Z życia pewnego szpitala.
Blog > Komentarze do wpisu

W pokoju lekarskim najweselej jest w sobotę

  Wchodzę do gabinetu lekarskiego na SORze (musiałem zabrać pare rzeczy ale to fakt nieistotny dla sprawy).

W gabinecie rozgrywa się scenka rodzajowa z gatunku "Lamentacje i skargi". Wystepują: ordynator naszego SORu i Doktor Młody (zaczął specjalizację z ratunków). Szukam swoich szpargałów i jednocześnie słucham o czym mowa.

 Poszło o pielęgniarkę - dokładniej mówiąc o Danutę. Bez wdawania się w szczegóły i rozwlekłe opisy poszło o to, że Danuta nie zgodziła się z rozpoznaniem Młodego i sama zrobiła pacjentowi EKG (bez zgody dr Młodego). Młody jest dość nerwowy więc zaczęły się krzyki i wycia, które Danka po prostu olała (nic dziwnego bo roboty było sporo i na słuchanie lamentów zwyczajnie nie było czasu). Dokładniej mówiąc chodziło o to czy wykonać EKG u pacjenta z udarem mózgu czy nie.

 Młody stwierdził, że on tak tego nie zostawi i poszedł na rozmowę z ordynatorem.

 Słucham więc wymiany zdań:

Młody: ona mnie nie lubi!

Ordynator: nic dziwnego bo jej nie szanujesz.

(chichotam pod nosem ale dalej szukam podręcznika Kokota)

Młody: zrobiła pacjentowi EKG!

Ordynator: ma uprawnienia.

(chichotam nieco głośniej)

Młody: to pielęgniarka co ona tam może wiedzieć.

Ordynator: Ty za to wiesz wszystko.

Młody: więcej od niej.

Ja (już nie mogłem się powstrzymać): Danka ma specjalizację z pielęgniarstwa ratunkowego i spory staż pracy. Mógłbyś się od niej wiele nauczyć gdybyś nie traktował jej jak śmiecia od basenów i kału.

No i się nasłuchałem, że to właśnie jego powinniśmy bronić w ramach solidarności zawodowej a tymczasem bronimy pielęgniarki jak niepodległości.

 Prawda jest taka, że wielu umiejętności manualnych nauczyłem się od pielęgniarek i ratowników. Często mają spore doświadczenie i uczą tego czego nie ma w książkach.

 Zastanawialiśmy sie z Szefem co Młody zrobi jak przyjdzie mu jechać karetką S z ratownikiem i pielęgniarką. Nie ma trzech par rąk i może mu być ciężko ;)

 Swoją drogą jak się historia rozniesie po szpitalu będzie mu ciężko bo Danusię wiele osób szanuje i lubi.

 

 Akurat jak wychodziłem ordynator neurologii badał pacjenta. Myślę sobie - popatrzę może będzie ciekawie (neurologia mnie zawsze ciekawiła więc często przyglądam sie pracy naszych neurologów na SORze).

Ordynator popytał, popukał, postukał pacjenta młotkiem i mówi: "ten pacjent ma to". My z lekarzem SORowym wielkie oczy ale wynik CT potwierdził rozpoznanie.

Pytam ordynatora "skąd Pan to wytrzasnął?" na co on z uśmiechem: "jak pan wpadnie na neuro na kawkę to panu powiem".

Normalnie nie mogę się doczekać :D

niedziela, 21 września 2008, morphiusz

Komentarze
2008/09/21 07:30:49
He he kolejny młody z manią wyższości ;) Coś mi się zdaje, że nie będzie miał lekko :P

A co do neurologa to też jestem ciekawa jak on to zrobił.
-
2008/09/21 08:07:09
W mojej pracy też mamy podobne przypadki. Młodzi i wykształceni, ale bez doświadczenia. Jest taka różnica, że w mojej pracy błąd można naprawić.
W szpitalu czasem nie.
-
2008/09/21 09:43:12
Ja to zwykle mawiam, że błędy lekarskie to przynajmniej ziemia kryje, nasze, nauczycielskie, to chodzą niestety po tej ziemi ;)

Ale z tzw. niższym personelem warto żyć w zgodzie.
Konfliktowa zawsze utrzymuje dobre relacje z konserwatorem i sprzątaczkami.
I dobrze na tym wychodzi :D
Konfliktowa była w szoku, gdy podczas opłatkowego spotkania usłyszała z ust pewnej polonistki:" A one ( chodziło o sprzątaczki ) to po co tu z nami ?! One powinny być oddzielnie!!! Przecież tak juz jest, że jedni mają pióra, a inni miotły".

Konfliktowa natychmiast stawia w takiej sytuacji następujące pytanko:
" A ty co? Pierwszy dyplom w rodzinie zapewne, taaak? "

Ale tego entuzjazmu neurologią to konfliktowa nie podziela :(
Co z tego, że piorunem zdiagnozują, kiedy tam nic chyba nie jest do wyleczenia :(
Zdiagnozują i powiedzą, że będzie coraz gorzej :(

Morfeusz, czy w ogóle któraś z neurologicznych chorób jest uleczalna ?
-
2008/09/21 10:09:27
ZPHN jest uleczalny ;)
-
Gość: , gsm165.internetdsl.tpnet.pl
2008/09/21 10:24:44
Wprawdzie nie kumam kompletnie, co to... węszę jakiś haczyk ;)
Ale z drugiej strony, skoro to leczą, to chyba bym to wolała...
-
Gość: dotty, bte17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/21 10:25:10
Ona zrobiła pacjentowi EKG. Ona mnie nie lubi!
Taki tekst do przełożonego? No i to rozwiązywanie dronych problemów przez donos do szefa. Po prostu jak w przedszkolu. BTW, a musi go lubić żeby współpracować? Może lepiej by było, ale to niekonieczne. Ale spokojnie grunt żebyście się do gościa nie uprzedzili, bo jemu przejdzie (nowej u mnie w pracy przeszło juz chyba definitywnie, zaczęła sobie zdawać sprawę, że jeśli się udaje, że umie się wszystko to nie można liczyć na żadną pomoc).
Na neurologii nie masz stażu? Pewnie jak na kardio podzielili by się swoją wiedzą tajemną. ;P
Pozdrawiam
-
Gość: czak_mandzione, ip-89-200-165-166.system-net.pl
2008/09/21 11:06:18
Trochę z innej beczki. Znalezione w sieci:

10 powodów, dla których warto związać się z lekarzem
1. Stetoskop!
2. Możesz trochę za nimi potęsknić, bo dużo pracują.
3. Są inteligentni.
4. Znają perfekcyjnie twoją anatomię.
5. Są wytrenowani w słuchaniu.
6. Zawsze mają jakieś dziwne lub zabawne historyjki do opowiedzenia.
7. Nic ich nie dziwi.
8. Dobrze się ubierają.
9. Mają wprawę w przekazywaniu złych wiadomości w delikatny sposób.
10. Wiedzą, co chcesz usłyszeć i mówią ci to.

Wiesz, że jesteś prawdziwym lekarzem, jeżeli:
1. Budzisz się o 6:00 nawet, jeżeli nie idziesz do pracy.
2. Myślisz, że jest coś nie tak, jeżeli nie czeka cię żaden egzamin.
3. Nie potrafisz się odprężyć.
4. Używasz zdania "jestem lekarzem", żeby się od czegoś wywinąć.
5. Czujesz się ciągle zmęczony, przepracowany i niedopłacany.
6. Kiedy patrząc na roznegliżowaną babeczkę na plaży najwięcej uwagi poświęcasz jej bliźnie pooperacyjnej.
7. Zawsze masz przy sobie coś do pisania, nawet, jeżeli to twój wolny wieczór.
8. Często musisz być w dwóch miejscach w tym samym czasie.
9. Tygodniami zapominach o pójściu do fryzjera.
10. Zawsze musisz wszystko wiedzieć.
11. Zawsze musisz się uśmiechać.
12. Jesteś wzywany w środku nocy, żeby podpisać jakiś swistek.
13. Nie pamiętasz, co wczoraj jadłeś, ale pamiętasz wyniki badania krwi wszystkich swoich pacjentów.
14. Widzisz czyjeś wnętrzności i myślisz o jedzeniu.
15. Nie obrzydziło cię poprzednie zdanie.
16. Nie rozumiesz, co ludzie maja na myśli mówiąc o "szpitalnym zapachu".
17. Myślisz, że noszenie białego koloru jest cool.
-
2008/09/21 11:28:38
Ordynator neurologii niczym doktor House z ludzką twarzą :)
BTW, ciekawam, co lekarze sądzą o tym serialu - czy to się merytorycznie w ogóle trzyma kupy, i czy House to rzeczywiście geniusz diagnostyczny, czy zupełny przeciętniak?
-
Gość: wiedzma.ple-ple, chello087207144128.chello.pl
2008/09/21 12:17:02
Dr Hause ma wybitnie wyselekcjonowane przypadki i większości rozpoznań w życiu sie nie spotka....Ale to czego mu zazdroszczę- moc czasem powiedzieć pacjentowi w sposób krótki i węzłowaty - bezcenne:)
-
2008/09/21 12:20:47
Morphiusz co to ZPHN ? Czy coś w stylu ZBCC lub psychitis acuta bo też podejrzewam haczyk?
-
2008/09/21 13:06:37
Doswiadczona pieegniarka to skarb. I mlody doktor powinien miec dla niej szacunek. Ale to jemu leb ukreca jezeli cos sie stanie z pacjentem. Nie opisales co sie tam dokladnie dzialo- moze sie mlodemu spieszylo na IT a moze gdziebadz indziej- a tu mu pielegniarka zarzadzila EKG.
Pielegniarka moze sie nie zgadzac z lekarzem. Moze odmowic wykonania czegos co uzna za szkodliwe- chociaz w tym przypadku musi wiedziec co robi.
Mlody - jakakolwiek sierota by z niego nie byla - racje mial. A ze zalatwil to w szczeniacki sposob? Jeszcze sie zdazy nauczyc.
-
Gość: Alia, chello089077121132.chello.pl
2008/09/21 13:16:31
Nie wiem, czy są choroby neurologiczne, które można wyleczyć, ale są takie, które można przynajmniej opanować na tyle, by pacjent mógł względnie normalnie żyć. Na przykład padaczka. Znam paru padaczkowców, którzy mają tak dobrane leki, że już od lat nie mieli ataku grand mal.
-
2008/09/21 13:21:36
konfliktowa ZPHN to zespół przewlekłej hipochondrii neurologicznej. Mają go pacjenci, których boli i chcą CT bo "sąsiada bolało i mu zrobili".

dotty oczywiście, że mam staż na neurologii ;) Szkoda, że tylko 2 tygodnie.

Co do dr House'a to myślę, że z naszymi babciami moherowymi z pewnością by sobie nie poradził ;)

Abnegacie:
Młodemu się nie spieszyło na IT bo to nie jego oddział. Chłopak robi specjalizację z medycyny ratunkowej, ma staż na SORze i tam ma siedzieć.
Danuta oczywiście miała rację - pacjent z udarem powinien mieć zrobione EKG a on jako lekarz powinien to EKG zinterpretować. Teoretycznie bo praktycznie to ona by je zinterpretowała a Młody powiedziałby tylko "tak, tak ma pani racje".
-
2008/09/21 13:33:36
To ja biorę ten zespół.
Załatw mi wymianę ;)
-
2008/09/21 14:10:14
Morphiuszu, sorry za skrot myslowy. Nie chodzilo mi o to ze mu sie gdzie indziej spieszylo a o to ze moze mu spieszno bylo wyslac pacjenta na IT albo gdzies indziej. Z drugiej strony jak Mlody zarzadzil transport pacjenta to pielegniarki swietym obowiazkiem jest zapytac czy pominiecie EKG jest celowe czy to skleroza. Ale nie wyobrazam sobie sytuacji ze lekarz chce transportowac pacjenta (czy robic z nim cokolwiek innego) a pielegniarka w tym momencie odmawia, bo EKG robic bedzie...
-
2008/09/21 14:47:47
"Z drugiej strony jak Mlody zarzadzil transport pacjenta to pielegniarki swietym obowiazkiem jest zapytac czy pominiecie EKG jest celowe czy to skleroza."

Młody nie zalecił transportu bo nasza urodziwa neurolog z udarowego właśnie szła po pacjenta. Jakby przyszła i zobaczyła, że pacjent jest bez EKG to by mu wydrapała oczy. Pacjent powinien mieć EKG a Młodziak powinien o tym wiedzieć. W dyżurce jest pismo naszego oddziału udarowego oparte o różne wytyczne, w którym jasno stoi co pacjent na SOR powinien mieć zrobione i dlaczego.
-
Gość: poziomka, ppp-68-20-2-117.dsl.emhril.ameritech.net
2008/09/21 15:09:03
Musze powiedziec, ze lekko bylam zaszokowana postawa wasza. Zgadzam sie co do szcunku personelu, niezaleznie od stopnia, funkcji i co tam jeszcze. Zgadzam sie, ze pielegniarka, pomoce, asystentki wiedza wievej i czesciej wiele praktycznych rzeczy niz mlodzi lekarze, jednak nie mozna akceptowac decydowania_ za_ lekarza, kiedy lekarz jest odpowiedzialny za pacjenta. Jesli owa doswiadczona pielegniarka ma watpliwosci do poczynan lekarza, to niech dzwoni do przelozonego owego "mlodego", wezwie innego lekarza, co kolwiek ale nie podejmuje decyzji z moca wykonawcza. Chyba, ze w szpitalu tym ta pielegniarka ma moc wykonawcza z wszystkimi tego konsekwencjami- czyli jak sie pacjentowi pogorszy to ona idzie do sadu i sie tlumaczy. Podejmowanie decyzji za lekarza, kiedy sie nie ma ku temu uprawnien to wlasnie brak szacunku o jaki sie u Was w szpitalu "apeluje". I nie chodzi tu o glupie stanie murem za lekarzem, ale o szacunek do danej osoby wlasnie. I jesli owa pielegniarka nie ma uprawnien do podejmowania decyzji i bycia za nie odpowiedzialna, w tym przypadku wykonanie badania bez zlecenia lekarza, to ordynator bardzo zle zabral sie za ten przypadek.
-
2008/09/21 15:19:49
poziomko:
zgodnie z odpowiednim rozporządzeniem ministra zdrowia pielęgniarka może wykonać EKG samodzielnie, bez zlecenia lekarskiego. Wykonując to badanie nie przekroczyła więc w żaden sposób posiadanych przez siebie uprawnień.
-
Gość: poziomka, ppp-68-20-2-117.dsl.emhril.ameritech.net
2008/09/21 16:32:44
Znaczy jak to w praktyce wyglada- przychodzi pacjent, bada go lekarz, lekarz wcyhodzi a pielegnierka sobie mysli- hmm, przydaloby sie EKG i buch wykonuje Ekg- jakos mi to dziwne sie wydaje.

Mimo wszystko co mnie uderzalo w polskiej sluznie zdrowia to wlasnie brak poszanowania wzajemnego, i dosc silna pozycja "Tureckiego". Nie mniej jednak doswiadczenie a przede wszystkim pacjent liczy sie najbardziej!
-
Gość: Monika75, 77-253-9-105.adsl.inetia.pl
2008/09/21 18:59:19
Morfeusz - a tak z ciekawości: jak wygląda praca pielęgniarek w USA? Wydaje mi się (pewna nie jestem), że kiedyś czytałam, że mają sporo uprawnień, które u nas zarezerwowane są wyłącznie dla lekarza.
-
2008/09/21 21:04:55
A ja bym się chętnie na tę kawę wprosiła :)
-
2008/09/21 22:07:02
nie rozumiem waszego zdziwienia.
Mamy w szpitalu oddział udarowy, dostajemy takich przypadków trochę (wiedzą, że mamy udarówkę to wiozą nam pacjentów na potęgę). Neurologia opracowała zalecenia postępowania z udarowcami na SOR (jakie badania powinniśmy zrobić, kiedy wezwać neurologię, jakie leki podać itd) oparte o wytyczne min. ESI. Z racji tego, że to oni tych udarowców leczą i znają się na tym o wiele lepiej z racji specjalizacji realizujemy to co rzecze papier bo to z jednej strony zabezpiecza przed spotkaniem z pewnym smutnym panem. Owy papier mówi wytłuszczoną czcionką, że każdy pacjent z udarem ma mieć zrobione EKG i to EKG ma być zinterpretowane i wysłane razem z pacjentem i resztą papirzysk na górę. Pielęgniarki papier znają i wiedzą, że nawet jak lekarz o EKG nie wspomni to ma być zrobione i wysłane z pacjentem. Pielęgniarka po prostu zrobiła swoje (czyli realizowana zalecenia w zakresie swoich uprawnień zawodowych) i jeszcze dostała za to po dupie. Oczywiście papier nie jest żadną świętością ale jak się robi coś wbrew niemu to potem trzeba się z tego wytłumaczyć (czyli podać rzeczowe argumenty dlaczego się czegoś nie zrobiło) a z tym nasz pan doktor miałby po prostu problem (większość z nas by miała bo nie mamy za sobą 5 letniej specjalizacji z neurologii).

Pacjent miał zmiany w EKG i to zmiany na tyle duże, że konieczna była konsultacja kardiologiczna (ale to już na udarówce). Jakby im tam pacjent stanął na górze podczas leczenia udaru to nasz pan doktor miałby niewątpliwie bliskie spotkanie ze smutnym panem i to już na początku kariery (rodzina pacjenta jest z gatunku tych awanturujących się).
Jak mu się nie podoba fakt robienia EKG pacjentom udarowym (dla mnie to normalne, że się robi - udar może być przyczyną jak i skutkiem kłopotów z pikawką) to niech się kłóci z neurologią i ekspertami. Z naszymi neurolożkami kłócił się nie będzie bo go po prostu rozszarpią na samym wstępie więc się wziął za pielęgniarkę.
Niektórym może pomóc tylko spotkanie z prokuratorem jak widać.

Monika - w USA są pielęgniarki, asystenci itd. System jest dość rozbudowany bo lekarzy jest po prostu za mało. Co do uprawnień pielęgniarek - u nas pielęgniarki mają spore uprawnienia pod warunkiem ukończenia odpowiedniej specjalizacji. Niestety z realizacją uprawnień mają czasami problem bo wiele osób ogranicza ich rolę do basenów i zastrzyków.
-
Gość: @rzej, zk234.internetdsl.tpnet.pl
2008/09/21 22:39:52
stwierdzenie za pomocą badania młotkiem rodzaju uszkodzenia neurologicznego jest wykonalne i kiedyś było powszechne, zanim zaczęto tosować tomografię; poza tym już na tym blogu i tym było coś takiego
mam wrażenie, że niektóre opisy powtarzasz, aby ubarwić blog, czy też sytuacje się powtarzają aż tak?
dobrze piszesz, ale mam wrażenie, że albo celowo ubarwiasz sytuacje albo wybierasz co smakowitsze kąski, bo to wszystko jest takie... filmowe, scenariuszowe
albo mam wrażenie, że pisze to kilku autorów, jacyś ghost-writerzy? styl popularny, mało zindywidualizowany, nie widać osoby...
-
2008/09/21 23:14:19
@ @rzej:
Sytuacje się powtarzają :), ludzie są przewidywalni, a życia szpitalnego nie trzeba ubarwiać. Wystarczy taki jeden smakowity kąsek raz na dwa-trzy dni. Naprawdę. Są chwile, że człowiek tęskni za zwykłym prowadzeniem nudnych pacjentów z prostymi chorobami.
-
Gość: sea, 92.40.221.109.sub.mbb.three.co.uk
2008/09/21 23:38:00
"Znaczy jak to w praktyce wyglada- przychodzi pacjent, bada go lekarz, lekarz wcyhodzi a pielegnierka sobie mysli- hmm, przydaloby sie EKG i buch wykonuje Ekg- jakos mi to dziwne sie wydaje."

Co w tym dziwnego? Pielegniarka nie moze myslec?

"Jesli owa doswiadczona pielegniarka ma watpliwosci do poczynan lekarza, to niech dzwoni do przelozonego owego "mlodego", wezwie innego lekarza, co kolwiek ale nie podejmuje decyzji z moca wykonawcza."

Ale dlaczego ma 'robic cokolwiek' tylko nie podejmowac decyzji skoro jest to w granicach jej uprawnien? Bo tak dyktuje stereotyp pielegniarki jako 'wytrenowanej malpy'?



-
Gość: poziomka, adsl-68-79-6-240.dsl.emhril.ameritech.net
2008/09/22 00:57:58
Co do USA to raczej nie o to chodzi, ze lekarzy za malo, ale jakby sa przeznaczeni do "wyzszych celow" (ze tak powiem). Pielegniarka w USA moze miec wyksztalcenie od zwyklego personelu pomocniczego, do bardzo porzadnego z tytulem cos jak "mgr" , i czesto jest wyspecjalizowana w danej dziedzinie pielegniarstwa. Niekiedy podejmuje decyzje,i leczy jak lekarz, wypisuje skierownia, itp dopiero kiedy sie cos dzieje bardziej skomplikowanego wtedy wola sie lekarza. Zeby byc pielegniarka mozna skonczy 2 letnia szkole- wtedy to bardziej jest "przynies, pomoz, pozamiataj", 4 letnie, czy 8 letnie- wtedy wiedza jest praktycznie lekarska.
-
2008/09/22 01:42:26
W USA lekarzy jest za mało i są zbyt droga inwestycją. Jakby powsadzać tam lekarzy do karetek to system zbankrutowałby po tygodniu. Jak mojemu szefowi powiedziałem, że w Polandzie w każdej karetce jest lekarz to stwierdził, że Polska to bardzo bogaty kraj skoro nas na to stać.
System pielęgniarski jest lepiej rozwinięty niż u nas (u nas jest kurs kwalifikacyjny i specjalizacja - na tym koniec). O ile typowa LPN może raczej niewiele o tyle PN ma spore pole do popisu bo może leczyć np. stabilną cukrzycę zgodnie z wytycznymi i standardami. Mimo to A-P i tak musi wypełnić lekarz. S-O to gestia głównie pielęgniarki.
-
Gość: Syb., 80.51.147.3*
2008/09/22 04:01:58
Chętnie bym zamiast Ciebie poszła na kawkę na neurologię:)
Co prawda, na innych studiach jestem niż medycyna, ale z neuro mają dużo wspólnego:)
-
2008/09/22 09:01:36
Pani Danusia mi się podoba. Nie ulega bezmyślnie autorytetowi lekarskiego fartucha tylko myśli i przede wszystkim kieruje się dobrem pacjenta. Ambicja pana doktora wzięła tutaj górą nad takim myśleniem. Sam podcina gałąź na której siedzi. Dobrze pisze Mirphiusz. Jak wypisze sią z pracy zespołowej to lepiej niech nie wsiada do karetki. A jeśli jest zarządzenie do EKG na piśmie (dotyczące zapewne całego personelu oddziału a nie tylko lekarzy, którym skrzydła orła przesłoniły pole widzenia) to on wyraźnie jest niedoinformowany i to z własnej winy. U nas też są pielęgniarki po wyższych studiach. Nie kierunkowych ale to zdolności do myślenia nie odbiera.
-
Gość: ika, chello089078117226.chello.pl
2008/09/22 09:38:06
O, ciekawostka. Wszystkie IP i SORy jakie do tej pory zwiedziłam w standardzie miały EKG i glikemie. Niezależnie od tego z czym się klient zgłaszał.
Jeśli chodzi o tarcia na linii różnych szczebli personelu, to ja raczej zauważyłam odwrotną tendencję, że ratownicy i pielęgniarki nie szanują lekarzy, bo uważają, że nic nie potrafią.
-
Gość: Maynard, 62.233.177.8*
2008/09/22 10:50:59
Cześć,
Morphiusz , zajrzyj na tę stronkę: http://www.wroclaw.mm.pl/~maynard/Regulamin1.jpg wiem , ze to dośc prostackie słownictwo, aczkolwiek... na wszelkich młodych donosicieli działa dość mocarnie;))
pytanie tylko czy Twój "kolega" załapie słownictwo...;)

P.S. dzieki za info o nazewnictwie krwi:))
-
Gość: paniena, gateway.bradfordcollege.ac.uk
2008/09/22 11:47:58
Ale zenujacy doktorek.
Czy takie jest podejscie na AM do pracy zespolowej w szpitalu?
Czy ktos w czasie zajec wspomina o pokorze, braku nieomylnosci i szacunku do pacjentow i wspolpracownikow (lamenty przy pacjencie)?
A moze raczej uczy sie, ze tytul lekarski gwarantuje wladze nad wszystkim, wszystkimi i zapewnia nietykalnosc z ramach solidarnosci zawodowej?

-
Gość: maria, abad140.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/22 12:11:51
Postrzegam reakcję Młodego jako brak pewności siebie. Ktoś, kto wie co robi i co do niego należy, uśmiechnąłby się i podziękował. W końcu jest to gra zespołowa (choć podział, zakres obowiązków i odpowiedzialności dotyczy jednostki). Młody może mieć przerośnięte EGO, jest nadzieja, że jak trochę popracuje, to mu przejdzie. Skoro pani Krysia jest lubiana i szanowana, to Młody niestety trochę się wykrwawi( za to jak szybko nauczy się niektórych rzeczy).
-
2008/09/22 13:23:05
A mnie najbardziej uderzyła wypowiedź konfli-ktowej: "Ale z tzw. niższym personelem warto żyć w zgodzie. Konfliktowa zawsze utrzymuje dobre relacje z konserwatorem i sprzątaczkami. "
Muszę pogratulować Pani bezczelności i nadmiernego wywyższania się. Nie chcę, aby mój komentarz został odebrany jako atak w Pani osobę. Piszę do wszystkich osób, które myślą że pełnią najważniejsze stanowiska. Jestem pielęgniarzem, skończyłem AM (2 kierunki), specjalizację, udzielam się na konferencjach. Obecnie jestem poza granicami RP, gdzie doskonale umiejętności. Osobiście czuję się urażony, gdy ktoś pisze o lekarzach i niższym personelu. Nie mam nic do lekarzy, pań salowych, fizjoterapeutów itd. Często personel medyczny inny niż lekarski dokształca się na studiach podyplomowych i specjalizuje się. Nie uważam, że panie pielęgniarki, które nie maja ukończonych studiów prezentują dużo niższy poziom w pracy niż ich koleżanki z tytułem mgr lub inny personel lekarski z wyższym wykształceniem. Studia pielęgniarskie mg-rskie trwają 5 lat i sama obecność na zajęciach nie wystarczy by zaliczyć przedmiot. Nie polemizuję, które studia: lekarskie czy pielęgniarskie są trudniejsze. Po prostu to są inne kierunki, inne przedmioty i inna wiedza jest nabywana podczas kształcenia. Będąc na obczyźnie, często opowiadam w jaki sposób pracuje się w PL w szpitalach. Moi znajomi, czasami ludzie światowi z wielkim autorytetem w medycynie lub psychologii po prostu nie mogą uwierzyć, że dalej w PL istnieje podział na lekarzy i "niższy" personel. W innych zachodnich krajach Europy jest zespół terapeutyczny, w skład którego wchodzą lekarze, fizjoterapeuci, pielęgniarki, psychologowie, pomoce terapeutyczne, dietetycy itd. Nikt się nie wywyższa ponieważ każde ogniwo zespołu terapeutycznego jest niezastąpione i posiada unikalna wiedzę i umiejętności. Przykład z życia: będąc smarkaczem pracowałem w Irlandii jako pomoc pielęgniarska. Razem z żoną spotkaliśmy na CPN dyrektora naszego szpitala. Pogadaliśmy z nim przez chwilę o pogodzie itd. Następnego dnia zjedliśmy luncz w pracy z naszym dyrektorem. Nikt się nie dziwił, że jedliśmy obiad z dyrektorem. Po prostu ludzie traktują inne osoby, tak jak by sami chcieli być traktowani.
-
2008/09/22 15:15:28
Aribada,
przeczytaj mój komentarz jeszcze raz :)
Do końca.
Ze zrozumieniem.
Nigdy się nie wywyższam.
Jestem nauczycielką, zwykłym usługowcem.
Świadczę usługi tak samo jak ów konserwator i panie sprzątaczki.
Nie ma dla mnie "lepszych" i "gorszych" zawodów.

-
Gość: poziomka, adsl-68-79-6-240.dsl.emhril.ameritech.net
2008/09/22 15:42:36
No widzisz morphiuszu, jak ja powiedzialam lekarzowi, ze lekarze jezdza w karetkach to on stwierdzil, ze w Polsce odrywaja lekarzy od wielu wazniejszych spraw, za ktore lekarz bierze ciezkie pieniadze i tylko on to potrafi zrobic, a mozna to oddelegowac na dobrze przeszkolony "nizszy" personel, za mniejsze pieniadze. Moze za malo forsy maja ;)))
-
2008/09/22 16:11:50
zjawisko "lekarz w karetce" tłumaczono tym, ze np. karetka jedzie do bólu brzucha/głowy - lekarz pacjenta bada i decyduje czy zabrać na SOR czy zostawić w domu. Ratownik pacjenta w domu nie zostawi bo nie może go odpowiednio zbadać. Haczyk tkwi w tym, że lekarz w warunkach domowych też g.... może.
Ratownicy w karetkach bez lekarza - jak najbardziej ale nie ci po szkółkach niedzielnych. Zresztą karetki bez lekarza to już u nas fakt.
-
Gość: maria, abam250.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/22 18:10:25
@arribada Wybacz, ale wyglądasz na niedowartościowanego. Posiedź tu trochę na blogu, poczytaj wypowiedzi innych, powoli stajemy się jak paczka dobrych znajomych,gdzie starczy parę słów, a domyślamy się co" autor chciał powiedzieć", pobądź z nami, a zrozumiesz, że niepotrzebnie się zaperzasz, bo po Konfliktowej raczej wywyższania nie można się spodziewać.
-
2008/09/22 21:40:11
Przepraszam wszystkich forumowiczow za moj komentarz.
-
2008/09/23 00:48:58
I po dłuuugim dniu człowiek czuje się tu jak w domu :-)
Ciekawie piszecie. Aczkolwiek do lekarzy w karetkach mam awers...

@konfli-ktowa nauczyciel to całkiem pożyteczny jegomość :-)

Dlaczego pielęgniarki to personel niższy? Bo zazwyczaj pielęgniarki są po prostu niższe :-) Sam to wymyśliłem :P
-
2008/09/24 05:45:00
arribada nie masz za co przepraszać :) Wyraziłeś swoje zdanie - o ile w ocenie osoby konfliktowej trafiłeś jak kulą w płot o tyle w innych kwestiach masz sporo racji.

"Studia pielęgniarskie mg-rskie trwają 5 lat i sama obecność na zajęciach nie wystarczy by zaliczyć przedmiot."

są szkoły gdzie wystarczy. Niestety.

"Będąc na obczyźnie, często opowiadam w jaki sposób pracuje się w PL w szpitalach. Moi znajomi, czasami ludzie światowi z wielkim autorytetem w medycynie lub psychologii po prostu nie mogą uwierzyć, że dalej w PL istnieje podział na lekarzy i "niższy" personel."

Nie zachłystuj się tak Zachodem bo tak się składa, że ja (i nie tylko ja) na tym zachodzie byłem i znam tamtejsze realia. To jak ktoś traktuje personel wiąże się z jego kulturą osobistą a nie tym gdzie mieszka. Będąc np. w Anglii byłem np. świadkiem sceny gdzie wkurzony lekarz rzucił w siostrę basenem z zawartością.

"W innych zachodnich krajach Europy jest zespół terapeutyczny, w skład którego wchodzą lekarze, fizjoterapeuci, pielęgniarki, psychologowie, pomoce terapeutyczne, dietetycy itd. Nikt się nie wywyższa ponieważ każde ogniwo zespołu terapeutycznego jest niezastąpione i posiada unikalna wiedzę i umiejętności."

Nie zmienia to faktu, że pielęgniarka oprócz czynności pielęgnacyjnych, w których jest zawodem samodzielnym (nikt jej nie mówi jak ma pielęgnować bo ona zna się na tym najlepiej) wypełnia też polecenia lekarza, który w pewnych kwestiach ma większe uprawnienia i wiedzę.

Co do obiadu z dyrektorem: u nas z dyrektorem jada szefowa pielęgniarek mimo, że na co dzień w pracy zwykle drą ze sobą koty.

W Polsce pielęgniarki kształcą się i... w zasadzie nic z tego nie mają. Poniekąd z własnej winy - bo nie walczą. Niektóre pielęgniarki w moim szpitalu potrafiły się postawić i wywalczyć sobie odpowiednią pozycję. Robią to do czego zostały wyszkolone. Oczywiście na początku nie było łatwo (nikomu nie jest) ale dopięły swego. Dzisiaj sam papier nic nie daje - trzeba umieć wyegzekwować to co na tym papierze jest napisane. Zaczynając specjalizację z ratunków też nie miałem lekko bo musiałem udowodnić, że nie urwałem się z choinki, wiem gdzie jestem i po co.

Niektóre pielęgniarki mają wszystko (a zwłaszcza koleżanki, które chcą zmian na lepsze) w końcowym odcinku przewodu pokarmowego - wolą nosić baseny, robić zastrzyki i słać łóżka. Ich wybór.
-
Gość: dotty, bta19.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/24 23:06:19
Tak jest wszędzie. Niektórzy wolą iść po najmniejszej linii oporu (może jak się zestarzeję to tez mi sie tak zrobi?).

Jak tam kawka na neuro? Nie ma czasu pewnie?