkcji silent on, ale jesli ktos sobie tylko cwiczy miesnie zujace to zostawmy go w spokoju. :) student to i tak pieskie zycie ma :)
-
2009/02/20 19:31:15
@poziomka:
No właśnie (w ogólności).
Amerykanie mają zazwyczaj talent do niezawracania sobie głowy nieistotnymi problemami. I w tym akurat warto brać z nich przykład.

@morfeusz:
Zmieniłeś zeznania. Twoja pierwsza wersja brzmi jak brzmi, toteż robi wrażenie jakie robi. :-)
-
2009/02/20 19:39:48
anuszka po prostu nie napisałem wszystkiego ;) wrzuciłem tylko kwintesencję sytuacji ;)

Co do Hamerykan - mam wrażenie, że u nas bierze się przykład tylko z tego co jest wygodne ;]

-
2009/02/20 19:51:11
Ja nie wiem o czym tu debatować ;) Są pewne zasady dobrego wychowania i pewnych rzeczy się nie robi. Moi znajomi już wiedzą że jak ktoś mi memla gumę na uchem albo jak ze mną rozmawia i do tego mlaska to po 10 minutach odwracam się i wychodzę :0 Takie mam zasady. Co nie oznacza że jestem przecina gumom. Jak ktoś chce to niech żuje ale niech wie kiedy wypada a kiedy nie.
-
Gość: , dne156.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 19:58:08
A co mają zrobić studenci jak asystent żuję gumę, tak, że można dokładnie obejrzeć sobie jego uzębienie?
-
Gość: dotty, bsl80.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 20:03:26
Zbiorowo opuścić salę?
Zawsze byli równi i równiejsi. :]
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 21:00:24
Podsumujmy więc:
1) żucie gumy spowodowało wyproszenie z zajęć
2) nieobecność spowoduje brak zaliczenia
3) brak zaliczenia oznacza nie dopuszczenie do egzaminu
4) niezaliczony egzamin oznacza pożegnanie z uczelnią/powtarzanie roku

Wniosek: Na opakowaniach gum powinno znaleźć się ostrzeżenie następującej treści:

"Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego ostrzega: Żucie gumy może być powodem skreślenia z listy studentów"
-
2009/02/20 21:04:57
Jak nie rozumieją, co to studia, to niech wracają do gimnazjum..... Hmmmmmmmm. To znaczy, że w gimnazjum należy pozwolić uczniom żuć. Oooo, a ja wredna tępię żucie gumy, trzymanie rąk w kieszeniach ("nie mieszamy, panowie, nie mieszamy" - krąży jako dowcip po mojej szkole :) i zwracanie się do nauczyciela na siedząco. To może zmienić zasady?
-
2009/02/20 21:13:19
...i zwracanie się do nauczyciela na siedząco.

A dlaczego nie można zwracać się do nauczyciela na siedząco? Nigdy tego nie rozumiałam. Ja nie mam aż takiej potrzeby, żeby mi okazywano atencję. Nie wiem, dlaczego nauczyciele mają?
-
2009/02/20 21:19:17
Nie chodzi MI tu o rozmowy na lekcji, dyskusje, lecz indywidualne rozmowy. Wybaczcie szesnastoletni młodzieniec musi wiedzieć, że podczas rozmowy ze starszymi, kobietami, czy nie, nieistotne, musi wstać, gdy oni/one stoją. Elementarne zasady kultury bycia. Ot co.
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 21:46:33
To jest objaw szerszego zjawiska - braku kultury i egoizmu... ale studia to nie "szkółka", w której należy uzupełniać braki w wychowaniu, bądź co bądź, dorosłych ludzi. W przytoczonej sytuacji konsekwencje są skrajnie nieadekwatne do przewinienia - chłopak wyleci ze studiów.
Uczelnia to nie tylko zakład administracyjny, to także - a może przede wszystkim - wspólnota nauczanych i nauczających... Pamiętajmy o tym :)


@ agafm
Przypuszczam, że ów student był już z rocznika, który przeszedł gimnazjalny etap edukacji...
Podczas zajęć na uczelni dyskutując z prowadzącym wstawałaś?

@ morphiusz
Tekst o pastwisku był prostacki (w dodatku wykorzystałeś przewagę stanowiska). Od prowadzących (bo nie od pań z dziekanatu ;) można oczekiwać zachowania na pewnym poziomie.
-
2009/02/20 21:49:31
Nie. Ale podczas indywidualnych rozmów, gdy starsi stoją, ja również stoję. Zawsze!
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 21:53:35
@ agafm

Nie zauważyłem Twojego ostatniego wpisu i myślałem, że chodzi o dyskusje, pytania itp. podczas lekcji.
-
2009/02/20 22:03:51
:)))
Ja naprawdę jestem wyrozumiałym nauczycielem. Pozwalam na dużo luzu, traktuję po partnersku, ale Dzieciakom brakuje zwyczajnej kindersztuby. Takie czasy. No i czasem trochę ostrzej szlifuję te diamenty. :)
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/20 22:15:50
I zeszło na rozmowę o wychowaniu :) Rodzice wpoili mi pewne zasady, ale coraz częściej - obserwując to jak się zachowują (młodzi) ludzie dookoła - mam wątpliwości, czy wychowywać tak własne dzieci. Wydaje się, że w dzisiejszych czasach dobre wychowanie nie ułatwia życia, a nawet je utrudnia (nadmierne skrupuły, niechęć do "rozpychania się łokciami" itp.)...
-
2009/02/20 22:18:20
Zabraniam Ci nawet tak myśleć! O ile mogę! (belferski nawyk :)
-
2009/02/20 23:12:21
To jak w końcu, przez tę gumę ten student ma nieobecność przez którą zostanie niedopuszczony do egzaminu? Czy czegoś nie zrozumiałam. Bo jeśli tak, to................ OK, powiem co dopiero jak się upewnię, że to rzeczywiście tak.

Co do wstawania przy starszych - czy wy wstajecie, gdy rozmawiacie z mamą, tatą, babcią, którzy akurat nie chcą siedzieć, tylko stoją? Przecież to wszystko zależy od sytuacji. Zwykle jak ktoś chce pogadać, to obie strony siadają. Kazać komuś wstać, to okazać mu swoją przewagę. Nienawidzę takiego belferskiego pokazywania, kto w tym stadzie rządzi. Choćby to było pokazywanie gimnazjalistom.

Wy nie rozumiecie, że w szkołach traktując ludzi jak małe dzieci - produkujecie małe dzieci. Potem oni przychodzą do mnie na studia i dalej zachowują się jak małe dzieci i oczekują dziecinnego traktowania. I nie mówię tu o bzdetach typu żucie gumy. Ci ludzie po prostu nie potrafią potem prowadzących zajęcia na uczelni traktować jak ludzi. Oni obijają się pomiędzy skrajnościami: albo płaszczą się jak chłopi pańszczyźniani, albo zgrywają cwaniaków.

Nie umieją (czytaj: boją się) załatwiać problemów, umawiać się, komunikować, że coś jest nie tak. Np. w połowie semestru wyduszają z siebie że przeoczyli informację z czego mają się uczyć, jaka książka i w ogóle gdzie tu jest biblioteka. Student pracujący nie umie przyjść jak człowiek i powiedzieć, że ma problemy z obecnością na zajęciach bo pracuje. Zamiast tego kombinuje, przychodzi-nie przychodzi, a na koniec przyłapany na nieprzygotowaniu strzela focha i mówi "bo ja przecież pracuję". To takie przykłady pierwsze z brzegu.

No do jasnej cholery, to wy - nauczyciele - takich ludzi produkujecie. Co, ja mam im tłumaczyć, jak zachowywać się jak dorosły człowiek? Mieli na to czas nauczyciele w gimnazjum i liceum. Ale nie, nauczyciele wtedy zajmowali się pokazywaniem uczniom gdzie ich miejsce. Zrozumcie, przecież jak człowiek przez całe swoje życie był uczony, że nauczyciel to człowiek z wyższej kasty - to rodzi się w nim resentyment i uczucie opresji. I potem jeszcze my na uczelniach obrywamy za to upupianie uczniów.
-
2009/02/20 23:20:05
student nie zaliczy roku dlatego, że żuł gumę i wyleciał tylko dlatego, że ma inne nieusprawiedliwione nieobecności. Zapytałem o zwolnienie raz - usłyszałem, że to nie moja sprawa więc więcej nie pytałem. To nie podstawówka czy liceum - nie chodzimy za studentami i nie trujemy im "musi pan zwolnienie przynieść", "musi pan zaległą wejściówkę zaliczyć". Potem się czerwonym długopisem wykreśli i po problemie.

"Tekst o pastwisku był prostacki (w dodatku wykorzystałeś przewagę stanowiska)."

ano trza się dostosować do poziomu rozmówcy przecież i mówić zrozumiale. Zresztą jak powiedziałem panu "proszę opuścić salę ćwiczeń, złamał pan wielokrotnie regulamin" student nie wiedział czego ja od niego chcę. Pewnie jakbym powiedział coś w stylu "wypier**aj stąd" wiedziałby bez tłumaczeń o co mi chodzi.
-
2009/02/20 23:23:32
"Wy nie rozumiecie, że w szkołach traktując ludzi jak małe dzieci - produkujecie małe dzieci."

a co z tymi co wkładają kosz na głowę i mówią na lekcjach "kur** mać"?

Bo student od gumy jest z tego gatunku. Przyzwyczaił się, że mu wolno, bo nauczyciel nie zwrócił uwagi.
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 00:35:39
Po pełnym przedstawieniu okoliczności wszystko stało się jasne

@ anuszka

1) "I potem jeszcze my na uczelniach obrywamy za to upupianie uczniów"
Krytykujesz z wyższością nauczycieli w sposób, w jaki nauczyciele krytykują uczniów... sama będąc nauczycielem... ("Wy nie rozumiecie...","...produkujecie małe dzieci","oni przychodzą do mnie na studia..."[-to mi się najbardziej podoba ;) chciałoby się dodać "...a nie uczyć się"]"I potem jeszcze my na uczelniach")

2) "Co, ja mam im tłumaczyć, jak zachowywać się jak dorosły człowiek?"

Tu pełna zgoda - uczelnia to nie miejsce do tego. Niestety coraz częściej obserwuję - zwłaszcza w prywatnych uczelniach - że ze studiów robi się "szkółkę".
Student w określonym czasie ma przyswoić sobie określony zasób wiedzy, czy nabyć określonych umiejętności. Jak to zrobi? Czy w pełni wykorzysta oferowane mu możliwości, czy tylko częściowo, albo w ogóle - to jego sprawa. Zupełnie mnie to nie obchodzi.

3) "Mieli na to czas nauczyciele w gimnazjum i liceum. Ale nie, nauczyciele wtedy zajmowali się pokazywaniem uczniom gdzie ich miejsce."

Zgadzam się z Tobą jeśli idzie o negatywne doświadczenia, które uczniowie wynoszą ze szkoły. Na początku studiów utrwalają "szkolno-feudalne stosunki" ...ale szybko im przechodzi. Szczególnie krytycznie oceniam zwracanie uwagi w szkole na nieistotne drobiazgi, formę, promowanie nijakości. Często brak zdrowego dystansu i traktowanie wszystkiego nadmiernie poważnie (vide: wątek Amerykanów). Jedną z konsekwencji tego jest późniejszy brak umiejętności odróżnienia rzeczy ważnych od nieistotnych.

4) "Nie umieją (czytaj: boją się) załatwiać problemów, umawiać się, komunikować, że coś jest nie tak"

Okres studiów to większe wymagania i problemy, z którymi wcześniej się nie zetknęliśmy. Nie wymagaj zbyt wiele - zachowania w takich sytuacjach też trzeba się nauczyć.
-
2009/02/21 00:56:32
"Po pełnym przedstawieniu okoliczności wszystko stało się jasne "

bo informacje dawkuje sie powoli ;) i dzięki temu dyskusja się kręci.

Swoją drogą nikt ze studentów nie skarżył się na punkt dotyczący jedzenia/picia/żucia gumy na zajęciach. Serio. Zero głosów, że to głupie, niesprawiedliwe etc.

Ludzie to podpisują. No a potem łamią ;)
Dla mnie to dowód pewnej hmm... lekkomyślności? Pomyśleć, że niektórzy z podobnym podejściem podpisują np. umowe kredytu/zakupu.
-
Gość: Monika75, 77-253-14-88.adsl.inetia.pl
2009/02/21 00:56:40
"Wy nie rozumiecie, że w szkołach traktując ludzi jak małe dzieci - produkujecie małe dzieci."

Mam odwrotne wrażenie, że obecnie tylko te faktycznie małe dzieci są dziećmi, a reszta (no, większość reszty) wychowywana jest bez żadnych ograniczeń i wymagań. Dziecko powinno zostać nauczone jak zachowywać się w różnych sytuacjach (m.in. o tym, że nie wypada żuć gumy w czasie rozmowy z nauczycielem). Może dla kogoś to są drobnostki, ale łamanie drobnych zasad prowadzi do tego że potem łamie się coraz większe, i większe, i większe, a w efekcie mamy to co mamy - zalew chamstwa na każdym kroku.
-
2009/02/21 01:01:38
a tak z totalnie innej beczki:
anuszka zajmowałaś się już na "młodym fizyku" tematem zapperów? czasami nie wiem co mówić pacjentom pytającym o to czy to działa.
-
Gość: Qqwert, dbw56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 01:11:17
...umowy opcji walutowych...
-
2009/02/21 10:43:14
@Qqwert:
1) "I potem jeszcze my na uczelniach obrywamy za to upupianie uczniów"
Krytykujesz z wyższością nauczycieli w sposób, w jaki nauczyciele krytykują uczniów... sama będąc nauczycielem... ("Wy nie rozumiecie...","...produkujecie małe dzieci","oni przychodzą do mnie na studia..."[-to mi się najbardziej podoba ;) chciałoby się dodać "...a nie uczyć się"]"I potem jeszcze my na uczelniach")


Jeśli mam do wyboru traktować z wyższością zachowujących się dziwnie studentów lub traktować z wyższością nauczycieli, którzy tak ich wytresowali, to ja wybieram to drugie. Bo studenci nie są winni. Winni są nauczyciele.

Napisałam tak, żeby zwrócić uwagę na - niestety, ale proces produkcyjny. Taśmowy. Ci ludzie nie przychodzą znikąd, tylko przychodzą tak urobieni przez 12 lat w szkole. Ktoś za to odpowiada. Powiem ci, kto: nauczyciele.

"Do mnie na studia" - czepiasz się, ale OK. Ja jestem tylko maleńkim trybikiem w maszynie, która ma im pomóc nauczyć się informatyki lub fizyki. Żeby trybik zatrybił, trzeba współpracy. Ludzie zwłaszcza na pierwszym roku nie są przyzwyczajeni do współpracy z prowadzącym zajęcia. Oni są przyzwyczajeni do tego, że ktoś wszystko za nich załatwi, rozkaże zrobić, poda na tacy i szuflą do głowy. Brak samodzielności, a z drugiej strony brak wiary, że z groźnym bóstwem prowadzącym zajęcia da się w ogóle dogadać.

Często brak zdrowego dystansu i traktowanie wszystkiego nadmiernie poważnie (vide: wątek Amerykanów). Jedną z konsekwencji tego jest późniejszy brak umiejętności odróżnienia rzeczy ważnych od nieistotnych.

O to, to.

Okres studiów to większe wymagania i problemy, z którymi wcześniej się nie zetknęliśmy. Nie wymagaj zbyt wiele - zachowania w takich sytuacjach też trzeba się nauczyć.

I tu się różnimy: Ja uważam, że takich rzeczy ludzie mogą spokojnie nauczyć się już w gimnazjum. Granica, kiedy należy nauczyć się zachowywać jak dorosły, jest w pewien sposób arbitralna i zależy od stosunków w danym społeczeństwie. Np. na Białorusi jest przesunięta w ogóle na po studiach. Na studiach wykładowcy mają zwyczaj dzwonić do rodziców, gdy student jest nieobecny na zajęciach.

W Polsce mnie dziwi jedno. Ci sami studenci informatyki często równolegle pracują i w pracy zachowują się jak dorośli. A na uczelni odstawiają dzieci. Bywa czasem, że studenci wycinają numery, które wykładowcy/asystenci nie wiedzieć czemu tolerują. Lecz gdyby student wyciął taki sam numer swojemu szefowi z pracy, to zostałby zabity śmiechem, po czym zwolniony.

Dlatego twierdzę, że nie opłaca się hibernować ludzi w stanie sztucznego dzieciństwa.
-
2009/02/21 10:44:02
anuszka zajmowałaś się już na "młodym fizyku" tematem zapperów? czasami nie wiem co mówić pacjentom pytającym o to czy to działa.

Nie, a co to? Prześlij linka, to obadam.
-
Gość: dotty, bsr16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 10:53:09
-
2009/02/21 10:56:55
"Wy nie rozumiecie, że w szkołach traktując ludzi jak małe dzieci - produkujecie małe dzieci."

a co z tymi co wkładają kosz na głowę i mówią na lekcjach "kur** mać"?

Bo student od gumy jest z tego gatunku. Przyzwyczaił się, że mu wolno, bo nauczyciel nie zwrócił uwagi.


Nie spotkałam się na uczelni z zakładaniem kosza na głowę. Twój student też nikomu kosza na głowę nie założył.

Ja to wszystko odbieram jako syndrom buntu chłopów pańszczyźnianych. Nie możemy się dogadać, to porzucamy wszelkie zasady i będziemy panów podpalać oraz ciąć piłą... ;-) Błąd polega na tym, że oni myślą, że nie można się dogadać. Nie próbują. Bez szemrania podpisują zasady, które im się nie podobają, bo nie wiedzą, że mogą zaprotestować. Przykro mi, ale to szkoła tak ich wychowuje. Nakłada na nich zahamowania i brak wiary, że wolno im zaprotestować, coś załatwić, coś zmienić.

Wspominałam o traktowaniu studentów na białoruskich uczelniach. Na Ukrainie jest podobnie, czytałam na bloxie wspomnienia jednej dziewczyny co studiowała we Lwowie. Czytałam też kiedyś wspomnienia uczniów z Niemiec, którzy byli na wymianie uczniowskiej w Rosji i na Ukrainie. Bardzo narzekali na brak szacunku ze strony nauczycieli, na pruski dryl. (Niemcy! ;-) ) Jednocześnie przypominają mi się różne filmy, które bez trudu znajdziecie na youtube: Nagrywają je uczniowie gdzieś b. ZSRR, filmy przedstawiają znęcanie się nad nauczycielami. Takie, że kosz na głowie przy tym to pikuś. Widzę symptomatyczną korelację pomiędzy pruskim drylem i sposobami odreagowywania przez uczniów.
-
Gość: , dnb85.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 11:36:04
Morfeuszu, a co sądzisz o sytuacji, gdy to asystent żuje gumę, np. na takiej anatomii?
-
2009/02/21 11:48:08
anuszka:
krótko mówiąc to taki aparat co zabija pasożyty - bierzesz 2 rurki do rączek, wciskasz guziczek i wszelkie robale giną.
www.medi-flowery.com/publikacje/Artykul-LE-PL.pdf

-
2009/02/21 11:54:20
Heh, brzmi prawie jak Oberon.
-
2009/02/21 12:03:54
ale oberon diagnozował a to leczy :P

Handlują tym ochoczo na allegro - allegro.pl/search.php?string=zapper&category=518
-
Gość: Qba, chello089079152136.chello.pl
2009/02/21 12:11:38
Nie spotkałam się na uczelni z zakładaniem kosza na głowę. Twój student też nikomu kosza na głowę nie założył.

sorry ale kilka lat temu widziałem jak studenci rzucili butem w wykładowce na szacownym Uniwersytecie Gdańskim...
-
Gość: dotty, bsr16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 12:17:04
Czy gdzieś już powstał pomnik tego buta? ;P (ok, nie zaśmiecam już)
-
Gość: Qqwert, dby171.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 12:27:28
Uprzejmie donoszę, iż Kilkanaście dni temu rzucono butem w wykładowcę na Uniwersytecie w Cambridge

P.S.
Od kiedy UG jest szacowny? :p
-
Gość: anduru, inet20907nb-3.eranet.pl
2009/02/21 12:30:16
@ Poziomka
Ja mam zajęcia przy pacjencie i skoro taki przeżuwacz żuje gumę w trakcie tych zajęć to będzie to robił w przyszłości przy swoim pacjencie.
A co do żucia gumy przez asystenta w trakcie zajęć - nie powinien żuć - dla mnie to brak cooltury. A jak się żuje podczas papierkowej pracy to jest to troszkę co innego i tu się zgadzam można żuć.
@ Morph zgadzam się, że z Amerikan stajl bierzemy tylko to co wygodne.

A tak na prawdę to winni są dzisiejsi rodzice - nie potrafią się dzieckiem zająć, pokazać co dobre a co złe, a czasami ich głupota jest porażająca. Mama która mówi, że nie wiadziała co podać jak dziecko zagorączkowało, albo tata, który jadąc do apteki zastaje ją zamkniętą dzwoni do mnie i mówi, że nie wie co ma zrobić - czasami wydaje mi się, że skoro trzeba mieć prawo jazdy do używania samochodu, albo patenet żeglarski do pływania łódką to powinien być egzamin na rodzica. :-)
-
Gość: Qba, chello089079152136.chello.pl
2009/02/21 12:39:52
Od kiedy UG jest szacowny? :p

z sentymentu tak napisałem :)
-
2009/02/21 13:26:14
Studenci, to jednak mimo wszystko wyselekcjonowana grupa młodzieży. Nie będę określać, lepsza, czy gorsza. Po prostu z pewnymi ludźmi asystenci (i wzwyż :) kontaktu mieć nie będą, gdyż oni studia mają "nie po drodze". ;) W gimnazjum mamy ich wszystkich. Także tych, którzy na przykład już jako szóstoklasiści dla żartów sterroryzowali sprzedawczynię nożem. Rodzice wyciszyli sprawę (jak zwykle zresztą). Teraz po 2,5 roku to moi ulubieńcy. :))) Naprawdę, fajni chłopcy, ale strasznie zapuszczeni wychowawczo (albo rodzina patologiczna, albo dorabiający się rodzice). Od podstaw trzeba z nimi zacząć, nawet przypomnieć o codziennej toalecie (sic!).

Guma do żucia tę dyskusję wywołała. :) Nic do niej nie mam (sama do przeżuwaczy należę), ale na lekcji j. obcego nie pozwolę - za Chiny Ludowe z Tajwanem!
-
Gość: rabarbara87, 87-205-192-48.adsl.inetia.pl
2009/02/21 13:59:38
witam, czytam Pańskiego bloga od pewnego czasu i przyznaję szczerze, że go uwielbiam:D chciałam się zapytać, czy mogę link do Pańskiego bloga wstawić do swojego profilu (grono.net/users/756725/) jako polecenie?:D z góry dziękuję, pozdrawiam.
-
2009/02/21 14:03:08
@agafm
Studenci, to jednak mimo wszystko wyselekcjonowana grupa młodzieży

O, na pewno, na pewno. I wiesz, o co ja mam żal do nauczycieli? Że w szkole wszystkich uczniów zrównują. I tych z zadatkami na terrorystów - wkładaczy koszy, i tych z zadatkami na studia wyższe. Wszystkich tresuje tak samo. Sama jak chodziłam do szkoły, to nie rozumiałam, dlaczego ta instytucja traktuje mnie jak debila. To że mój kolega może chciałby kogoś sterroryzować nożem, to jeszcze nie znaczy, że za to trzeba musztrować również mnie.
-
Gość: poziomka, gw.petrovend.com
2009/02/21 14:10:40
@anduru
"Ja mam zajęcia przy pacjencie i skoro taki przeżuwacz żuje gumę w trakcie tych zajęć to będzie to robił w przyszłości przy swoim pacjencie"
niekoniecznie :) czlowiek sie zmienia, a co najwazniejsze dorosleje :)) wystarczy grzecznie zwrocic uwage, czasami cos sie robi zupelnie bezmyslnie i dopiero zyczliwa i kulturalna uwaga rozjasnia horyzonty. Dla mnie zajecia i status student wciaz jest inny niz praca i status pan doktor. Dla studentow tez. Wciaz nie czuja tej odpowiedzialnosci i "powagi" swojej pozycji. Przychodzi z czasem, szczegolnei kiedy trzeba smodzielnie podjac decyzje :)))
Zreszta zyje w USA, ja naprawde nie podchodze do zucia gumy w miejscach publicznych z taka wielka powaga i patosem jaki widze w tym "watku". To jest tak nieistotne, ze nie oceniam kultury czlowieka po tym czy zuchwa rusza czy nie. Dlatego nie mierzi mnie jesli jakis doktor przezuwa zuchwe na korytarzu, i widze jak ma wypchany policzek kiedy rozmawia ze mna. ___Zupelnie___. Wiem, luz i wygoda tak czesto krytykowana przez Europe i nie tylko. Ale osobiscie to lubie. Meczylo mnie w Polsce te wieczne oceny co wolno, a co nie, i te wielkie krytyki i szum o byle co. Wole usmiech na twarzy przezywacza, niz wilczy wzrok takiego strasznie "kulturalnego i dobrze wychowanego' czleka. :)
-
2009/02/21 14:15:28
@anuszka
Albo strasznie dawno chodziłaś do szkoły (indywidualizacja pracy - to teraz podstawa), albo masz po prostu nieciekawe szkolne wspomnienia (ja zresztą też :), albo po prostu jesteś uprzedzona do tej instytucji (nie lubię tego słowa, ale chyba nic tu się nie da zmienić). Może też wszystko po trochu.... Rozumiem każdą z tych ewentualności.
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy mierzyć wszystkich jedną miarą. W szkole, w życiu, nieważne gdzie. Ja wkurzam się najbardziej na to, że po prostu musimy wielokrotnie wyręczać rodziców.
-
Gość: inessta, apn-77-114-145-207.gprs.plus.pl
2009/02/21 16:25:55
A ja w dalszym ciągu uważam, że pewne elementarne zasady dobrego wychowania nas wszystkich obowiązują. Nie na darmo Pan Kamyczek wpajał nam te zasady, żeby teraz z nich nie korzystać. Wkurza mnie totalne olewactwo i mówienie, ze nie nauczyciel i szkoła mają nauczać tych zasad. skoro rodzice nie potrafią to może szkoła i nauczyciele potrafią. Tylko trzeba chcieć to robić.
-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2009/02/21 17:25:56
Pracuję w technikum. Kształcimy w dwóch profilach. Ja całe szczęście uczę w tych lepszych klasach, i co najwyżej muszę na początku lekcji rzucić "Czapki z głów". Ale koleżanka, która dostała klasę gorszą, musiała kiedyś poświęcić lekcję (chemii) na tłumaczenie, dlaczego nie należy pluć na podłogę.
-
Gość: inessta, apn-77-114-145-207.gprs.plus.pl
2009/02/21 18:03:49
Alia! Pomogło??
-
2009/02/21 21:24:49
-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2009/02/22 14:21:01
Nie jestem pewna - nie uczę tej klasy.
-
2009/02/22 18:25:27
To w moim kochanym Toruniu ten kosz był... :P
-
2009/02/22 21:09:09
racja, niekulturalne jest zucie gumy na zajeciach, przy pacjentach i na egz ustnych. ale czemu na egzaminie pisemnym student nie moze zuc gumy? nikomu tu nie uwlacza, nikt tego nie widzi (jesli odbywa sie to z zamknieta buzia), a sam student jest bardziej skoncentrowany na tym co pisze. a to jest udowodnione naukowo..
-
2009/02/22 21:13:21
Nikomu nie przeszkadza? Polemizowała bym :) Zwłaszcza jak przy tym mlaska tak jak dziś u mnie na zajęciach było. Myślałam że mnie krew zaleje ;)
-
2009/02/23 11:24:47
To ja mam postulat: pozwólmy w trakcie, lekcji, ćwiczeń, wykladów palić fajki, przecież to też odstresowuje - no cóż ciamkanie gumy jednym przeszkadza innym nie, tak samo palenie fajek ; jednym przeszkadza innym nie. Mi bardziej przeszkadza ciamkanie gumy niż palenie fajek. I odłóżmy na bok aspekty zdrowotne. I wtedy wszyscy będziemy cooltulralnie freestylowi. A jak się zestarzeję i zmienię, to sobie laskę kupię i będę z nią spacerował po parku bez gumy bo będę miał sztuczną szczękę i bez ćmika bo będę miał butlę z tlenem na wózku.
-
2009/02/23 13:35:32
@anduru

Ale będziesz miał laskę! ;) :)
-
2009/02/23 15:45:48
ciekawe:)
Pozdrawiam:
www.e-halo.pl
-
2009/02/23 20:28:34
moze sie zajmijcie bardziej trescia wykladu, a nie studentem zujacym gume...:P
-
Gość: , 93.159.0.10*
2009/02/23 21:22:52
jak sobie wychowamy..tak i mieć będziemy:-)
-
2009/02/25 20:17:45
jeny ależ ty czepialski! a mialem o toobie takie dobre zdanie:)

przypomina mi sie podstawowka i nauczyciele ktorym przeszkadza to jak uczniowie wygladaja i co robia...

-
2009/02/25 20:20:37
Paweł mi to nie wygląda na czepialstwo tylko na wymaganie podstawowych zasad kultury :)
-
Gość: gruby, xdsl-10576.zgora.dialog.net.pl
2009/02/25 22:44:17
-
Gość: AMG, 89.108.252.17*
2009/03/02 09:58:00
Tyle tutaj niby mądrych ludzi, po lub w trakcie studiów medycznych, a nikt nie odróżnia szczęki od żuchwy. Masakra.
-
2009/03/02 14:25:34
Mógł ruszać szczęką sztuczną na przykład. :) A nie mówi się "dolna" i "górna szczęka"? Jeśli tak, to od kiedy? W niemieckim się tak mówi!
Ja nie mam nic wspólnego z medycyną ;)
-
2009/03/04 00:11:04
AMG:
o szczęce i żuchwie to tu już zdaje się było. Podobnie o pęcherzyku żółciowym, któremu na chrzcie dali woreczek i tak mu zostało.

Generalnie: jeśli formuła jest luźna (tak jak tutaj) i czytają to laicy używanie określeń popularnych i nie do końca poprawnych anatomicznie nie uważam za przestępstwo, za które trzeba palić/siekać/rąbać/wieszać/rozrywać końmi.

Jak ktoś pisze artykuł naukowy do gazetki to już inna sprawa - używa się tam tylko poprawnego specjalistycznie słownictwa i nawet okreslenia typu beta-blokery mogą zostać uznane za mało naukowe i przeprawione na bardziej poprawne.

Niektórzy nawet określenie szczęka uznają za nieprawidłowe, bo nie ma szczęki tylko dwie kości szczękowe połączone ze sobą.
-
Gość: caterina, aaqc89.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/05 19:42:46
Szkoda ,że po tekście z wołem nie usłyszałeś następującej odpowiedzi od studenta: ''Skoro tak,to co pan doktor tu jeszcze robi?".W końcu cy., należy się dostosować do poziomu interlokutora,nieprawdaż?
-
Gość: ber, 78-86-91-6.zone2.bethere.co.uk
2009/03/09 01:04:09
Widzę, że guma do żucia zrobiła furorę ;-)
Co do żucia - ja jestem lekarzem (GP w Anglii), mam tak pod 40-stkę i bywa, że żuję gumę w pracy. Poprawia mi wymowę ;-)