Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

Niełanie kłamać psze pana

 Pacjent mówi, że go głowa strasznie boli i wymiotował.

Ja: a nie uderzył się pan w głowę? Może pana pobili?

Pacjent: no pobili

Ja: kiedy? 

Pacjent: na Sylwestra rok temu

(Danuta zaczyna się śmiać i ucieka pod pozorem zmiany wkłucia na obserwacyjnej)

Rozpoznanie: kac. W końcu pacjent się przyznał, że pił i stąd to wszystko. Dostał zastrzyk w tyłek, który zdeptał jego męskie ego ("co?! mam zdjąć spodnie?!") i tyle go było.

Tego typu pacjenci zwykle kręcą. Przyznają się dopiero pod ostrzałem pytań albo gdy zagrożę jakiś wyjątkowo bolesnym zabiegiem (w katalogu mamy punkcję lędźwiową, diagnostyczne płukanie otrzewnej itp. przyjemności). 

Tylko jeden pacjent mi się przyznał, że się napił i żona pogoniła go z domu. Akurat mieliśmy luzy więc dostał kocyk i miejsce do spania, a rano Eliksir Życia (AlkaZelcer). Na pożegnanie dałęm mu moje błogosławieństwo i poradziłem, żę jeśli żona zacznie w niego czymś rzucać zawsze może do nas wrócić na szycie. Potem wrócił (już trzeźwy, umyty i w ogole) z paczką dobrej peruwiańskiej kawy. W ramach podziękowań. Zawsze jak ma jakiś problem przyjeżdża z tym do nas. 

Pamiętam jeszcze pacjentkę, która miała bardzo obfite krawienie z dróg rodnych. W dodatku zaczęłą wymiotować. Cały czas twierdziła, że nie wie co się dzieje i skąd to wszystko się wzięło. Potem okazało się, że jednak wie skąd - objadła się Postinorem w myśl zasady "im więcej tabletek tym większa pewność". 

 Był też pacjent - "ile ja mam tu jeszcze czekać! Ja płacę na was składkę darmozjady". Czekał jeszcze 3h zanim mu zszyli paluszek. Chciał chirurga plastycznego, bo mu blizna zostanie ale mu uświadomiliśmy, że za to składki nie zapłacił ;)

 Był też drobny zgrzyt - przyjechała ekipa karetki R: lekarz, pielęgniarka i ratownik. Ratownik z pigułą tachają wiloryba aż im się nogi uginają. Pan doktor niesie tylko kartę wyjazdową. Po zdaniu pacjenta rozpoczęła się głośna kłótnia lekarz vs. pielęgniarka+ratownik. Akurat miałem chwilę przerwy więc słucham kłótni i czekam na koronny argument. W końcu pan doktor stwierdził, że "lekarze nie są od noszenia pacjentów". Ratownik rzucił uwagą w stylu "bo się boją, że ręce im się wyciągną jak małpom". 

Najśmieszniejsze jest to, że lekarz podpisał zakres obowiązków nawet ich nie czytając (transport pacjenta z uwzględnieniem przeniesienia do karetki stoi tam jak wół). 

Jak to potem podsumował kolega po fachu: "mogliśmy mu oczy zbadać". 

wtorek, 16 grudnia 2008, morphiusz
Komentarze
Gość: NN, chello087207174098.chello.pl
2008/12/16 18:46:19
Jak to mówią - są ludzie i parapety. Dobrze, że obok tych mniej miłych zdarzeń i wspomnień pojawiają się te przyjemne.

Głowa mnie boli, doktorze. :P
-
2008/12/16 18:51:59
Jednym słowem: kolorowo! :)
-
2008/12/16 20:14:53
Co do płacenia składek... Nie zamierzam tu nikogo obwiniać, ot - marudzę - ale mnie też szlag jasny trafia jak płacąc składki potem z gorączką pod 38 stopni (u mnie to już krytycznie wysoko) dostałem termin przyjęcia w przychodni na za 2 dni. A w szpitalu brackiego z podejrzeniem pęknięcia obojczyka nie chcieli przyjąć. Bo nie ich rejon - i odsyłają nas do szpitala, z którego włąśnie przyjechaliśmy - bo to i nie ich rejon ;P

A tak całościowo - fantastycznie piszesz. Osobście, bezpośrednio, ale jednocześnie umiesz zachować dystans i obiektywizm.
-
Gość: Minerwa, coz228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/16 22:42:37
Facet z kawą mnie rozbroił :) Czasem przyznanie się może być dobrym interesem. I dobrze, że się poczuł do wdzięczności. Tak powinno być, a ja lubię, kiedy coś jest tak, jak być powinno. Choćby u podłoża zjawiska stał na chwiejnych nogach upity facet, kopnięty przez żonę w rzyć.
Panna post-i-norka wymiata. Może żądanie przymusowej sterylizacji kretynek jest zbyt radykalne, ale czasem ciśnie się, oj, ciśnie.
-
2008/12/16 22:45:01
Z tym rejonem to bujda. Żadnej rejonizacji w kwestii SORów nie ma. Pacjent wybiera oddział, który chce. Oczywiście szpitale bronią się przed zmasowanym atakiem pacjentów i albo blokują SORy w ogóle albo odsyłają do "rejonu". Tutaj więc winny jest szpital i sposób rozliczania poniekąd (im mniej pacjentów tym lepiej). Wszyscy czekają aż sposób rozdzielania kasy zmieni się na jakiś bardziej sensowny.

Co do przychodni - sam się leczę i chodzę do lekarza do przychodni. Swoje muszę odsiedzieć, widzę kto w tych POZetach odgniata tyłki na ławkach w poczekalni. Okazuje się, że bardzo często są to pacjenci, którzy co drugi dzień przychodzą do nas na SOR. Zastanawiałem się co robią w dni gdy nie siedzą na naszym oddziale. Teraz już wiem - robią sobie odleżyny w POZecie./
-
Gość: Monika75, 77-253-8-41.adsl.inetia.pl
2008/12/16 23:40:27
Ja wczoraj siedziałam 3 godziny w poczekalni u hematologa. Przyszłam jako (chyba) 7, a byłam przyjęta jako 12, bo w przychodni jest zasada że przyjmują według uznania lekarza (w praktyce - pani z rejestracji). Nawet jest to oficjalnie na drzwiach wywieszone.
Najlepsze jednak było kiedy pod koniec wizyty lekarz wręczył mi jakąś kartkę z tekstem że mam to odnieść do swojego lekarza rodzinnego (tego który mi kiedyś wypisał skierowanie do specjalisty). Kartka formatu A5 z podstawowymi danymi, informacją co mi jest, jakie tabletki mi dają, chyba też z najświeższymi wynikami badań (nie pamiętam dokładnie, a nie chce mi się jej teraz wyciągać). Kurcze no.... nie po drodze mi do mojej przychodni. Niby daleko nie mam, ale ostatnio mam na głowie troszkę spraw i nie chce mi się tracić czasu na dostarczanie korespondencji między przychodniami :/
Żebym to jeszcze wiedziała czemu to służy, bo jakoś na razie sensu w tym nie widzę, a tylko kolejną produkcję zbędnych papierków.
-
Gość: Lena, 91.146.219.172.ip.airbites.pl
2008/12/17 07:25:56
Ja na szczęście rzadko choruję a jeszcze rzadziej chodzę do lekarza i zawracam mu głowię. Ale jak już przyjdę do przychodni to najczęściej na siedzeniach zastaję starsze panie (głównie), którym nudzi się w domu ii które przyszły sobie poplotkować. Wchodzi taka jedna do gabinetu lekarskiego nic jej nie jest, chociaż mówi, że jest to taka umierająca i gada z lekarką pół godziny, a on jest zdenerwowana, że jest ich jeszcze tyle ;/ Gratuluję cierpliwości wszystkim lekarzom, którzy mają do czynienia z takimi starszymi paniami.
-
Gość: iness, apn-77-115-222-135.gprs.plus.pl
2008/12/17 08:25:13
Monika75. Sprawa wygląda tak: Idziesz do lekarza POZ. Tam skarżysz się na różne dolegliwości, doktor robi Ci badania i dochodzi do wniosku, że musisz iść do hematologa, bo z tych badań i z wywiadu wynika, że możesz mieć jakieś hematologiczne choróbsko. Dostajesz skierowanie do hematologa, Twój doktor na skierowaniu wpisuje podejrzenie choroby i prosi o dokładniejsze zdiagnozowanie. Ty idziesz do hematologa, tam doktor potwierdza Twoją chorobę lub znajduje inną. I po to, żeby Twój lekarz POZ wiedział co z Tobą się dzieje pisze właśnie taką kartkę, którą Ty dostałaś. Ta KARTKA TO INFORMACJA DLA LEKARZA KIERUJĄCEGO. Zapewniam Cię, że nie każdy pacjent może dokładnie powtórzyć, jakie badania miał zrobione i co im powiedział lekarz specjalista. Po to ta kartka jest. Nie musisz jej zanosić od razu do swojego lekarza POZ. Zrób to przy okazji następnej wizyty. Twój doktor POZ może się o nią zapytać albo zapyta Cię co stwierdził hematolog.
-
2008/12/17 10:26:25
Rany, świetne! Od śmiechu brzuch mnie rozbolał - chyba przyjdę na wizytę... :) Masz bardzo dobre pióro, gratulacje! Co prawda nie uprawiam gorilla marketingu, ale jeśli chcesz się czasem odprężyć w innej rzeczywistości niż świat wariatów zżerających Ci kanapki, to zapraszam do siebie, na Szklaną Górę... (szklanagora.blox.pl ). Ja tu na pewno będę wpadał i pewnie dodam sobie Ciebie do ulubionych :)
-
2008/12/17 12:15:44
Juz keidys wspomniales o tym zapisie w kontrakcielekarskim. Mam pytanie - czy wg. tego lekarz jest odpowiedzialny za noszenie pacjenta na noszach?
-
2008/12/17 14:29:09
Morfi to wy macie super SOR :) U nas ponoć nie leczą kaca :( nie wiem nie sprawdzałam ;)))

A odnośnie pacjenta od palca co mu mała blizna na paluszku przeszkadza ;)))
-
2008/12/17 22:21:53
'Zawsze jak ma jakiś problem przyjeżdża z tym do nas' ale z czy bez ekwipunku ?
znam gościa co zrobił imprezę na wytrzeźwiałce...zaczęło się od picia z kierownikiem.

tak wogóle to świetny blog :) znakomicie poprawia humor po nieciekawym szpitalnym dniu
-
Gość: Monika75, 77-253-11-153.adsl.inetia.pl
2008/12/17 23:06:23
@iness
Dzięki za wyjaśnienie :-)
Niestety, odniesienie kartki przy okazji kolejnej wizyty u lekarza rodzinnego raczej nie wchodzi w grę. Nie jestem typem pacjenta o jakich pisze Morfeusz ;-) i nie chodzę do lekarza z każdym katarem (a póki co - pomijając obecną chorobę - to tylko takie rzeczy mi dolegają).
-
Gość: Purystka, inet20907nb-1.eranet.pl
2008/12/18 01:32:13
yz, litości, GUERILLA marketingu jeśli już. Ludzie, jak już chcecie używać obcych zwrotów, to chociaż ich nie przekręcajcie :D :D
-
Gość: iness, apn-77-115-239-55.gprs.plus.pl
2008/12/18 08:25:28
Monika, tak jak napisałam. Nikt nie każe natychmiast lecieć z kartką do POZ. Oddasz przy okazji. Mam nadzieję, że nic okropnego Ci nie dolega. Życzę zdrówka i uśmiechu.:))))))))))
-
Gość: Drosophila melanogaster , 80.48.225.1*
2008/12/18 14:44:58
Wystarczy tylko przejsc sie na chwile do szpitala, posiedziec poobserwować a ileż ciekawych sytuacji można być świadkiem ;) Dlatego nie dziwie sie, że lekarze mają co potem opowiadac :D
-
2008/12/18 15:14:54
Drosophila, a co dopiero jak się w szpitalu pracuje...jak nie pacjenci to koledzy...
opowiadanie opowiadaniem, to jest forma odreagowania . Bo inaczej to możnaby się jakiejś skicofrenii nabawić
-
Gość: Drosophila melanogaster, 80.48.225.1*
2008/12/18 16:58:43
To mnie zmartwiłeś;] Bo mam zamiar zostać lekarzem.Potem sie okaze, ze to mnie muszą leczyć :D
-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2008/12/18 18:39:33
Nauczyciele również muszą odreagowywać. I dlatego też prowadzę bloga. "Człowiek czasem musi, bo inaczej się udusi". Ale kryptoreklamy uprawiać nie będę.
-
2008/12/18 20:52:58
W kwestii kartki do lekarza: Przecież możeszy wysłać pocztą do twojej przychodni i twojego lekarza. Po co zaraz chodzić.

W kwestii postinoru: Przy okazji poprzedniego wpisu skomentowałam, że na forach kobiecych jest pełno pań, które jedzą postinor jak witaminę C. Tylko potem nie piszą na tych forach, co im się następnie dzieje. No to tutaj dowiedziałam się. :-)
-
Gość: Hefajstos, 83.168.65.7*
2008/12/19 13:34:42
www.joemonster.org/filmy/12817/Dr._House_Inhalator Morfi nigdy nie miej takich pacjentow bo zwatpisz moze w slusznosc powolaniaxD Mina Housa bezcenna..
-
2008/12/19 13:52:31
Lekarzom współczuję upierdliwych pacjentów, a pacjentom współczuję upierdliwych lekarzy ( bo takich też nasza kochana ziemia nosi ;P) a wszystkich Was pozdrawiam!
Fanka tego bloga ;)
-
2008/12/19 13:57:18
@anuszka_ha3: te które to przeżyją ;)

a przy okazji teraz rozumiem dlaczego poronienie u mojej żony przebiegało tak gwałtownie. Pani ekhm ekhm ginekolog przypisała jej w 2-3 (sic!) miesiącu plasterki na uregulowanie miesiączek bo krwawienia nie były regularne i nie raczyła nawet sprawdzić czy pacjentka nie jest przypadkiem w ciąży.
-
2008/12/19 17:07:25
Fajnie piszesz, z jajem, ale ... im więcej to czytam, tym bardziej boję się iść do lekarza, niestety.
-
2008/12/19 17:45:51
Abi - dyrekcja stacji kazała nosić jak trzeba ;) Znaczy jak się trafi 500kg udarowy to tachają go wszyscy ;]
W czasach gdy ja jeździłem większych bulwersacji z tego powodu nie było - bulwersował się tylko pewien dermatolog (który wołał na ratowników "hej noszowy cho no tu").

Pomijam fakt, że w zespole trzyosobowym (lekarz, ratownik, pielęgniarka) czasami musisz dźwignąć czy chcesz tego czy nie. No chyba, że chcesz czekać na PSP.

Alia dawaj adresa nie marudź ;)

-
2008/12/19 18:23:57
Drosophila, nie załamywać się ! to jest urok pracy z dużą ilością osób...zawsze znajdą się jakieś 'kwiatki' :D przynajmniej szara rzeczywistość ma inny odcień szarości . Inaczej byłoby " oj cięsko, cięsko" ( cytat mojego 3letniego pacjenta )

kavala, no co Ty?

Alia daj ten adres...przypuszczam, że nauczycielskie opowiastki mogą być dużo ciekawsze :)

morphi :D ( jeśli masz dzis dyżur to,że by się milej dyżurowało )

-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2008/12/19 19:15:38
Skoro prosisz, morphiusz - aliaodnoza.pinger.pl/ - ale w najbliższym czasie raczej nie będzie nowych wpisów, ferie są.
-
Gość: NN, chello087207174098.chello.pl
2008/12/19 21:19:00
Alia, przeczytałam ponad połowę. I zaczęłam sobie przypominać moją szkołę średnią;) (choć i tak stwierdzam, że na studiach jest fajniej). Życzę odpoczynku i odstresowania się przed następnymi konfrontacjami po Nowym Roku:)
-
Gość: Biedronka, nat-mo3.aster.pl
2008/12/19 23:58:59
Dzięki za bloga. Kilkumiesięczna lektura nasuwa mi jedną myśl. Najszybszy sposób dotarcia u nas do specjalisty to jednak hipochondria. Ja grzeczna anemiczka z długotrwałym stażem, a wiec bez wszystkich fizycznych niedogodności nagłego pogorszenia wyników, od pół roku próbuję się dostać do hematologa. I co? I nic.

A tak serio, to zastanawiam się, czy panie rejestratorki oraz lekarze z łapanki którzy oceniają wyniki, z którymi pierwszorazowy pacjent zjawia się do przychodni ponoszą jakąś odpowiedzialność za odmowę zarejestrowania pacjenta ze skierowaniem. Przez ostatnie 6 mcy usłyszałam, że takich jak Pani to hematolog nie leczy, Pani nie kwalifikuje się do przyjęcia u nas, choć najczęściej to było u nas nie ma miejsc proszę zadzwonić/iść gdzie indziej itp. Wkurza mnie to tym bardziej, że po prywatnej wizycie okazuje się, że potrzebne jest badanie szpiku, a wiec jednak takich jak ja to powinni leczyć.

Od stycznia spróbuję jeszcze raz, tylko tym razem podkoloruję co nieco :p Moze się uda.
-
Gość: Drosophila melanogaster, 80.48.225.1*
2008/12/20 00:46:27
Moment....Morphiusz i Meedic czy 2in1? Bo sie pogubiłam czyj to blog;] Wiesz... mnie bardzo ciągnie do medycyny.Poniekąd dlatego, że od małego byłam na to kierowana, a po drugie po prostu mnie to interesuje, podoba mi sie.Problem tkwi w ilości chętnych na ten kierunek...może mój sposób myślenia jest błedny, ale irytują mnie osoby, które ida na medycyne, bo są to prestiżowe studia, a oni mają akurat predyspozycje czyt. wkuwanie.A gdzie miejsce na pasje? No tak,ale wygrywają najlepsi.W tym wypadku najlepszy wynik jednego głupiego testu - matury.Pociesza mnie jedynie porównanie takiej matury do LEP-u :P To dopiero hardcore ;)
-
2008/12/20 10:44:06
Drosophila , Blog jest Morphiusza, a ja zaglądam na tę stronkę od kilku dni...moich wpisów raptem jest sztuk 4. Ale już nie będę . Przy tym wpisie przynajmniej.

-
2008/12/20 11:56:12
Ostatnio mam okazję występować głównie w roli mamy pacjenta, a nie lekarza - wiadomo, pierwsze miesiące życia dziecka to same wizyty profilaktyczne i szczepienia. Dochodzę do wniosku, że za dużą część złej opinii o medykach odpowiadają panie rejestratorki - po prostu aroganckie, niegrzeczne, robią łaskę odpowiadaniem na pytania. Problem w tym, że dyrektorzy SPOZOZów często nie traktują instytucji, którą kierują, jako firmy - a powinni! W szanującej się firmie osoba stojąca na pierwszej linii kontaktu z klientem ma zrobić na nim jak najlepsze wrażenie, bo klient to pieniądz. Pani rejestratorka powinna być osobą o wysokiej kulturze osobistej...
-
2008/12/20 13:11:37
Morfeusz, dla mnie to dziwne jest.

Lekarz NIE jest od noszenia noszy. Jezeli ktos laduje pielegniarke do zespolu 3 osobowego to jest po prostu nieodpowiedzialny. Co zrobia gdy dostana 40 kilogramowa lekarke do kompletu? Magii uzyja? Czy tez kierowca to jakowys drugi Pudzian?

Za chwile ten Twoj szpital dopisze Ci do obowiazkow lekarza SOR trzymanie swojego stanowiska pracy w czystosci co sie przelozy na zmywanie zarzyganej podlogi mopem - razem ze schodami i piwnica. Bo czemu nie.

Lekarz nie jest od zmywania podlogi - tak samo jak nie jest od noszenia pacjenta.

A odnosnie pomocy - jezdzilem ponad 10 lat i zawsze pomagalem gdy byla taka potrzeba. Ale to jest moja kultura i dobra wola a nie moje obowiazki zawodowe.

Jakies pomieszanie pojec tam macie.
-
2008/12/21 10:46:01
"Lekarz NIE jest od noszenia noszy."

w tym momencie w zespole nie ma osoby przeznaczonej do tego celu - kuferkowonoszowych wywalono, bo nie mają uprawnień. Skurczono też "pojemność" zespołów - zespół P - 2 osoby (2 ratowników, jeden z nich jest kierowcą), a S - 3 osoby (lekarz, ratownik, ratownik/pielęgniarka/pielęgniarz). Dla oszczędności.

"Co zrobia gdy dostana 40 kilogramowa lekarke do kompletu? Magii uzyja? Czy tez kierowca to jakowys drugi Pudzian?"

jak znam życie zadzwonią po PSP.

"Za chwile ten Twoj szpital dopisze Ci do obowiazkow lekarza SOR trzymanie swojego stanowiska pracy w czystosci co sie przelozy na zmywanie zarzyganej podlogi mopem - razem ze schodami i piwnica. Bo czemu nie. "

Mój szpital nie ma nic do tego, bo ta konkretna podstacja to byt totalnie od niego niezależny.
Niedługo szpital ze swoim pogotowiem będzie tak częsty jak dinozaury ;)

Pojeździłem trochę, bo musiałem, teraz wysiadłem i mi się znowu wsiadać do karetki nie chce.
Chociaż z drugiej strony jak widzę nieraz to chamskie load&go w wykonaniu niektórych to mnie skręca.
-
2008/12/22 09:55:53
:D

Jak by to rzec - tytul "RATOWNIK" do czegos zobowiazuje. To nie jest li tylko uzywanie kamizelki z 34 kieszonkami w ktorych jest pol IT. Zeby ludziom pomagac trzeba SILNYM byc. Jak wiadomo przetrwaja najsilniejsi ;)

Kierowcy mieli dodatkowa kase - tzw. dodatek noszowy. I komu to przeszkadzalo?
A teraz - turboratownik 62 kg, okulary jak denka od szampana, do tego pielegniarka 96 kg, karnie przeniesiona z OIT i lekarka - zeby bylo smiesznie to zrobmy z niej wiotkiego fachowca o udzwigu 3,5 kg. Zeby sie grupy zawodowe nie poobrazaly smiertelnie - mozemy zmienic ustawinia na: ratownik - wiotki, turbopielegniarka szampanowka i kloc-doktor.

I to sie nazywa ZESPOL RATOWNICZY?

Toz taki stwor wyglada jak by jego samego trzeba bylo ratowac....

Podstawa przyjecia do PSP jest dobra kondycja fizyczna. Czemu ratownik medyczny nie podlega takiej samej rekrutacji? A kto im, biedakom, pomoze jak w zespole doktora wogole nie ma? Ratownik jest od ratowania - w to wchodzi rowniez zarzucenie wieloryba na wlasnego garba i zatachanie go do karetki. Chyba ze mamy jakas nowa swiecka definicje ratownika - przyjdz Pan do karetki to Pana uratuje :D

Tym dzwonieniem po strazakow rozwaliles mnie calkiem ;D
-
2008/12/22 10:25:19
@ Alia

:)
Miło zobaczyć, że Frank Herbert wiecznie zywy a "Diuna" nie tylko mi sprawia frajdę... Fajny miniblog i fajnei,że dałaś się namówic na wrzucenie adresa :)))

Dob, już dobra, kończę tego offtopa, no :)
Pozdrówki!
-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2008/12/22 11:03:46
A mnie miło, że ktoś skojarzył nicka. Dzięki za miłe słowa.
-
2008/12/22 11:11:50
Ale ona fatalnie skonczyla jednak....
-
Gość: Monika75, 77-253-8-136.adsl.inetia.pl
2008/12/23 00:04:30
@iness
Okazja to się może u mnie trafić np. za pięc lat ;-)
A co do choroby, to na szczęście nic poważnego mi nie dolega (choć kilka miesięcy muszę łykać tabletki).
-
2008/12/26 00:58:16
"Zeby ludziom pomagac trzeba SILNYM byc. Jak wiadomo przetrwaja najsilniejsi ;) "

miałem takiego w zespole. Trafiła kosa na kamień - ratownik schylił się po nosze z pacjentem i już się nie wyprostował. Potem mu robili operejszyn na dyskopatię.

"Kierowcy mieli dodatkowa kase - tzw. dodatek noszowy. I komu to przeszkadzalo?"

(to będzie sarkazm jakby ktoś nie wiedział ;] )
To jest mój drogi spuścizna starego systemu, w którym w karetce był pan noszowy po zawodówce i lekarz radiolog co musiał zarobić na futro dla żony. Ten system był baaardzo zły. Teraz mamy nowe, które jest w ogóle ach i och. W karetce same spece a nosić nie ma komu ;)

Swoją drogą zauważyłeś, że pielęgniarki na oddziałach jakoś się nie skarżą mimo, że też muszą dźwigać?

Niektorym pielęgniarkom po zrobieniu licencjata też w głowach fermentuje.

"Tym dzwonieniem po strazakow rozwaliles mnie calkiem ;D"

ale dlaczego? PSP to jednostka współpracująca z systemem ratownictwa medycznego i po to jest, żeby w razie czego ją wezwać.
No chyba, że ktoś jest turbo i po pacjenta wlezie wysoko ew. wlezie po niego w ogień.