Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

Kości

 Zabrałem się za porządkowanie Pudła. W Pudle są różne takie tam skarby, które leżą w nim od czasów faraonów i tak sobie leżą i leżą i... zbierają kurz.

W Pudle znalazłem kilka skarbów. Między innymi kości - to jeszcze z czasów pracy w zakładzie anatomii pewnej uczelni. Niektóre mają jeszcze w dołach, bruzdach itp. rzeczach ślady plasteliny (przymocowywało się za jej pomocą szpilki na zaliczeniu praktycznym). Nad preparatami z zakładu można było tylko płakać i zgrzytać zębami. Mieliśmy dziurawe łopatki rozpadające się ze starości, kręgi z ułamanymi wyrostkami. Niektóre preparaty mokre były mocno zmasakrowane przez studentów - w czasie ćwiczeń, gdy asystent nie widział wyrywali niektóre rzeczy aby nie mieć ich potem na szpilkach.

Do tego jeszcze wszędobylski smród formaliny. Niektórzy studenci mieli problemy z oczami (zaczerwienienie, łzawienie, szczypanie) i na ćwiczeniach nosili takie śmieszne gogle. Wyglądali jak UFOki rodem z filmów s-f.

 Atmosfera na zakładzie - ogólnie mówiąc specyficzna. Obok starych wyjadaczy pracujących po 10-20 lat ludzie świeżo po studiach (będący wychowankami wspomnianych wyżej weteranów), którzy przyszli coby sobie do nędznej rezydenckiej pensji dorobić. Rotacje personelu były spore - co roku wymianie ulegała spora część kadry. Jedni odchodzili, bo znaleźli lepiej płatną fuchę, inni mieli po prostu dość smrodu i mało twórczej pracy (prawdę mówiąc bycie asystentem w tym zakładzie niektóre osoby traktowały jako rodzaj kary). Starsi trzymali się razem - pili zazwyczaj kawę w kanciapie. Młodzi integrowali się "na papierosku".

 Gdzieś tam na boku byli biedni studenci pierwszego roku bojący się w zasadzie wszystkiego. Niektórzy recytowali Bochenka jak katarynki, a i tak mieli problem z zaliczeniem kolokwiów i egzaminu, bo odpadali na szpilkach albo kompletnie nie rozumieli tego co piszą.

 Stare dzieje - ino mi się po nich kości zostały, które dostałem od pewnej asystentki, która odchodziła na emeryturę.

 W hospitalu mamy alkoholika, który ma potężne wrzody w żołądku i dwunastnicy. Wszyscy zastanawiają się ile lat je hodował. Trafił do nas z powodu masowego krwawienie z przewodu pokarmowego (jak mówił jego kolega menel: "chlustał górą jak fontanna"). Chirurgom udało się jakoś zatamować krwawienie. Jeśli nie będzie poprawy wyślemy go do Super Hiper Wypaśnego Hospitala na BSZ (bardzo skomplikowany zabieg).

 Najnowszą pacjentką jest babcia, która niedawno przeszła wycięcie pęcherzyka żółciowego. Pobyt w szpitalu i operację powetowała sobie sutą i bogatą w różnego rodzaju tłuszcze dietą. Skończyło się na "O Jezu Jezu jak boli" i pobycie w szpitalu. Próbowała nam wmówić, że to nie jej wina tylko lekarzy, bo źle ją zoperowali.

 Na dyżurze SORowym mieliśmy kilku panów co to się pobili dla rozrywki (tak przynajmniej twierdzili chóralnie jak zapytaliśmy o co poszło). Jednemu trzeba było wyciągać z ręki kawałki szkła. Reszta to rozcięcia, siniaki i zwichnięcia. Niektóre repozycje załatwiliśmy sami z kolegą ratunkowym przy pomocy pielęgniarki anestezjologicznej. Reszta okazała się wyższą szkołą jazdy i wylądowała na ortopedii.

 Przywieźli nam 65 latka z bliżej niezidentyfikowanym zaburzeniem akcji serca. Zrobiliśmy EKG i tak je oglądamy i oglądamy i oglądamy. Kapitulacja. Dzwonimy na kardiologię. Przyszedł jeden doktor - ogląda, ogląda i nic. Zadzwonił po drugiego kolegę - powtórka z rozrywki. Decyzja - wzywamy ordynatora.

Ordynator przyszedł popatrzył na pacjenta i rzecze: "on ma to i to". Pytamy go skąd wiedział, że to akurat to zaburzenie a nie inne.

Odpowiedź: "to mój stały pacjent".

czwartek, 04 grudnia 2008, morphiusz
Komentarze
Gość: dotty, btz12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 00:09:04
Ordynator powala na łopatki. :))
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/05 00:27:43
Tatuś! Ty kradzieju! kości zabrać nieładnie.
A formalina nie capi tak jak wszyscy opowiadają... chyba, że ja jestem jakaś inna. Nasz pies tryska nią na lewo i prawo. Ja tam wolę zapaszek formaliny niż zapaszek gnijącego psa (oj tak jedna grupa dostała psującego się psa. mniam mniam mniam)
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/05 00:28:49
a w ogóle polansuję się :D też mam kości i to czachę ogiera. iha! nie to że połowę kości gdzieś mu już odleciały...
-
Gość: dotty, btz12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 00:31:32
Jaki lans, a ja to mogę mieć kości z kurczaka. :P
-
2008/12/05 00:35:48
i tak najlepsze były ćwiczenia z głowy i szyi ;) Niektórzy się bali, że głowa otworzy oczy albo ich ugryzie przy macaniu.
-
Gość: , apn-77-112-90-92.gprs.plus.pl
2008/12/05 00:41:06
ja się natomiast pochwalę byciem na bieżąco z prosektorium, jako studentka pierwszego roku. Niewiele się zmieniło, z tego co opisujesz, chociaż akurat preparaty mamy niezłe, a na masakrowanie ich jeszcze nie wpadliśmy. To i tak raczej bezcelowe bo są osobne zestawy kolokwialno-egzaminacyjne. Co do zapachu, to ja się przyzwyczaiłam, tylko czasem łzawiące oczy dają w kość podczas szpilek, ale to już kwestia odległości. I faktycznie, zwykła formalina pachnie inaczej niż ta z preparatem. Na chemii nie rozpoznałam jej po zapachu :). Pozdrowienia z Warszawy,m artadzejn
-
Gość: , apn-77-112-90-92.gprs.plus.pl
2008/12/05 00:42:27
a co do głowy i szyi to zaczynam w poniedziałek :),a jutro koło z OUN. martadzejn
-
2008/12/05 00:55:09
Powodzenia ;)
Miałem anato z Goliatem - znam ten ból ;)
-
Gość: jerzu, bah17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 07:30:58
To skoro się już chwalimy - to u mnie na półce leży prawie kompletny szkielecik kota... Wykopany z ogródka...
A wycinanie fragmentów preparatów na wecie też funkcjonuje... "Co to?!?" "Nie wiem - wytnij, nie będzie o to pytać".
Dobrze, że mam te dwa lata nad trupami już za sobą.
A najgorszym motywem w ogóle było przepiłowywanie czaszki na pół - psi mózg obrzydliwie rozsmarowuje się na pile... bleee...
-
Gość: iness, apn-77-115-65-54.gprs.plus.pl
2008/12/05 08:01:01
ja mam tylko gipsowy odlew swoich szczęk. I to przed szczękową poprawką. Dostałam od swojego szczękowego chirurga na pamiątkę :)
-
Gość: dotty, btz12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 08:53:06
Kolega na wycieczce do Grecji miał ochotę zwinąć czaszkę z cmentarza. Oczywiście wybiliśmy mu to z głowy. Przekonały go najbardziej trudności natury logistycznej. Ale skąd u niego taki pomysł? W Grecji po kilku latach zmarły jest odkopywany. Kości się preparuje i umieszcza w urnach (pudełkach?) i odtąd stoja sobie w kaplicy przy cmentarzu wraz ze zdjeciami z czasów świetności zmarłego (obroniona przed profanacją czaszka należała do żołnierza, może nie wrócił z misji?). Po dłuższym okresie szczatki są ponownie chowane.
Mam nadzieję, ze za bardzo nie przynudzam. :/
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/05 11:44:54
jerzu co Ty gadasz z tym mózgiem. Zamienia się w różowe błotko i tak zostaje na pile. nic strasznego. Straszne to było to, że czaszka jakoś nie chciała się przeciąć idealnie w połowie.

Asystenci anatomiczni są dziwni. Wyśpiewałam czaszkę z każdym najmniejszym szczególikiem z każdą najmniejszą różnicą gatunkową no i dostałam zawrotne 3,5 :D niech żyją!
-
2008/12/05 12:44:59
Super, że dałeś Anki banerka. Klasa!
-
Gość: jerzu, aacm99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 14:39:19
ale to różowe błotko nie należało do najprzyjemniejszych... jakoś tak - niby nie ludzkie, ale i tak nieprzyjemnie się robiło. W ogóle to przypomina mi się w tym kontekście hasło z 'Kuby Rozpruwacza': "Im lepiej ktoś zna się na anatomii, tym mniej jest w nim uczuć"... coś w tym chyba jest, cholera...
-
Gość: poziomka, adsl-76-222-61-72.dsl.emhril.sbcglobal.net
2008/12/05 14:52:53
Tez mialam kosci na pierwszym roku, Tesciu patolog pozyczyl, moj ojciec zawsze "wieczny odpoczynek" odmawial ilekroc kolo pudla przechodzil. Najbardziej przydatna byla czaszka, nie ma to jak natura jako pomoc naukowa. :) i rzeczywiscie- studenci pierwszego roku to boja sie prawie wszystkiego. Prosektorium i formalina niezauwazalna nawet w takim stresie. Srednio wspominam pierwszy rok...
-
Gość: dotty, bso1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/05 16:10:19
Jerzu, a w kuchni sobie radzisz czy mięcha unikasz? ;)
-
Gość: Obserwator, inet20909nb-1.eranet.pl
2008/12/05 17:19:24
A ja tak miło wspominam anatomę, może dlatego że całość grupy była przkonania że i tak jej nie przejdzie to po co sie stresować. Zaliczylam w terminie "0" :-) a jako grupa wyszliśmy najlepiej. potem już było tylko gorzej - fizjo to dopiero był KOSZMAR
-
Gość: poziomka, adsl-76-222-61-72.dsl.emhril.sbcglobal.net
2008/12/05 19:00:20
@obserwator
a ja fizjo wpominam bardzo milo. Znaczy nerwy tez byly, ludzie padali jak muchy, jednak fizjo byla bardzodla mnie interesujaca, to pozwalalo sie jej nauczyc na celujacy! nie lubilam jednak zajec z fizjo, torturowanie zwierzakow...brr
-
2008/12/05 19:28:30
Nic nie przebije pani docent, ktora z rozwianym wlosem i histerycznym blyskiem szalenstwa w oku gnala wzdluz korytarza wrzeszczac "GDZIE SA MOJE ZWLOOKIIIIIII!!!"
-
Gość: wiedźma.ple-ple, chello087207144128.chello.pl
2008/12/05 19:38:17
W moich (trochę dawnych) czasach ezaminów na jednym z zaliczeń z tzw mokrych preparatów na jednej tacy leżały ze szpilkami penis i serce. Jeden ze studentów zapunktował podobno westchnieniem " O !!! zestaw wiosenny".
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/05 22:12:16
Jerzu na którym jesteś roku ; ja na pierwszym. myślę, że mniej przyjemnie będzie dostać się do bebechów psa. szczególnie gdy okaże się że formalina nic nie daje, chłodnia też nic i piesek się radośnie rozkłada wydzielając przyjemne wonie (jak to jest na sali obok gdzie ciągle głowy nie upitolili i działają na całym psie, który pachnie cudnie)
-
Gość: www, etj143.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/06 01:33:19
czy ktoś może w kilku słowach wyjaśnić co to sa te szpilki, bo szukałam , no ale niestety bez rezultatów ?? Z góry dziękuje :)
-
Gość: jerzu, aacm99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/06 02:17:08
@dotty:
W kuchni wydaje mi się że całkiem sprawnie... od trzech lat gotuję prawie całkiem sama i jeszcze z głodu nie padłam (choć co przyjeżdżam do domu, to każdy pyta czy cokolwiek jem...). jednak chyba inaczej się kroi mięsko prosto z lodówki, a inaczej ... prosto z beczki z formaliną...

@poziomka:
my zamiast "torturowania zwierzaków" oglądaliśmy na fizjo filmy edukacyjne (chyba sprzed wojny...). po jednym z nich dot. ciąży, porodu, etc. wszystkie dziewczyny zgodnie orzekły, że będą adoptować.

@kurczak:
ja już na trzecim i to jeszcze wg naszego starego systemu, czyli z dwuletnią anatomią i trzema egzaminami po niej (praktyka, teoria, topograficzna). ja tam nie pamiętam żeby flakersy śmierdziały... Fakt - odorek formaliny się unosił, ale to jak zawsze... niemiło było tylko przy otwieraniu żołądka, potem znowu 'normalnie'. najgorzej kiedy na grupę trafi się preparat, który był źle zakonserwowany - wtedy nic nie pomoże...

@www:
"szpilki" to popularna nazwa egzaminu czy zaliczenia z anatomii. polega na tym, że do wyłożonego preparatu (kości, mięśni, narządów) wbite lub przyczepione są właśnie szpilki oznaczone numerem. i podchodząc do kolejnych preparatów trzeba na kartce napisać co kryje się pod jakim numerkiem
-
Gość: dotty, bso1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/06 09:04:36
Chodziło o tę wrażliwość na mózg rozsmarowany (a więc efekt wzrokowe). :D
-
Gość: jerzu, aacm99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/06 10:38:15
ale i tak mimo wszystko inaczej się ogląda galaretowaty mózg rozsmarowany na pile do drewna, a inaczej kotlety mielone mieszane własnoręcznie ;) chyba... w każdym razie - na razie żadnych problemów :)
-
Gość: dotty, bso1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/06 10:45:59
Podrobów nie jadam (no z wyjątkiem wątróbki, niech będzie), a z okazji bliższej styczności z kuchnią szpitalną, wiem, że nos mam od tego, aby mnie ostrzegał. :D
-
Gość: squeezer, chello089075029172.chello.pl
2008/12/06 14:23:34
Witam, czytam sobie tego bloga i wkoncu postanowiłem dodać komentarz:d grunt to szybkość i zdecydowanie:P jestem na II roku WL, prosektorium za mną;] fakt głowa i szyja to największa kobyła i w czasie nauki zdarzało się brzydko i niecenzuralnie wyrażać:P ale zajęcia z anatomii były baardzo specyficzne:D tęskni mi się za nimi:D
-
2008/12/06 17:38:44
ja pamiętam podkradanie i pożyczanie ;) Ale to w kolejnej notce ;)

Pamiętam jak pół nocy robiłem własne szpilki (drukowałem numerki a potem je ładnie przyklejałem taśmą) i potem koleżanki z zakładu miały podnietę "o jakie ładne szpileczki".
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/06 20:35:33
jerzu, dwuletnia anatomia? to chyba z Wrocławia jesteś? (bo w warszaffce i innych to chyba 1,5 roku trwała)
nasz piesek wygląda na dobrze zakonserwowanego u Radzi tak capi, że nie wiem jak tam wytrzymują... chyba że to radzia się rozkłada..
-
Gość: jerzu, abpo51.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/07 14:32:06
z Wro - istotnie :) opisowa trwała 1.5 roku, ale do tego dochodził jeszcze semestr topograficznej i egzaminy z wszystkiego w jednej sesji - dlatego 2 lata. Radzia dobrze zakonserwowana dymem papierosowym jest - nie rozłoży się... a do wszystkiego można się przyzwyczaić - chyba nawet do 'zapaszku' psującego się preparatu ;)
-
Gość: Kurczak, 195.136.151.24*
2008/12/09 23:54:24
tak, Radzia się przecież wędzi papieroskami

tak do zapachu psującego się preparatu da się przyzwyczaić ;) dostaliśmy głowę konia, której nie potraktowali formaliną ^^ pierwsze 10minut było ciężkie ale daliśmy radę :D